Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Neo-KRS bis. Frakcja jastrzębi w natarciu. Będzie ostrzej?

Krajowa Rada Sądownictwa Krajowa Rada Sądownictwa Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Być może to kolejna cena, jaką PiS zapłacił Zbigniewowi Ziobrze za poparcie przez Solidarną Polskę prezydenckiego projektu zmian w Izbie Dyscyplinarnej.

„Nie możemy się wstydzić – nie mamy czego” – stwierdziła nowa przewodnicząca neo-KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka, zwana „koleżanką Ziobry”. Sędziowie, o których pisano, że należeli do hejterskiej grupy „Kasta”, są we władzach neo-KRS bis: Rafał Puchalski jako wiceprzewodniczący i Maciej Nawacki jako członek Prezydium.

Czytaj też: Karykatura prokuratury. Mrozić, szykanować, robić miejsce dla swoich

Rządy przejmują jastrzębie

We wtorek odbyło się pierwsze posiedzenie neo-KRS bis. Aż dziesięciu na piętnastu sędziów wybranych przez Sejm na tę kadencję to „recydywiści” z neo-KRS. Posiedzenie rozpoczęło się z półgodzinnym opóźnieniem, bo – zgodnie z tradycją – grupa Obywateli RP zorganizowała demonstrację protestacyjną przed wejściem.

Pierwszym punktem obrad był wybór przewodniczącego/ej. Kandydowali: sędzia Paweł Styrna, dotychczasowy przewodniczący uważany za ideologicznie umiarkowanego (rekomendowany przez przedstawiciela prezydenta w Radzie Wiesława Johanna), oraz prezeska Sądu Okręgowego w Krakowie Dagmara Pawełczyk-Woicka. I to ona zdecydowanie wygrała, co oznacza, że rządy w neo-KRS przejmują „jastrzębie”.

Zaraz po przejęciu sterów Pawełczyk-Woicka zajęła się odsuwaniem od władzy wiceprzewodniczącego Johanna. Przedstawiła opinię, w której rozważano, że kadencja wiceszefa wygasa wraz z odnowieniem sędziowskiej części Rady (politycy mają kadencję zgodną z kadencją parlamentu). Miała się w tej sprawie odbyć debata, ale Johann ukrócił sprawę, składając rezygnację. I kandydując ponownie. Jego kontrkandydatem był Rafał Puchalski, który wygrał. Nikt nie pytał go o to, że wymieniało się go jako członka „Kasty”. Wybrano też Prezydium Rady – w jego skład wszedł Maciej Nawacki (także wymieniany jako członek „Kasty”), który m.in. odmówił wykonania wyroku przywracającego do pracy sędziego Pawła Juszczyszyna. A także Anna Dalkowska, do niedawna wiceminister sprawiedliwości (od neo-KRS dostała nominację na sędziego NSA). Oboje można uznać za ludzi Zbigniewa Ziobry.

Czytaj też: Pieniądze i sprawiedliwość. Jak się ziobryści targują z PiS

Cena Ziobry?

A więc frakcja jastrzębi w natarciu. Być może to kolejna cena, jaką PiS zapłacił Zbigniewowi Ziobrze za poparcie przez Solidarną Polskę prezydenckiego projektu zmian w Izbie Dyscyplinarnej, którego uchwalenie ma odblokować akceptację przez Unię wartego miliardy euro Krajowego Planu Odbudowy.

Neo-KRS nominuje neosędziów, na których lojalność władza może liczyć. Zbigniew Ziobro z dumą mówił niedawno, że jest już ich tylu, że nie da się tego procesu odwrócić. Po drugie: akceptuje wszelkie projekty, które – zgodnie z konstytucją – władza daje jej do oceny. I po trzecie: nie reaguje na polityczne naciski i prześladowania sędziów. Neo-KRS w pierwszej kadencji wywiązywała się z tych zadań. Teraz, pod przewodnictwem nowej przewodniczącej, pewnie będzie to robić jeszcze sumienniej. W końcu hasło zaproponowane na tę kadencję Rady przez Pawełczyk-Woicką to: „Nie możemy się wstydzić”.

Czytaj też: Miliardy euro na sinusoidzie. PiS ogłasza przełom

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną