Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Nawrocki z Glapińskim ogłosili „polski SAFE 0 procent”. Mętne uzasadnienie dla weta

Adam Glapiński i Karol Nawrocki na konferencji prasowej Adam Glapiński i Karol Nawrocki na konferencji prasowej Przemysław Keler / Kancelaria Prezydenta RP
Karol Nawrocki zaproponował w środę własny, „suwerenny” projekt zbrojeniowy: „polski SAFE 0 procent”. Problem w tym, że niewiele o nim wiadomo, oprócz tego, że pieniądze ma dać prezes NBP Adam Glapiński. Prezydent szuka pretekstu, żeby zawetować europejski program zbrojeń.

„Mamy dla SAFE konkretną, polską, bezpieczną i suwerenną alternatywę, która nie będzie wiązała się z żadnymi odsetkami finansowymi, więc jest to SAFE 0 procent” – ogłosił na konferencji prasowej Karol Nawrocki po spotkaniu z prezesem NBP Adamem Glapińskim. Ze słów prezydenta dowiedzieliśmy się, że projekt ma zagwarantować 185 mld zł (a więc tyle, co SAFE europejski) na modernizację polskiej armii, a pozyskanie tych pieniędzy ma nie być obciążone żadnymi odsetkami. Same środki mają potencjalnie pochodzić – choć nie jest to do końca jasne – z zysku wypracowanego przez NBP. Problem w tym, że bank centralny w ostatnich trzech latach odnotował wielomiliardowe straty. Innych źródeł finansowania Nawrocki z Glapińskim nie wskazali.

Tyle wiadomo w sensie merytorycznym, czyli – jak widać – w praktyce nie wiadomo niczego. Być może dowiemy się więcej wkrótce, ponieważ Nawrocki zapowiedział, że jeszcze w środę wyśle zaproszenie do premiera Donalda Tuska i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza na spotkanie w tej sprawie.

Więcej wiemy w politycznym kontekście, właściwie można powiedzieć, że tutaj wiemy prawie wszystko: chodzi o weto.

Czytaj też: Czy Nawrocki się sparzy? W sprawie bezpieczeństwa kontratakuje, rozpycha się i testuje rząd

SAFE: Nawrocki chce rozmasować weto

Karol Nawrocki długo szukał sposobu, jak narracyjnie ograć weto wobec ustawy wdrażającej europejski program SAFE (prezydent ma czas na decyzję do 20 marca) w sytuacji, gdy za przystąpieniem do tego projektu opowiada się w sondażach większość Polaków, a także większość ekspertów i większość wojskowych.

Reklama