Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Notatnik polityczny. Histeryczna kampania PiS i Nawrockiego przeciw SAFE nie wynika z troski o państwo

Jarosław Kaczyński i Karol Nawrocki Jarosław Kaczyński i Karol Nawrocki Adam Chełstowski / Forum
Kaczyński chciał wysadzić w powietrze program SAFE, bo tak mu wychodzi z politycznych kalkulacji, bo Unię traktuje jako wroga. Prezydent zignorował argumenty wojskowych i skleił się na dobre (i złe) z PiS.

Nominacja Przemysława Czarnka na kandydata PiS na premiera i weto Karola Nawrockiego do ustawy dotyczącej SAFE – te dwa nieodległe w czasie wydarzenia są fragmentami jednego procesu. PiS radykalizuje się w galopującym tempie, co przybiera formę groteskową, gdy wojujący z OZE-sroze Czarnek zapowiada demontaż dotowanych z pieniędzy unijnych paneli fotowoltaicznych na swoim domu; na następnym okrążeniu powinien obiecać, że wykopie sobie w ogródku biedaszyb. Lub formę groźną, gdy prezydent zgodnie z życzeniem PiS próbuje zablokować udział Polski w programie SAFE.

Wróćmy do elementarza: SAFE to mechanizm, do którego przystąpiło 19 państw Unii. Po pożyczkę z Komisji Europejskiej zgłosiły się Węgry Viktora Orbána i Włochy Giorgii Meloni. W tych wszystkich państwach ewidentnie rządzą jacyś dyletanci; trzeba było przenikliwości Jarosława Kaczyńskiego, żeby odkryć, że ten SAFE to oddanie suwerenności i poddanie się niemieckiej dominacji.

Powiedzmy to raz jeszcze: w interesie Polski jest wzmocnienie zdolności obronnych Unii. I uświadomienie sobie przez rządy i społeczeństwa państw unijnych, że trzeba dbać, także wspólnie, o bezpieczeństwo. SAFE to jeden z kroków na tej drodze.
Dodajmy, że USA – nie tylko za Donalda Trumpa, ale za jego czasów szczególnie – traktują Europę jako rejon peryferyjny. I przypomnijmy, że Unia to nie jest jakiś zewnętrzny twór, który umyślił sobie zwasalizować plemię Polan. Dodajmy dla porządku, że z Przemyśla jest cztery razy bliżej do ostrzeliwanego przez Rosję Lwowa niż do Warszawy.

Czytaj też: Weto ws. SAFE. Dla Rosji gorzej uzbrojona i bardziej skłócona Polska to świetna wiadomość

Argumenty przeciw SAFE dorabiane naprędce

Histeryczna kampania PiS i Nawrockiego przeciw SAFE nie wynika z troski o interes państwa, a argumenty – że od pożyczki trzeba będzie spłacać odsetki, że grozi nam utrata suwerenności – są dorabiane naprędce. Za swoich rządów PiS – nie dbając nawet o pozory przejrzystości – za ok. 20 mld dol. kupił sprzęt wojskowy w Korei. A jeszcze kilka miesięcy temu szef klubu PiS Mariusz Błaszczak poganiał rząd, by ten się nie spóźnił ze złożeniem wniosków w programie SAFE oraz pisał o szansach, jakie ten mechanizm tworzy dla polskiej armii.

Dzisiejszy sprzeciw PiS i weto Nawrockiego są o tyle groźne, że rozszerzają pole konfliktu politycznego na kwestię bezpieczeństwa, która szczęśliwie była z niego dotąd niemal wyłączona. KO ma na tym polu parę grzechów – choćby bezrozumne zachowanie na początku wojny hybrydowej na granicy z Białorusią – ale Donald Tusk po powrocie do Polski zmienił przekaz swojej partii.

Kaczyński natomiast chciał wysadzić w powietrze program SAFE, bo tak mu wychodzi z politycznych kalkulacji, bo Unię traktuje jako wroga. Wciągnął do swojej gry – próby wzmocnienia polaryzacji i rywalizacji z Koroną i Konfederacją – prezydenta. Nawrocki zignorował argumenty wojskowych, interes polskiego przemysłu zbrojeniowego, sondaże; skleił się na dobre (i złe) z PiS.

Wszystko wskazuje na to, że przez najbliższe półtora roku czeka nas taka młócka rządu z PiS i prezydentem, jakiej jeszcze nie widzieliśmy.

Czytaj też: Sejm wybrał sześcioro sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. To była najłatwiejsza część operacji

A poza tym...

Sejm wybrał w piątek sześcioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego. To dobry moment na zadumę po śmierci tej szacownej instytucji. I nie chodzi nawet o to, że zapewne nikt z tej szóstki nie zostanie zaproszony do pałacu prezydenckiego na uroczystość ślubowania. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki z mównicy sejmowej już zapowiedział, że Karol Nawrocki nie pozwoli na „łamanie konstytucji” i krytykował rządzących za chęć przejęcia Trybunału.

Późno się pan minister Bogucki zorientował, że rządzący chcą Trybunału „pod butem rządu i premiera”, bo nie był tak pryncypialny, gdy za rządów PiS gorączkowo i wielokrotnie nowelizowano ustawę o Trybunale, by przejąć nad nim kontrolę. Nie oburzał się też – chyba że w duchu – gdy posłowie PiS prosto z sejmowych ław przesiadali się do Trybunału.

PiS twierdzi, że nowi sędziowie powinni byli być wybrani w miarę zwalniania się miejsc w TK, a nie teraz hurtem. Wynikałoby z tego, że już nigdy żaden sędzia nie powinien być wybrany; niewykluczone zresztą, że minister Bogucki uważa, że prawo do wyboru sędziów ma tylko większość tworzona przez PiS.

Mniejsza jednak o nonsensy wygadywane przez prezydenckiego ministra. Istota rzeczy jest taka, że Trybunał Konstytucyjny jest instytucją martwą. Reliktem minionej epoki, w której ustrojodawca wierzył, że potrzebne są w państwie bezpieczniki ograniczające władzę rządzących. Temu służyły przepisy konstytucji dające sędziom TK długą kadencję, a jego wyrokom – moc ostateczną. I te orzeczenia były traktowane serio.

Dziś Trybunał nie odgrywa żadnej roli. I w przewidywalnej przyszłości żadnej nie odegra. A politycy czują się bezkarni. Beata Szydło nie publikowała wyroków? Jedyną przykrością, jaka ją spotkała, to konieczność częstego kursowania z Przecieszyna do Brukseli i pensja w euro zamiast w złotych. Donald Tusk też nie publikuje wyroków. Posłowie PiS wysłali zaś do Trybunału wniosek, by uznał za niekonstytucyjne przepisy, na podstawie których sami tych sędziów wybierali. Kiepski ten kabaret.

A nawet gdyby Nawrocki zaakceptował wybranych w piątek sędziów, nawet gdyby większość wybrała kolejnych sędziów i ekipa Bogdana Święczkowskiego – wzorowo apolitycznego prezesa Trybunału – znalazłaby się w mniejszości, to i tak nic się nie zmieni. Trybunał pozostanie instytucją martwą.

Nawrocki nawet teraz w zasadzie z usług TK nie korzysta. Na 28 dotychczasowych wet przypada zero wniosków o prewencyjną kontrolę konstytucyjności.

A gdyby władzę w 2027 r. przejęła prawica, to ewentualne wyroki TK dla siebie niekorzystne uzna po prostu za nieistniejące. Takie czasy, nie Francja-elegancja.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną