Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Notatnik polityczny. To będzie polityczne lato, szykuje się wielka bitwa o Kraków. Kłopot mają KO i PiS

Łukasz Gibała głosuje w referendum dot. odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. 24 maja 2026 r. Łukasz Gibała głosuje w referendum dot. odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. 24 maja 2026 r. Klaudia Radecka / Agencja Wyborcza.pl
Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski traci funkcję po przegranym referendum, a w związku z tym wszyscy będziemy mieli latem krakowską przystawkę przed kampanią parlamentarną. Katastrofalny dla KO majowy plebiscyt był dopiero pierwszą połową meczu.

Wybory prezydenta drugiego największego miasta w Polsce w porze roku zwykle ubogiej w polityczne wydarzenia będą głośne, a ich wyniki – analizowane pod każdym możliwym kątem.

Pamiętacie przedterminowe wybory prezydenta Rzeszowa pięć lat temu? Konrad Fijołek – popierany przez połączone siły ówczesnej opozycji – wygrał już w pierwszej turze przeciwko trójce prawicowych kandydatów. Kraków to będzie Rzeszów do sześcianu, dwie tury wydają się pewne, a co więcej – zanosi się na wielkie rozdrobnienie i liczne indywidualne pojedynki kandydatów.

Kłopot mają i KO, i PiS. Koalicja Obywatelska przegrała referendum, co przez najbliższe tygodnie będzie przedstawiane jako dowód na to, że Polacy pokazali jej czerwoną kartkę, a poza tym jest jeszcze taki detal, że partia ta nie ma dobrego kandydata.

PiS – który referendum wspierał – też ma deficyt kandydatów. Dwa lata temu reprezentant tej partii Łukasz Kmita nie dostał nawet 20 proc. głosów i nie wszedł do drugiej tury.

Ważnym graczem będzie Łukasz Gibała, który już trzy razy kandydował na prezydenta, a ostatnio wszedł nawet do drugiej tury; to polityk wywodzący się z Platformy, ale z nią skłócony.

Na lewicy zanosi się na pojedynek radnej Aleksandry Owcy (współprzewodnicząca opozycyjnego Razem) z posłanką koalicyjnej Lewicy Darią Gosek-Popiołek; wynik będzie interpretowany jako wyznacznik siły tych partii przed kampanią parlamentarną.

Jeszcze tłoczniej będzie pewnie na prawicy. Poza PiS w akcji zobaczymy Konfederację (Bartosz Bocheńczak z partii Sławomira Mentzena) i Koronę (może samego Grzegorza Brauna, który startował już na prezydenta Gdańska i Rzeszowa). Kandydować chce były prezes NIK Marian Banaś. A pewnie ktoś się jeszcze objawi.

Jeśli potwierdzi się wynik frekwencji z badania exit poll, poza prezydentem Krakowianie wybiorą także radnych; te procenty też będą szczegółowo analizowane i porównywane z tymi z 2024 r.

W stolicy Małopolski zaroi się od partyjnych liderów, traktowanie bitwy o Kraków jako prognozy na wybory do Sejmu będzie ulubionym zajęciem polityków i komentatorów przez najbliższe trzy miesiące z okładem. Nie będzie to hobby całkiem bezsensowne, ale warto pamiętać o specyfice lokalnej i mocnej pozycji Gibały. A może być i tak, że na koniec przegra zarówno KO, jak i cieszący się dziś z wyniku referendum PiS.

Czytaj też: Referendum w Krakowie ważne, prezydent Miszalski odwołany. Co teraz się stanie?

A poza tym...

Wpis Donalda Trumpa o wysłaniu do Polski pięciu tysięcy żołnierzy, w którym amerykański prezydent powołał się na dobre relacje z Karolem Nawrockim i przypomniał, że wspierał go w kampanii w 2025 r., to bezdyskusyjny i bodaj największy sukces prezydentury Nawrockiego. I dobrze, że publicznie podziękował mu za to Donald Tusk.

Udało się – prawdopodobnie – odwrócić decyzję USA o redukcji obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce. Pracował na to rząd, pomogli przyjaciele Polski w Waszyngtonie (z obu partii), ale Trump wskazał Nawrockiego i z tym faktem trudno dyskutować. Prezydent pokazał się jako polityk, który dobre osobiste kontakty z Trumpem potrafi przełożyć na realne decyzje i który dzięki temu wzmacnia poczucie bezpieczeństwa w Polsce. A jeśli bezpieczeństwo będzie ważnym tematem w kampanii parlamentarnej, to obóz prezydencko-pisowski właśnie zapunktował. PiS mógł też odetchnąć, bo odrobinę zmalało prawdopodobieństwo, że związki z Trumpem staną się w tej kampanii politycznym i wizerunkowym obciążeniem.

Zostają jednak po tej historii wątpliwości. Nie chodzi nawet o to, że nie wiemy na razie, co właściwie miał na myśli Trump (hipotezy są różne), lecz o to, że przez kilka dni mieliśmy ze strony USA serię sprzecznych wypowiedzi, a amerykański prezydent swoim wpisem zaskoczył podobno własne zaplecze.

To, co powinno być przewidywalne, stało się nieprzewidywalne i zależne od sympatii, antypatii oraz aktualnego humoru amerykańskiego prezydenta. Propolski ruch Trumpa nie powinien przysłaniać faktu, że USA ograniczają swoją obecność militarną w Europie, a ten sam Trump wiele razy mówił rzeczy – choćby o NATO – które i nas powinny niepokoić.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Świecka komunia. Bez mszy, Kościoła i katechezy. Nowy rytuał klasy średniej

„Świecka komunia”, choć terminologicznie sprzeczna, staje się odpowiedzią dla rodzin, które pragną celebrować dorastanie swoich dzieci bez obrzędów Kościoła.

Zbigniew Borek
19.05.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną