Kultura

Nobel w tym roku musi być kobietą. I to podwójnie

Od lat w gronie faworytów wymieniany jest Haruki Murakami czy Ngugi wa Thiong′o. Od lat w gronie faworytów wymieniany jest Haruki Murakami czy Ngugi wa Thiong′o. Drew Coffman / Unsplash
Czas zastanowić się, komu przypadną dwie przyznawane w tym roku nagrody i dlaczego jednego z literackich Nobli otrzyma Margaret Atwood.

Po serii skandali, których skutkiem było nieprzyznanie w zeszłym roku literackiego Nobla, Akademia Szwedzka uroczyście oznajmiła właśnie, że dokonała rachunku sumienia. I znów jest gotowa przyznać nagrodę. A nawet dwie – za 2018 i 2019 r.

Czytaj też: Czy Ishiguro powinien był dostać Nobla?

Drzwi otworzą się dwa razy?

Tego nie dało zamieść się pod dywan. Nie w dobie #MeToo. W listopadzie 2017 r. 18 kobiet oskarżyło o molestowanie seksualne Jeana-Claude’a Arnaulta, urodzonego we Francji szwedzkiego fotografa, a jednocześnie męża byłej już członkini Akademii Szwedzkiej Katariny Frostenson. To wystarczyło, żeby aż siedmioro członków Akademii na znak protestu zrezygnowało ze swych funkcji. A gdy pojawił się odprysk skandalu głoszący, jakoby Frostenson była źródłem przecieków dotyczących nazwisk kilku laureatów (w tym – jak informował szwedzki „Dagens Nyheter” – Wisławy Szymborskiej), przyszłość literackiego Nobla zawisła na bardzo cienkim włosku.

Co prawda od razu ogłoszono, że przyznanie nagrody zostaje w 2018 r. jedynie „odroczone”, lecz dopiero komunikat z ostatniego wtorku jednoznacznie to potwierdził. Po koniecznych zmianach w regulaminie, pozwalających choćby odwołać członków Akademii dotąd wybieranych dożywotnio, ogłoszenie i wręczenie Literackiej Nagrody Nobla wróci do kalendarza najistotniejszych wydarzeń kulturalnych. Wróci podwójnie, bo skoro przyznanie odroczono, to jesienią poznamy laureata zarówno za ten rok, jak i poprzedni.

To nie zdarzyło się jeszcze nigdy. Owszem, czterokrotnie nagrodę dzielono między dwie osoby, ale obecna sytuacja jest kompletnie inna – możliwe nawet, że tym razem słynne drzwi Akademii Szwedzkiej, na tle których ogłasza się nazwisko laureata, otworzą się dwukrotnie, by symbolicznie rozdzielić nagrody.

Czytaj też: Bob Dylan wśród noblistów

Czas na Atwood

Od kwestii formalnych ważniejsze jednak jest, komu nagrody przypadną. Od lat w gronie faworytów wymieniany jest Haruki Murakami czy Ngugi wa Thiong′o, my od lat liczymy na Nobla dla Adama Zagajewskiego. Ale wydaje się, że tym razem jedną z nagród zgarnie wreszcie – również wymieniana od dawna w gronie tych, którym wyróżnienie się należy – Margaret Atwood, autorka ponad 20 powieści, w tym słynnej „Opowieści podręcznej”. Dlaczego właśnie Atwood? Z kilku powodów.

Po pierwsze, jest kobietą, co w obliczu ubiegłorocznego skandalu raczej nie będzie bez znaczenia. Poza tym w długiej historii nagrody kobiety były wyraźnie niedoceniane – na ponad setkę literackich Nobli tylko 14 trafiło w ręce pisarek. Po drugie – co wydaje się ważniejsze – twórczość Atwood jest na wskroś przesiąknięta walką o prawa kobiet. Szczególnie jej sztandarowe dzieło to dystopijny obraz opresyjnego piekła, do jakiego mężczyźni potrafią wtrącić kobiety dla realizacji własnych potrzeb, dla zademonstrowania własnej wyższości. Werdykty Akademii są – jak przekonaliśmy się wielokrotnie – zaskakujące i nie mnie sugerować szacownym akademikom, jakiego wyboru mają dokonać, ale wydaje się, że jeśli Atwood ma Nobla dostać, to właśnie teraz.

Czytaj też: Swietłana Aleksijewicz o swoich inspiracjach

Tokarczuk? A może Condé

A komu przypadnie druga z nagród? Jeśli miałaby to być również pisarka, chciałoby się usłyszeć rzecz jasna nazwisko Olgi Tokarczuk, nagrodzonej w zeszłym roku – wraz z tłumaczką Jennifer Croft – międzynarodowym Bookerem za „Biegunów”. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby padło na... Maryse Condé, pisarkę z Gwadelupy, jedną z najwybitniejszych autorek języka francuskiego, piszącą o innym z piekieł – kolonializmu i postkolonialnego chaosu.

Condé na Nobla zasługuje, nie ma co do tego wątpliwości. Ale przyznanie jej nagrody byłoby także ukłonem w stronę tzw. Nowej Akademii, czyli organizacji założonej przez szwedzkich bibliotekarzy tylko po to, by wypełnić zaistniałą w 2018 r. noblowską lukę. Co ważne, nagrodzili oni pisarkę, wybierając ją z grona finalistów wskazanych przez tysiące internautów z całego świata. Dając Nobla Condé oraz Atwood, Akademia Szwedzka potwierdziłaby więc po wielokroć, że weszła w XXI w.

Autor prowadzi stronę internetową poświęconą literaturze „Zupełnie inna opowieść”.

Reklama

Czytaj także

Świat

Dekolonizacja Pacyfiku trwa. Jest nowe nowe państwo

20 lat po zakończeniu wojny domowej Bougainville 98 proc. uczestników referendum opowiedziało się za niepodległością. Na razie jednak trudno być optymistą, co do przyszłości tego niewielkiego kraju.

Dominik Sipiński
11.12.2019
Reklama