Gdynia może się pochwalić m.in. Muzeum Emigracji i Muzeum Marynarki Wojennej, jest też Muzeum Miasta Gdyni. Więc w czym problem? Blisko ćwierćmilionowe miasto nie ma żadnego muzeum sztuki. Doprecyzujmy, że chodzi o placówkę publiczną – bo instytucja prywatna jest i działa. Otwarte pod koniec 2025 r. Muzeum Stanisława Szukalskiego jest tak naprawdę jedynym muzeum sztuki w całym mieście. Sfinansował je prywatny kolekcjoner, a zostało poświęcone artyście, który z Gdynią nie miał zasadniczo nic wspólnego... To sytuacja podobna do tej w Słupsku (Muzeum Pomorza Środkowego), który chwali się największą kolekcją prac Witkacego.
Brak dużej instytucji publicznej ze sztuką w mieście tego formatu wydaje się niezrozumiały. Gdynia odstaje na tle reszty Trójmiasta, oddaje pole zwłaszcza największemu Gdańskowi. Nawet Sopot, czyli najmniejsze z trzech miast, ma swoją Państwową Galerię Sztuki.
Setne urodziny Gdyni to chyba doskonały moment, żeby pomyśleć, jak zmienić ten stan rzeczy. Wypadałoby przecież tę pustkę w końcu czymś wypełnić. Niewątpliwie jest potencjał, żeby stworzyć instytucję, która mogłaby połączyć kilka artystycznych dziedzin.
Czytaj też: Zwiedzamy Wielkie Muzeum Egipskie. To nie jest wyprawa dla ludzi o słabych nerwach
Martyrologia kontra kultura
Przypomnijmy, że w Polsce nadal nie ma ani jednego muzeum poświęconego designowi. Są tylko stosowne galerie, m.in. w warszawskim Muzeum Narodowym. Na tle Europy wypadamy tu bardzo blado, o przełomie mówi się od wielu lat. Muzeum Architektury i Designu w przyszłości powstanie w Krakowie – dawny hotel Cracovia ma pewnego dnia zyskać drugie życie właśnie jako muzeum. Kiedy konkretnie? Raczej w latach 20. otwarcia się nie doczekamy.
Jeżeli chodzi o samo muzeum architektury, też nie ma szału. Na razie jest jedno, we Wrocławiu. Do życia zostało powołane ponad 60 lat temu. Co istotne, wkrótce instytucja ma zostać rozbudowana i unowocześniona. Na oficjalnej stronie czytamy, że „jest jedyną instytucją muzealną w Polsce poświęconą w całości historii architektury oraz architekturze współczesnej”.
Tak duże europejskie państwo i tylko jedna taka instytucja? Brzmi jak nieporozumienie. Jeśli chodzi o architekturę i design, w skali całego kraju wygląda to naprawdę bardzo skromnie. Niestety martyrologia jest w Polsce górą w starciu z kulturą.
Potencjał drzemie tymczasem w stale rosnącej liczbie turystów. W Trójmieście dobrze to obrazuje liczba nowych hoteli. Z roku na rok, a już zwłaszcza między majem a wrześniem, robi się też coraz bardziej międzynarodowo, polski kierunek odkrywają bowiem dla siebie zagraniczni goście. Przyjeżdżają, przypływają promami, przede wszystkim przylatują.
Czytaj też: Stadiony jak katedry. Architektoniczny wyścig zbrojeń klubów zamienia je w pałace dla bogaczy
A może architektura i design
Gdańskie lotnisko, które obsługuje całe Trójmiasto, zanotowało w 2025 r. kolejny rekord: prawie 7,4 mln pasażerów. Znaczna część przyleciała z zagranicy. Zwłaszcza Skandynawia upodobała sobie nadbałtycką metropolię. Oslo i Kopenhaga zamykają podium kierunków z największą liczbą pasażerów. W Polsce Gdańsk regularnie zalicza trzeci najwyższy wynik po lotniskach w Warszawie i Krakowie. 2026 r. zakończy się pewnie z ponad 8 mln gości na liczniku.
Gdynia też miałaby co pokazać. Słynie z przedwojennego modernizmu, wydaje się idealnym miejscem dla muzeum poświęconego architekturze i designowi. Dodajmy, że centrum miasta być może zostanie wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Starania trwają, wniosek został złożony w 2023 r.
W ostatnich latach zapanowała prawdziwa moda na Gdynię. W 2026 r., kiedy miasto świętuje okrągłe urodziny, życzyć mu wypada muzeum z prawdziwego zdarzenia.