Rosyjski pawilon na Biennale w Wenecji cztery lata temu był zamknięty – kilka tygodni wcześniej rozpoczęła się pełnoskalowa wojna w Ukrainie. Dwa lata później, ponieważ wojna nadal trwała, sam obiekt został użyczony Boliwii. Minęły kolejne dwa lata. Na początku marca gruchnęła wieść o powrocie Rosjan do Wenecji.
Wiadomość o ponownym otwarciu pawilonu spotkała się ze zrozumiałą falą oburzenia. Zaprotestowali m.in. ministrowie kultury i spraw zagranicznych z ponad 20 państw, w tym z Polski. Komisja Europejska zagroziła cofnięciem swoich wielomilionowych dotacji dla imprezy.
Czytaj też: Polski pawilon sensacją Biennale na Malcie. Tak się promuje współczesną sztukę
Wizerunkowa porażka
Ukraina wystosowała specjalny komunikat, w którym sprzeciwia się udziałowi Rosjan. Można w nim przeczytać, że „wierność wartościom wolności, ludzkiej godności i prawa międzynarodowego powinna być decydująca dla globalnej społeczności artystycznej, podobnie jak solidarność z narodem ukraińskim, którego kulturę próbuje się zniszczyć”.
Włoski minister kultury oznajmił, że decyzję podjęto mimo sprzeciwu ze strony rządu – weneckie biennale nie jest wydarzeniem organizowanym przez resort kultury. W takim razie, kto właściwie zajmuje się organizacją najstarszego biennale sztuki na świecie? Fundacja Biennale, na której czele od 2024 r. stoi Pietrangelo Buttafuoco.
Dyrektor zasłynął już słowami: „Otwieram biennale dla wszystkich, nie zamykam przed nikim. Będą Rosja i Iran”. Zdaje się nie dostrzegać, że wojna w Ukrainie wciąż trwa. Sztuka nie jest neutralna, kiedy na budynki mieszkalne spadają bomby, a niebo przecinają zabójcze drony. Jeżeli Rosjanie wrócą do Wenecji, będzie to wizerunkowa porażka nie tylko dla słynnego wydarzenia, ale także dla całych Włoch.
Presja ma jednak sens i nie ustaje. Liczba protestów zapewne przytłacza organizatorów międzynarodowej wystawy, a potencjalne konsekwencje finansowe muszą niepokoić. Być może te reakcje doprowadzą do otrzeźwienia. W przeciwnym razie tegoroczna impreza będzie smutną kartą w historii wydarzenia, które jest organizowane od końcówki XIX w. i cieszy się wielkim szacunkiem, budowanym przez całe dekady. Czy warto to popsuć?
Pechowa edycja
61. Biennale w Wenecji nie ma szczęścia. W 2025 r. niespodziewanie zmarła Koyo Kouoh, która miała być jego pierwszą kuratorką pochodzącą z Afryki.
Do 9 maja, czyli otwarcia imprezy, zostały niecałe dwa miesiące. Przez ten czas dużo może się jeszcze wydarzyć. Czy rosyjski pawilon zostanie ponownie otwarty? Ostateczna decyzja organizatorów zostanie przyjęta z ulgą bądź oburzeniem. Tymczasem pewne jest, że otwarty zostanie polski pawilon. Na gości czekać w nim będzie projekt „Języki z wody”.