Wydarzenie roku? Oczywiście. Istnieje proste wyjaśnienie. Duchamp to najważniejszy artysta XX w., który przemeblował całą koncepcję sztuki i samą definicję dzieła. Historię sztuki można podzielić na czasy „przed Duchampem” i „po Duchampie”. Artysta urodzony w 1887 r. we Francji sporą część życia spędził w Nowym Jorku. Tam w 1917 r. zaprezentował swoją pewnie najsłynniejszą pracę – mowa o „Fontannie”, czyli owianym legendą pisuarze.
Pomyśleć, że autor ready-mades zaczynał jako malarz. W 1913 r. podczas wystawy „Armory Show” sensację wywołał jego obraz „Nude Descending a Staircase, No. 2”. Malarstwo jednak szybko zarzucił i zajął się dadaizmem. A oryginał „Fontanny” zaginął – podobno wylądował na śmietniku...
Czytaj też: Pięć wystaw na dobry początek wiosny. Od Ewy Partum po Muzeum Plakatu
Duchamp: rewolucjonista
To być może najmniej zrozumiana postać spośród tzw. wielkich nazwisk w historii sztuki. Pan od pisuaru i malowanych wąsów Mona Lisy? Takie skojarzenia nadal nie należą do rzadkości. Dyskusja, czy sztukę zniszczył, czy napisał na nowo, właściwie nie wygasła. Kolejne pokolenia przychodzą i mierzą się z dziedzictwem Duchampa, zmarłego w 1968 r. we Francji. Kilka miesięcy wcześniej przez kraj przetoczyła się fala protestów znana jako „paryski maj”.
Duchamp ostatni raz retrospektywę w USA miał ponad pół wieku temu, oczywiście w MoMA. Był przełom 1973/74, trwała zimna wojna. Triumfy święciły konceptualizm i minimalizm, malarstwo było w odwrocie. Rynek sztuki, w porównaniu z dzisiejszym napompowanym miliardami dolarów molochem, praktycznie nie istniał. W sztuce wszystkie drogi wiodły do Ameryki, a przede wszystkim do Nowego Jorku i na Manhattan.
Czytaj też: Jeden obraz droższy niż całe MSN? W Nowym Jorku padł rekord aukcyjny
Duchamp: blockbuster roku
Bohater retrospektywy zapewne zdziwiłby się, że na kartach historii zapisał się jako najważniejsza postać XX-wiecznej sztuki. Skwitowałby to pewnie z rozbrajającą ironią. Rewolucja, jaką zapoczątkował, jest jednak faktem.
MoMA pokaże ok. 300 prac wybitnego artysty intelektualisty – to będzie podróż przez sześć dekad twórczości Duchampa. Kpiarza, a zarazem nieuchwytnego geniusza. Ekspozycja potrwa cztery miesiące, do drugiej połowy sierpnia. To i długo, i niedługo. Lepiej kupić bilety z wyprzedzeniem, bo zainteresowanie będzie ogromne. Szykuje się w końcu muzealny blockbuster roku.
Wystawa będzie miała trzy odsłony. Po Nowym Jorku część druga jesienią otworzy się w Philadelphia Art Museum. Natomiast wiosną 2027 r. Duchamp zawita do paryskiego Grand Palais. Komu do USA nie po drodze, musi zaczekać na Francję. Dla Duchampa raczej warto.