„Wielki mur” zasłoni gdańską stocznię? Mieszkańcy protestują, deweloper uspokaja
O planach zabudowy terenów postoczniowych wzdłuż ulic Jana z Kolna i Marynarki Polskiej w Gdańsku głośno było od lat. Projekty dewelopera zdążyły zmienić się parokrotnie, a każdy z nich budził niemałe – i zasadne – kontrowersje. Najnowsze wizualizacje kompleksu Palio przebiły się do lokalnych mediów i zawrzało. Mieszkańcy mówią o „wielkim murze”, który przysłoni widok na słynne stoczniowe żurawie, niekwestionowany symbol miasta. Czy obawy są słuszne?
Kompleks Palio w Gdańsku. Problematyczna propozycja
Ogromny kompleks nosi nazwę Palio (co złośliwsi przekręcają ją na polio) i niewątpliwie radykalnie odmieni miejską przestrzeń. Powstaje niespiesznie, etapami – na początku dekady wyrosły dwa pierwsze obiekty, po kilku latach pauzy zaczęto budować kolejny, który powinien być gotowy pod koniec 2027 r. Znajdą się w nim – co mało zaskakujące – mieszkania na wynajem – znak naszych czasów..
W ramach kompleksu ma powstać cały szereg budynków różnej wysokości i przeznaczenia. Łącznie będzie to blisko dziesięć obiektów ciągnących się przez kilkaset metrów wzdłuż ulicy. Za budowę odpowiada należąca do Cavatina Group spółka Cavare. Na ostateczny efekt przyjdzie poczekać jeszcze dobrych parę lat, na pewno nie zobaczymy go przed końcem dekady.
Patrząc na najnowsze wizualizacje, można zrozumieć obawy mieszkańców Gdańska. Rozmiary i wygląd planowanej zabudowy pozostawiają wiele do życzenia. Największe emocje budzi przy tym projekt najwyższego z planowanych budynków, czyli Palio H2. Trudno się dziwić, bo zapowiada się architektura przeskalowana i po prostu nieciekawa.
Jeżeli budowa dojdzie do skutku, 11-kondygnacyjny, przeszklony hotelowy gmach przysłoni widok na kultowe stoczniowe żurawie. Deweloper próbuje łagodzić obawy – jak podkreśla, projekt nie jest jeszcze ostateczny i znajduje się dopiero na etapie uzgodnień.
Stoczniowe żurawie za murem?
Nie zmienia to faktu, że cała koncepcja kompleksu niezbyt pasuje do tego historycznego, jakże ważnego dla tożsamości Gdańska miejsca. Teren aż się prosił, żeby wreszcie powstało coś na miarę XXI w. Sam fakt zabudowy nie jest problemem w oczach mieszkańców, przeszkodą jest propozycja dewelopera, a przede wszystkim jej przesadna skala.
Choć jeśli chodzi o rozmiary, poprzeczka i tak została obniżona. Jeszcze nie tak dawno deweloper chciał postawić w tym samym miejscu blisko stumetrowy wysokościowiec, który zdominowałby otoczenie i zaburzył panoramę. Z tego planu jednak nic nie wyszło.
Na terenach postoczniowych kilkadziesiąt lat temu rodziła się Solidarność. Jeżeli dzisiaj porozmawiać z wieloletnimi mieszkańcami Gdańska, w ich opowieściach dominuje rozczarowanie. Na ruinach stoczni miał bowiem w XXI w. wyrosnąć nowoczesny kawałek miasta. Obietnica architektury na europejskim poziomie tak naprawdę nigdy się nie ziściła.
Biurowiec C300. Gdański szkieletor
Szansa na stworzenie dzielnicy tętniącej życiem przez cały rok również tylko się oddala. Jest niczym pustynny miraż. Jak więc wygląda sytuacja pod koniec 2026 r.? Dominuje nieszczęsny najem krótkoterminowy i apartamentowce, które zdecydowanie nie powalają na kolana. Dodajmy do tego, że Gdańsk należy do najdroższych rynków mieszkaniowych w Polsce.
Wróćmy jednak do punktu wyjścia. W pobliżu spornego kompleksu Palio znajduje się niedokończony biurowiec C300 – gdański szkieletor górujący nad okolicą. Obiekt, naprawdę znacznych rozmiarów, od kilku lat straszy i nie za bardzo wiadomo, kiedy miałby przestać – jego budowa miała się zakończyć jeszcze na początku dekady.
Plany pokrzyżowała pandemia i spadek zapotrzebowania na powierzchnie biurowe. Dzisiaj na budowie nie ma żywej duszy, wszystko stoi i kolejny już rok niszczeje. Wygląda przy tym niczym sceneria postapokaliptycznego filmu. Kraków swojego szkieletora ukończył po kilku dekadach, a tymczasem Gdańsk doczekał się własnego.