Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Film

Z drugiej strony

Zaleta: irracjonalny optymizm.

Bohaterem australijskiego dramatu obyczajowego „Z drugiej strony” jest śmierć. Wszystko w tym filmie, poczynając od fabuły, na biografiach postaci kończąc, krąży wokół umierania, śmiertelnych chorób, depresji prowadzących do odbierania sobie życia itd.

Młody fotograf współpracujący z lokalną gazetą (William McInnes) dowiaduje się, że ma raka jądra. W tym samym czasie ma miejsce tragiczna katastrofa kolejowa, która pochłania dziesiątki ofiar. Umiera też ojciec pewnej malarki (Justine Clarke). Losy dziewczyny i reportera krzyżują się, gdy staną się mimowolnymi świadkami samobójstwa mężczyzny, rzucającego się z niewiadomych przyczyn pod koła pociągu. Ona zwierza się potem, że widzi w twarzach wszystkich ludzi śmierć, on boi się jej powiedzieć, że niedługo umrze.

Wbrew pozorom jednak nie jest to wcale aż tak przygnębiający obraz, jakby z opisu wynikało. Młodej, debiutującej reżyserki Sarah Watt nic nie łączy z teatrem Becketta. Zdecydowanie bliższa jest jej natomiast tradycja romantycznej komedii. I pytanie, czy wobec ciągu samych nieszczęść można jeszcze zachować niewinność uczuć. Okazuje się, że tak, a ów irracjonalny optymizm reżyserki stanowi chyba największą zaletę jej filmu. „Z drugiej strony” doceniono na festiwalach w Toronto, Rotterdamie, Mar del Plata.

 

Reklama

Czytaj także

null
Nauka

Za dużo leków, diagnoz depresji, autyzmu i ADHD? Wielki spór w psychiatrii

Narasta sprzeciw wobec tradycyjnej psychiatrii. Zamiast u lekarzy pomocy szukamy w aplikacjach i poradnikach. Dwie książki próbują uporządkować ten chaos. Z różnym skutkiem.

Paweł Walewski
12.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną