Gry

Cyniczna kalkulacja

Recenzja gry: „Homefront: The Revolution”

materiały prasowe
Trzeba mieć tupet, by tak zachowawczo zaprojektowanej grze dać podtytuł „Rewolucja”.

Ale w tym wypadku to raczej cynizm niż tupet. Tak jak ociekająca patosem opowieść o Korei Północnej okupującej USA (sic!), z szablonowymi protagonistami heroicznie walczącymi o wyzwolenie umiłowanej ojczyzny, nie jest tylko przejawem partactwa scenarzystów niezdolnych zauważyć, że dziś od gier wideo wymaga się czegoś więcej niż pretekstu do pociągania za spust. Scenarzyści to przecież fachowcy, w pełni świadomi, co podnieci masowego odbiorcę z USA – największego rynku rozrywki na świecie. Kontynuacja nudnawego, ale chętnie przez Amerykanów kupowanego „Homefronta” (2011 r.) też się pewnie dobrze sprzeda – ale Polakom ten zakup odradzamy.

Homefront: The Revolution, Deep Silver, Techland, PlayStation 4, Xbox One, Windows

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Miliard ludzi na świecie głoduje. Dlaczego? Bo jest okradanych przez nas – silniejszych i bogatszych

Rozmowa z Martínem Caparrósem, argentyńskim pisarzem, autorem zbioru reportaży „Głód”, o tym, dlaczego prawie miliard ludzi nie ma co jeść – mimo że żywności mamy aż za dużo.

Paulina Wilk
29.03.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną