Recenzja gry: „Resident Evil 3”
Ta gra to klasyk i nadal ma w sobie to coś.
Ta gra to klasyk i nadal ma w sobie to coś.
Jest coś w tej grze z elegancji i harmonii tańca.
Jedna z najpiękniejszych baśni w historii gatunku.
Aż trudno uwierzyć, że tak rozbudowaną grę przygodowo-eksploracyjną, nierzadko imponującą efektownymi sceneriami i oryginalnością wizji, stworzyły zaledwie dwie osoby – bracia Nic i Chris Bischoffowie.
Chwila nieuwagi, a nasz wojownik padnie pokonany przez najsłabszego z wrogów.
Kluczem do sukcesu są refleks i zręczność, gra jest wymagająca, a pod względem prezencji – cudo!
Przeciwnicy bywają twardzi, błędy brawury kosztowne.
W tym stylizowanym na magiczne średniowiecze świecie bohater – najmita i poszukiwacz skarbów – nie jest wszechmocnym herosem.
Są w tej grze szczególnie poruszające momenty, które zostaną w pamięci na dłużej.
To jednak produkt czeladnika, nie mistrza.
Od tego widowiska trudno się oderwać.
I choć „Koterie Nowego Jorku” nie dorównują słynnemu klasykowi rozmachem, są co najmniej równie dobrze napisane. Skromne – a mroczne!
Autorskie podsumowanie 2019 roku na rynku gier.
Moc jest w tej grze wielka.
Nieodległa przyszłość, umarli rzucają długi cień na świat żywych; śmierć okazuje się nie być końcem.
Gra wideo z gatunku RPG i animowana powieść interaktywna.
Może nie należało tej walki zaczynać.
Po wybudzeniu z hibernacji na pokładzie zaginionego przed laty statku kolonizacyjnego protagonist(k)a wyrusza w podróż po oddalonych od Ziemi planetach.
Wartka akcja i warsztatowo nienaganna rozgrywka.
„Borderlands 3” sprawia niemal równie dobre wrażenie, jak pamiętna pierwsza gra w serii.