Krótka nowa płyta zespołu U2 zapowiada dłuższą i planowaną najpewniej na koniec roku. Zawiera sześć utworów, zebranych trochę kluczem działu zagranicznego w tygodniku opinii, z tekstami na temat zabitej w Minneapolis Renée Good, pobitej na śmierć podczas irańskich protestów nastoletniej Sariny Esmailzadeh, a wreszcie Awdaha Hathaleena, palestyńskiego konsultanta głośnego dokumentu „Nie chcemy innej ziemi”, którego zamordował izraelski osadnik. Zawiera też charakterystyczne dla liryki Bono zdystansowane zaangażowanie z nawoływaniem do przerwania cyklu przemocy. Nie zawiera za to nowych odkryć muzycznych: piosenki są zgaszonymi dynamicznie rockowymi nagraniami, a produkcji, za którą odpowiedzialny jest Jacknife Lee, brakuje świeżości. Jedynym nowym odkryciem może być fakt, że U2 wspólnie z Edem Sheeranem (w utworze „Yours Eternally”) brzmią dokładnie jak Coldplay. Jest to więc materiał, który oddanych fanów może ucieszyć, ale jego jednorazowość nie wróży dobrze kolejnej płycie.
U2, Days of Ash, Island