Recenzja płyty: My Dying Bride, „The Ghost of Orion”
Płyta trudna i ponura, ale w swoim gatunku bardzo dobra, tyle że nie dla każdego.
Płyta trudna i ponura, ale w swoim gatunku bardzo dobra, tyle że nie dla każdego.
To już czwarta płyta Bovskiej. Niewybiegająca poza formułę, którą znamy z poprzednich albumów.
Każdą z emocji Apple opakowuje w piosenkę o niebanalnym brzmieniu i finezji.
Na płycie słyszymy świetną wokalistkę ze znakomitym zespołem, dowodzącą, że jej imponujący głos to nie rezultat studyjnych zabiegów technicznych, ale prawdziwy dar od losu.
To nie płyta dla mięczaków, a Parkway Drive podczas swojej metalowej inwazji nie biorą jeńców.
Płytę uzupełnia Koncert klarnetowy, wersja Koncertu altówkowego z 1983 r.
Nastrój jest tu ulotny, niekiedy nostalgiczny.
Za współczesną ewolucją hip-hopu autorzy nie próbują nadążać, z wielką finezją robią swoje.
Cały sztab producentów i autorów działający na rzecz gwiazdy stworzył spójne i przydatne wydawnictwo, bez wyraźnie słabszych punktów.
Cała płyta utrzymana jest w łagodnym, minorowym tonie.
„Naked Garden” to de facto aneks do poprzedniego albumu.
Brawurowa zabawa gatunkami, od tanga i samby, przez blues, negro spirituals i soul, po nawiązania do muzyki elektronicznej i trap.
Niecodzienne spotkanie z Pablopavo.
Donald Glover to z jednej strony komik i aktor, twórca serialu „Atlanta”, z drugiej – pierwszoplanowy już raper i wokalista, zdobywca czterech Grammy za „This Is America” – opatrzony głośnym wideoklipem song o stanie swojego kraju.
Bardzo to okrutne, bardzo bezlitosne, ale posłuchać warto, bo i muzyka świetna, no i teksty Marcina trafiają do głowy jak kule dum-dum.
Urodzony w Williamstown w stanie Massachusetts amerykański bluesowy gitarzysta i wokalista Albert Cummings zaczynał swoją karierę zawodową jako budowlaniec.
Muzyka na płycie bardzo nienowoczesna, ale za to po mistrzowsku wykonana.
W prostocie tej muzyki jest dużo wdzięku i szczerości, prowadzącej w stronę poważnych życiowych deklaracji i linijek adresowanych do najbliższych.
Bohaterka albumu jest jedną z tych wykonawczyń, których trasę koncertową zakłócił koronawirus, ale warto wykorzystać czas kwarantanny na zapoznanie się z tym materiałem w domu.
Spory eklektyzm, ale ciekawie poukładany, świetny do słuchania.