Ludzie i style

Cristiano Ronaldo oskarżony o oszustwa podatkowe. Ale i tak włos mu z głowy nie spadnie

Cristiano Ronaldo oskarżony o oszustwa podatkowe. Ale i tak włos mu z głowy nie spadnie

Cristiano Ronaldo Cristiano Ronaldo Cristiano Ronaldo / Facebook
Najwięksi piłkarscy gwiazdorzy są oderwani od rzeczywistości, skupieni wyłącznie na grze w piłkę. Ich świat jest tak ciasny, że raczej mało prawdopodobne, by znalazło się w nim miejsce na inspirowanie optymalizacji podatkowej.

Ledwie ucichła burza po kwietniowej publikacji tygodnika „Der Spiegel”, gdzie ujawniono, że najlepszy dziś piłkarz świata zgwałcił kilka lat temu kobietę w hotelowym pokoju w Las Vegas, a już wybuchła kolejna.

Tym razem chodzi o ukrywanie przez Ronaldo dochodów w rajach podatkowych w celu oszukania hiszpańskiego fiskusa. Jeśli chodzi o gwałt, armia piarowych doradców Cristiano odparowała atak, twierdząc, że dowody są mało wiarygodne. Teraz argumentów może im braknąć. Status oskarżonego w śledztwie prowadzonym przez madrycką prokuraturę to nie to samo co demaskatorska publikacja w nawet najbardziej renomowanej gazecie.

Niedawno za identyczny podatkowy szwindel skazany został Leo Messi – odwieczny konkurent Ronaldo do miana aktualnego futbolowego boga. Tak samo jak Ronaldo obrzydliwie bogaty, popularny i obwieszony firmowymi logotypami jak bożonarodzeniowa choinka. Migawki z sali sądowej pokazywały Messiego siedzącego ze skruszoną miną, a całość winy wziął na siebie ojciec napastnika, który w piłkarskiej korporacji syna dba o to, by z jego kariery wycisnąć, ile się da.

Najwięksi piłkarscy gwiazdorzy są oderwani od rzeczywistości

Można się zakładać, że Ronaldo obierze identyczną taktykę: nie wiem, nie znam się, jestem tylko od grania w piłkę, a od obracania moimi pieniędzmi i wywiązywania się z podatkowych obowiązków mam swoich ludzi. I jeśli coś jest nie tak, do nich miejcie pretensje, bo nawet jak coś podpisałem, zrobiłem to w dobrej wierze.

Niewykluczone zresztą, że tak właśnie było – najwięksi piłkarscy gwiazdorzy są oderwani od rzeczywistości, skupieni wyłącznie na grze w piłkę, odcinaniu reklamowych kuponów od swojej sławy oraz licytowaniu się na luksusy. Ich świat jest tak ciasny, że raczej mało prawdopodobne, by znalazło się w nim miejsce na inspirowanie optymalizacji podatkowej.

Wyrok dla Messiego został skrojony na taką miarę, aby nie dostał się za kratki (21 miesięcy więzienia w zawieszeniu, a według hiszpańskiego prawa pierwszy wyrok może skutkować pozbawieniem wolności tylko, jeśli to co najmniej dwa lata). Jego futbolowa sława na tym nie ucierpiała.

Pracodawcy nie potępili, sponsorzy się nie odwrócili, a nawet więcej – kilka tygodni przed wyrokiem sądu apelacyjnego Argentyńczyk przedłużył kontrakt z Adidasem, który – jak się spekuluje – ma charakter dożywotni i umieszcza Messiego na tej samej półce, co gwiazdora NBA LeBrona Jamesa, który za związek z Nike aż po grób dostał miliard dolarów.

Żeby w tych sytuacjach z pełnym przekonaniem ubolewać nad światem równych i równiejszych, trzeba by najpierw prześledzić wyroki w analogicznych sprawach. Jedno jest pewne – status piłkarskiego boga to okoliczność łagodząca. Ronaldo albo Messi za kratkami to dla futbolowego interesu wizerunkowa i biznesowa tragedia, a nie miejmy złudzeń – strefa wpływów tego interesu jest potężna.

Zresztą o schizofrenię w tych sytuacjach nietrudno – można potępiać Ronaldo czy Messiego za ich pazerność (albo co najmniej ubolewać nad ich naiwnością), ale nie sposób ich nie podziwiać jako piłkarzy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Ukraińska kelnerka o swojej pracy w polskich hotelach

Kobiety traktują nas jak powietrze, mężczyźni często proponują nam seks, a dzieci uważają za służące, którym nie należy się szacunek – opowiada Ukrainka, która od czterech lat pracuje na polskim wybrzeżu.

Katarzyna Zdanowicz
17.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną