W poszukiwaniu narciarskiego noclegu
Dla jednych istotą narciarskiej wyprawy jest ucieczka na odludzie – do schroniska bądź wysoko położonej osady. Niektórzy, prócz nart, chcą się zabawić i zakosztować luksusu.
Zillertal Tourismus GmbH

Austria.info

Austria.info

Austria.info

Prócz samych gór i śniegu to kluczowy element zimowego wyjazdu. Może nadać mu dodatkowy klimat bądź przeciwnie – zniweczyć wrażenia z nart. Dlatego wybór kwatery, bo o tym mowa, jest ważny i… trudny. Spróbujmy zastanowić się, jak znaleźć, na przykład, najlepszy obiekt w Austrii – to wszak najbliższy Polsce kraj alpejski. Jednym z najczęściej wpisywanych w wyszukiwarkach internetowych haseł jest: noclegi Austria. Ilość wyników jaka zostaje nam zaproponowana jest imponująca.

Zaczyna się od nader różnych upodobań. Dla jednych istotą narciarskiej wyprawy jest ucieczka na odludzie – do schroniska bądź wysoko położonej osady, gdzie warunki bytowania są może i prymitywne, lecz w zamian wokół króluje Natura. Niektórzy, prócz nart, chcą się zabawić i zakosztować luksusu. Wolą więc większe stacje z après-ski, nocnymi klubami – oraz komfort wielogwiazdkowego hotelu. Inni wybierają się z dziećmi, zatem ich celem będą ośrodki o rodzinnym charakterze i przystosowane do gromady nocujących apartamenty.

A choć wiele kurortów wciąż reklamuje się sloganem „stacja dla każdego”, to nigdy nie jest on do końca prawdą. Są ośrodki zaciszne, są imprezowe. Zbocza jednych lepiej nadają się do nauki nart, a drugich – do ostrzejszej jazdy. Dlatego niektóre stacje sięgają po odmienną strategię: redefiniują swój charakter. I tak, mające mocno rozrywkowy image tyrolskie Ischgl próbuje zmienić wizerunek na osadę familijną. Wprowadziło m.in. zakaz maszerowania nocą po ulicach w… butach narciarskich. Wymierzone jest to w tych, którzy po nartach zabradziażyli w kolejnych barach, ale służyć ma właśnie podniesieniu jakości snu spokojniejszych gości.

Z kolei również tyrolski obszar SkiWelt Wilder Keiser Brixental imponuje rozległością (z 284 km tras jest jednym z największych w Europie!), acz równocześnie składające się nań 9 wiosek zachowało rodzinny charakter. A choć stolicą sąsiedniego Kitzbüheler Alpen jest jeden z najdroższych kurortów zimowych świata, czyli snobistyczne (kasyno, golf, pięciogwiazdkowe hotele i nagradzane restauracje) Kitzbühel, to i tam w okolicznych dolinach można znaleźć przyzwoite pod względem stosunku jakości do ceny oferty noclegów. Jeszcze bardziej zróżnicowana narciarsko (od zboczy do nauki w Hochzillertal i Gerlos przez wymagające zjazdy w Mayrhofen po zacne tereny pozatrasowe Hochfügen i lodowiec Hintertux) oraz cenowo właśnie – jest dolina Zillertal.

Wniosek jest prosty: nawet przewidywana klientela stacji powinna wpłynąć na wybór celu wyjazdu, a także samej kwatery – jedni zechcą mieć ją bliżej pubów, a inni wybiorą oddalone od głównych deptaków zaułki kurortu.

Oczywiście, najłatwiej mają ci, którzy lubią jeździć w te same miejsca. Po paru pobytach znają nie tylko stoki, ale też klimat ośrodka. A także gospodarzy i zalety oferowanego lokum. Mogą więc śmiało zdać się na bezpośredni z nimi kontakt podczas kolejnej rezerwacji.

Jeśli szuka się nowych stoków, sprawa się komplikuje. Nawet kiedy – za radą znajomych bądź przewodników (choćby darmowego „Tyrol. Serce Alp”) – wybierze się ciekawie wyglądającą stację, to trzeba znaleźć w niej na ów nocleg w Austrii konkretną kwaterę.

Można oczywiście próbować bookingu internetowego przez popularne wyszukiwarki mieszkań do wynajęcia (w rodzaju Airbnb czy HomeAway). Zważywszy jednak na specyfikę narciarskich wymagań (od tyczących miejsca na sprzęt czy przyrządzanie posiłków po długość pobytu), może to być sposób ryzykowny.

Bezpieczniejsze są poszukiwania domów, apartamentów czy pokoi via strony samego ośrodka i regionów, podające bezpośredni kontakt do właścicieli. Ta metoda (z niezaangażowanym finansowo pośrednikiem) teoretycznie powinna gwarantować najlepsze ceny. Tyle że w praktyce nie zawsze się to potwierdza. Najgorsze zaś, kiedy barwny opis oferowanej w internecie kwatery nijak się ma do tego, co klient zastaje po przyjeździe na miejsce. I to po długiej podróży, mroźną zimą, niekiedy nocą, ze sporym bagażem itp. Próby interwencji u samych gospodarzy miewają różne skutki, a często rozbijają się o banalną barierę językową. W efekcie czasem reklamację da się złożyć najwyżej do… samego siebie.

Można sięgnąć wreszcie po tradycyjną metodę, czyli skorzystać z usług biur podróży bądź platform, grupujących oferty różnych touroperatorów. Zwłaszcza że cena uzyskana przy ich pośrednictwie wcale nie musi być wyższa od tej, jaką trzeba byłoby zapłacić zamawiając lokum wprost u gospodarzy. Po prostu: touroperatorzy zamawiają całe pakiety pokoi/apartamentów/domów, więc skala transakcji skutkuje dla nich upustami cenowymi. Poważniejsi zawsze weryfikują również wcześniej standard kwater. Potrafią nadto wynegocjować rozmaite profity – a to darmowy karnet, a to – co jest cenne zwłaszcza w Austrii – wariant noclegu ze śniadaniem i obiadokolacją (HB) zamiast jedynie śniadania (BB), a to miejsce w podziemnym garażu – w zimie nie jest bez znaczenia. Niektórzy dają także tzw. gwarancję śniegu: jeśli kupi się nocleg z wyprzedzeniem, a tuż przed terminem wyjazdu okaże się, że w wybranej stacji nie ma stosownej ilości śniegu (odsetka otwartych tras), to można bez dodatkowych opłat zmienić miejsce wyprawy. W niektórych ośrodkach jedynie poprzez touroperatorów można skorzystać z tzw. free ski, bo gratisowy skipass jest tylko dla gości wybranych hoteli. Wyjazd via biuro podróży bądź multiagenta oznacza też automatyczne objęcie ubezpieczeniem – i to zwykle poważnego partnera.

Jest wreszcie kwestia… wygody. Na portalach touroperatorów i multiagentów zebrane są setki nieraz propozycji, które można analizować szybkimi wyszukiwarkami, a odpowiedź na ewentualne pytania jest zwykle natychmiastowa (co nie jest powszechną praktyką podczas prób kontaktu bezpośrednio z gospodarzami, by znów nie wspominać o barierach językowych). I w końcu: w razie jakichkolwiek problemów można interweniować czy składać reklamacje w biurze, z którym zawarło się umowę.

Może więc nie bez powodu coraz więcej narciarzy znowu zaczęło wybierać narciarskie noclegi w Austrii i w innych krajach Alp z pomocą biur podróży i multiagentów? Często jest taniej, a zwykle pewniej i łatwiej.

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj