Ludzie i style

Jak to się stało, że tęcza jest symbolem ruchu LGBTQ

Marsz Równości w Lublinie, 2018	r. Marsz Równości w Lublinie, 2018 r. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
„Homoseksualiści ukradli tęczę Bogu” – to zdanie często można usłyszeć w dyskusjach o symbolice tęczowej flagi, która dziś bardziej niż z przymierzem zawartym między Bogiem a ocalałymi z potopu ludźmi kojarzy się z mniejszościami seksualnymi.

W dyskusjach ostatnich dni pojawia się pytanie: jak to się stało, że tęcza zeszła z ołtarzy i kościołów i stała się symbolem szerokiego ruchu LGBTQ?

Tęcza: nie tylko LGBT i nie tylko Kościół

Choć może się wydawać, że istnieją tylko dwa wykorzystania tęczy – albo to związane z chrześcijaństwem, albo z mniejszościami – to trzeba zaznaczyć, że służy wielu organizacjom i kulturom. W Ameryce Południowej tęczowa flaga wykorzystywana jest w Peru, Ekwadorze i Boliwii jako symbol Imperium Inków. Od lat 70. jest to oficjalna flaga miasta Cuzco w Peru. Od 1925 r. była symbolem międzynarodowego ruchu spółdzielczego (na pewne modyfikacje zdecydowano się dopiero w 2001 r.). Tęczę znajdziemy na flagach organizacji buddyjskich, żydowskich, a nawet wśród wysuniętych w 1919 r. propozycji flagi Armenii.

Tęczowa flaga na paradzie w San Francisco

Tęczowa flaga jako symbol ruchu LGBTQ powstała w 1978 r. Jej twórcą był Gilbert Baker, były żołnierz, który sam nauczył się szyć i występował jako drag queen. Zaangażowany w społeczność gejowską San Francisco, był znajomym Harveya Milka, słynnego działacza społecznego i polityka. To właśnie on poprosił Bakera, by zaprojektował symbol, z którego można by skorzystać na paradzie (Gay Freedom Day Parade).

Symbol nie powstał tylko z potrzeby chwili. Każdy rozwijający się ruch społeczny potrzebuje znaku, wokół którego można się jednoczyć. Przed tęczową flagą symbolem ruchu gejowskiego był najczęściej różowy trójkąt, wykorzystywany przez nazistów do oznaczania homoseksualistów w obozach koncentracyjnych. Ale choć próbowano mu nadać nowe znaczenie, to jego historia i pochodzenie budziły dyskomfort.

Baker opowiadał w wywiadach, że od początku chciał zaprojektować flagę, jego zdaniem najbardziej widoczny i wyraźny element każdej demonstracji. Wskazywał, że tęcza jest „naturalną flagą prosto z nieba”. W projekcie każdy kolor miał znaczenie. Różowy oznaczał seksualność, czerwony życie, pomarańczowy ukojenie, żółty światło słońca, zielony naturę, turkusowy sztukę, indygo spokój i harmonię, fioletowy – duchowość. Razem kolory miały symbolizować całość życia i doświadczenia przedstawicieli ruchu LGBT. Wśród licznych inspiracji, które skłoniły autora do wyboru tęczy, Baker wymieniał m.in. piosenkę „Somewhere Over the Rainbow” śpiewaną przez Judy Garland w „Czarnoksiężniku z Krainy Oz”. Uznaje się jednak, że ważniejszą inspiracją były tęczowe flagi wykorzystywane w czasie pokojowych protestów lat 60.

Czytaj także: Madonna w tęczy oburza? Nie takie rzeczy widział świat sztuki

Kolory tęczy: jak się zmieniały i dlaczego

Oryginalna flaga miała osiem kolorów. Właśnie takie flagi pojawiły się 25 czerwca 1978 r. na paradzie w San Francisco. Wszystkie były wykonane i barwione ręcznie przez Gilberta Bakera.

Dlaczego więc dziś flaga ma kolorów tylko sześć? Wśród licznych teorii – sugerujących, że jest to przemyślana próba odróżnienia od tęczy chrześcijańskiej, czy wręcz wpisania jej w jakąś satanistyczną symbolikę – rzadko pojawia się odpowiedź najprostsza: z przyczyn technicznych. Kiedy po paradzie zapotrzebowanie na tęczowe flagi wzrosło, okazało się, że zdobycie różowego materiału nie jest ani proste, ani tanie. Kolor ten zniknął z flagi już w 1978 r. Rok później organizatorzy parady w San Francisco zdecydowali się rozwiesić flagi na latarniach. Aby lepiej się prezentowały, postanowiono zrezygnować z turkusowego, tak by po dwóch stronach słupa była równa liczba kolorów. Później zmieniono indygo na prosty niebieski – ponownie ze względu na ułatwienia w produkcji.

Wielokolorowe flagi – nawiązujące do projektu Bakera – są dziś popularnymi symbolami społeczności LGBTQ. Na fladze osób aseksualnych znajdziemy kolory szary, czarny, biały i fioletowy, na fladze osób biseksualnych – różowy, fioletowy i niebieski, osoby niebinarne korzystają z flagi z kolorami żółtym, białym, fioletowym i czarnym, panseksualne – z różowym, żółtym i niebieskim.

Także sama tęczowa flaga jest modyfikowana. W 2017 r. w Filadelfii wykorzystano tęczową flagę poszerzoną o pasy czarny i brązowy – w ramach wsparcia dla niebiałych członków społeczności. Sam Baker apelował po latach, by wrócić do oryginalnych ośmiu kolorów.

Czytaj także: PiS uwiarygodnia się, ścigając za obrazę uczuć religijnych

Tęcza jest dla wszystkich

Choć Gilbert Baker otrzymał tysiąc dolarów za zaprojektowanie flagi, to nie jest ona objęta prawami autorskimi. Może się pojawiać na demonstracjach, paradach, dziełach sztuki, produktach. Baker chciał, by symbol należał do wszystkich. W ostatnich latach stało się to przedmiotem ożywionej dyskusji. Nie da się bowiem ukryć, że po symbolikę równie chętnie co organizacje społeczne sięgają komercyjne firmy. W sklepach można dostać koszulki, buty, czapki czy gadżety ozdobione tęczowymi kolorami. W miesiącach, gdy odbywają się parady równości, sklepy w Stanach Zjednoczonych pełne są takich produktów. Część zysków idzie na organizacje wspierające społeczność LGBTQ, częściej jednak do kieszeni producentów. Problemem stało się wykorzystywanie kolorów przez firmy, które niekoniecznie stają w obronie mniejszości. Firmy szyjące w Chinach czy wspierające zawody sportowe w Rosji traktują symbolikę LGBTQ wyłącznie komercyjnie.

Tymczasem wiele osób, kupujących produkty z tęczową flagą czy zmieniających kolor zdjęcia profilowego na Facebooku, ma wrażenie, że pomaga mniejszościom. Oczywiście wizualne wyrażenie wsparcia jest ważne, ale niekoniecznie oznacza zmianę w ustawodawstwie czy w sytuacji materialnej przedstawicieli mniejszości.

Czytaj także: Konstytucja nie zakazuje małżeństw jednopłciowych

Dziś tęcza w Polsce niektórych „obraża”

Tęcza jest zjawiskiem optycznym i meteorologicznym. Pięknym, poruszającym i zawsze obserwowanym przez ludzi z zachwytem. Trudno się dziwić, że różne kultury, religie i organizacje znajdowały w niej inspirację dla siebie. Jednocześnie, podobnie jak tęcza Bakera, także ta, która pojawia się na niebie, nie jest objęta prawami autorskimi – ani chrześcijanie, ani buddyści, ani żydzi, ani jakakolwiek inna grupa nie ma większych, przyrodzonych praw do kolorów tęczy niż inni ludzie.

W Polsce palenie tęczy na pl. Zbawiciela stało się w pewnym momencie hobby narodowców, zaś dziś pojawienie się tęczowej aureoli na podobiźnie Matki Boskiej budzi obrazę uczuć religijnych. Tęcza, symbol, który w wielu kulturach oznacza harmonię, jedność, poczucie wspólnoty w różnorodności, staje się przedmiotem nienawiści i sporów. Trudno patrząc na tę „tęczę blasków promienistą”, nie westchnąć za Słowackim: „Smutno mi, Boże”.

Ewa Siedlecka: Tęczowa Madonna ma szansę stać się wizerunkiem kanonicznym

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną