Ludzie i style

Apple wciąż się ceni. Kto tyle zapłaci za nowe iPhone’y?

Nowe iPhone’y są bardziej wytrzymałe, robią świetne zdjęcia i mają wydajniejsze baterie. Nic jednak nie jest za darmo.

Każda premiera Apple poprzedzona jest masą przecieków, plotek i spekulacji. Nie inaczej było tym razem. Ale gdy do sieci trafiały zdjęcia obudowy nowych iPhone’ów z trzema dziwnie wkomponowanymi aparatami, to wielu twierdziło, że to fake news.

Mistrzowie dizajnu z Cupertino mieliby zrobić coś takiego? Ludzie wychowani na nieskazitelnym guście słynnego projektanta Jony’ego Ive’a i minimalistycznym spojrzeniu Steve’a Jobsa pozwoliliby na taki kwadrat z trzema kółkami? Przecieki się potwierdziły i tył iPhone’a wygląda, jak wygląda.

iPhone 11 Promat. pr.iPhone 11 Pro

Apple bez efektu „wow”

To tylko jedna z anegdot związanych z ostatnim debiutem najnowszych gadżetów Apple. System aparatów z tyłu iPhone’a 11 Pro pewnie doprowadzi do niejednej dyskusji stylistycznych purystów, a pamiętajmy, że w przypadku produktów z nadgryzionym jabłkiem w logo dizajn jest niemniej ważny od parametrów technicznych. Aparaty w nowych iPhone’ach może nie zostały idealnie wkomponowane w obudowę, ale robią rzeczy niewiarygodne. A to ważne, bo na rynku smartfonów coraz trudniej o innowacje. To jeden z powodów ogólnej stagnacji.

Apple wprowadza na rynek w sumie trzy modele – tańszego iPhone’a 11 oraz znacznie droższe, flagowe urządzenia: iPhone’a 11 Pro i Pro Max. Zawiedli się ci nieliczni, którzy spodziewali się czegoś „wow”. Nowy sprzęt jest ewolucją tego, co było dotychczas, z lepszymi wynikami, podrasowanymi funkcjami i większą odpornością.

Czytaj także: Apple Card, co to za twór?

iPhone 11mat. pr.iPhone 11

Dokładniejszy aparat, lepsza bateria

Apple skupił się zresztą na tych cechach w reklamach. „Jedenastka” spada tam z półki, wpada pod pazury kota i wreszcie z powodzeniem przechodzi „test torebki”, czyli nie zbiera uszkodzeń po zetknięciu się z kluczami, kosmetykami i innymi rzeczami wrzuconymi do torby. W przypadku 11 Pro testy są jeszcze bardziej ekstremalne, łącznie ze strumieniem wody i atakiem zabawkowych kaczuszek. To wszystko ma być dowodem na to, że firma użyła bardziej wytrzymałych materiałów i iPhone’y są lepiej przygotowane do codziennych bojów. Drugim wabikiem jest wspomniany system aparatów.

Kalifornijski koncern twierdzi, że iPhone 11 Pro z trzema obiektywami (iPhone 11 ma dwa aparaty) z tyłu może spokojnie zastąpić sprzęt profesjonalnych fotografów. W małym kwadracie umieszczony został aparat z obiektywem ultraszerokokątnym, aparat z obiektywem szerokokątnym i aparat z teleobiektywem. Jak widać, dużo tych aparatów, a każdy coś dodaje do efektu. Apple nazywa to fotosystemem, w którym wszystkie trzy aparaty działają jak jeden. Moc obliczeniową dostarcza nowy czip A13 Bionic. Jesienią pojawi się Deep Fusion, czyli nowy system przetwarzania obrazu wykorzystujący uczenie maszynowe do obróbki zdjęć piksel po pikselu, poprawiając jego jakość w każdej części. Firma chwali się też trybem nocnym.

Producenci smartfonów biją się o to, kto ma lepsze aparaty i sprawniej potrafi je skonfigurować, podłączając całość do sztucznej inteligencji, ale porównują też chętnie baterie. Nowy iPhone 11 pracuje na jednym ładowaniu o godzinę dłużej niż pokazany w zeszłym roku XR, natomiast 11 Pro dodaje cztery godziny do tego, co oferował poprzednik – model XS.

Czytaj także: Apple pokazał najdroższą „tarkę” świata

Smartfon za średnią krajową

A teraz to, co najlepsze (albo najgorsze, zależy, jak kto patrzy), czyli ceny. Płaca minimalna wystarczy na podstawowego iPhone’a 11, ale mowa oczywiście o płacy obiecywanej przez polityków za kilka lat, bo smartfon z 6,1-calowym wyświetlaczem został wyceniony na 3599 zł. Gadżet będzie dostępny w sześciu kolorach, w tym w nowych: zielonym i fioletowym. To taki podstawowy iPhone, trochę dla ludu, choć to stwierdzenie mocno na wyrost.

Cenowy kosmos zaczyna się przy iPhonie 11 Pro z ekranem 5,8 cala i nieco większym 11 Pro Max, który ma 6,5-calowy wyświetlacz. Ceny startują od odpowiednio 5199 zł i 5699 zł. Za najdroższą wersję 11 Pro Max 512 GB trzeba zapłacić 7449 zł. Do wyboru cztery kolory, a wśród nich jest dosyć ciekawy – o nazwie „mocna zieleń”.

iPhone 11 Pro Maxmat. pr.iPhone 11 Pro Max

Prezentacja nowych iPhone’ów była oczywiście głównym punktem wieczoru premier, ale to niejedyne pokazane nowości. Zobaczyliśmy również nową generację tabletu i kolejną ewolucję inteligentnego zegarka. Koncern pochwalił się także, że już w listopadzie uruchomiony zostanie serwis Apple TV+. Polacy zapłacą za subskrypcję 24,99 zł miesięcznie. A Netflix zyska kolejnego rywala.

Czytaj także: Jak nie zostać niewolnikiem własnego smartfona

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Gerhard Schröder, towarzysz Putina. Toksyczny związek na dobre i złe

Były kanclerz Gerhard Schröder, który wciąż nie wyrzekł się przyjaźni z gospodarzem Kremla, jest symbolem wszystkich niemieckich problemów z Rosją. Ale wcale nie najgorszym.

Marek Orzechowski
19.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną