Moje miasto

Decentralizacja Mazowsza, odgrzewany kotlet PiS

Pałac Kultury i Nauki w Warszawie Pałac Kultury i Nauki w Warszawie Jorge Lascar / Flickr CC by 2.0
Trzeba w końcu wydzielić Warszawę i okolice z Mazowsza – stwierdził Jarosław Kaczyński podczas konwencji PiS w Siedlcach. Partia nie po raz pierwszy odgrzewa tego kotleta, najwyraźniej przekonana o jego trwałej świeżości.

Warszawę od reszty Mazowsza dzieli ekonomiczna przepaść. Jej zamożność (miasto plus otaczające je powiaty) mierzona wskaźnikiem PKB na głowę osiągnęła 218,9 proc. średniej krajowej. Mazowsze bez Warszawy – zaledwie 85,4 proc. Równie mocne wrażenie robi odniesienie wskaźników ekonomicznych do średnich unijnych. Wówczas okaże się, że Warszawa może pochwalić się PKB na głowę w wysokości 152 proc. średniej, Mazowsze – niespełna 60 proc.

Mazowsze statystycznie podzielone

Od stycznia 2018 r. Mazowsze jest podzielone pod względem statystycznym na dwa regiony po to, żeby przy podziale środków unijnych jeden z najbogatszych regionów Unii, czyli Warszawa, nie przesłaniał biedy regionu zaliczanego do uboższych, czyli Mazowsza. Ale Jarosławowi Kaczyńskiemu chodzi o to samo. Dlaczego chce iść dalej i podział statystyczny umacniać podziałem administracyjnym?

Prezes wraca do starego pomysłu, który pojawiał się już w debacie wielokrotnie. Gdyby rząd koalicji PiS-LPR-Samoobrona nie rozpadł się w 2007 r. i wcześniejsze wybory nie skróciły kadencji, najprawdopodobniej podział nastąpiłby już w 2008 r. Tak przynajmniej zapowiadano przed dekadą.

Czytaj także: Warszawa województwem?

Decentralizacja jak w PRL

Można sięgnąć jeszcze dalej w historię i przypomnieć, że Warszawa jako miasto stołeczne była wydzielona z województwa warszawskiego w okresie II RP i w PRL do 1975 r. Podobnie wydzielone były jeszcze cztery miasta: Łódź, Wrocław, Poznań i Kraków. Można więc odwoływać się do różnorodnej tradycji ustrojowej i politycznej.

Dziś jednak zapowiedź Kaczyńskiego należy odczytywać głównie w kontekście kampanii i kalkulacji politycznej. Preferencje mieszkańców Mazowsza układają się inaczej niż warszawiaków. Wystarczy przypomnieć wyniki wyborów samorządowych 2018 i tegorocznych do europarlamentu.

Czytaj także: Ściekowa wiarygodność. Jak PiS wykorzystał awarię oczyszczalni

Rozbicie dzielnicowe Mazowsza

Najwyraźniej lider PiS, nieprzejednany przeciwnik decentralizacji kraju, uznał, że jedynym sposobem na Mazowsze i zwiększenie wpływu partii w tym regionie jest jego decentralizacja. Czy długofalowo takie regionalne rozbicie dzielnicowe pomoże biednemu Mazowszu? Niestety, statystyki pokazują ponurą prawdę i nawet prezes z próżnego nie naleje, zwłaszcza gdy zmniejszy się strumień unijnych pieniędzy.

Warszawa, o ile pomysł Kaczyńskiego nie zawiera także planów na podporządkowanie stolicy władzy centralnej (jak np. jest w Ukrainie w przypadku Kijowa), na podziale nie straci, żyje bowiem swoim coraz bardziej metropolitalnym, oderwanym od regionu życiem. Region z kolei nie zyska więcej, niż wynika z wyodrębnienia statystycznego. Przeciwnie, może nawet stracić ze względu na administracyjne oddzielenie od zasobów stołecznych instytucji.

Czytaj także: Jak Warszawa walczy z kryzysem klimatycznym

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Fiat 126p. Polski Volkswagen, tylko trochę mniejszy

Gdyby szukać materialnego symbolu gierkowskiej dekady, Polski Fiat 126p byłby jak znalazł. To za sprawą tego małego autka zaczęła się w PRL era masowej motoryzacji. Bo samochód – obok własnego mieszkania – miał być najbardziej widomym znakiem dobrobytu Polaków.

Adam Grzeszak
12.10.2021
Reklama