Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

Pogodowy armagedon w USA. Ostrzeżenia dla 160 milionów ludzi

Zima w Filadelfii Zima w Filadelfii James Lewis / Unsplash
Pogoda na innych kontynentach zwykle nie przykuwa naszej uwagi, o ile nie jest katastrofalna. Tym razem aż 33 stany USA może sparaliżować atak zimy i burze przynoszące rekordowe opady śniegu na północy i mrozy na południu kraju.

Amerykańska służba meteorologiczna National Weather Service (NWS) ostrzega przed gwałtowną zmianą pogody w piątek (23 stycznia). Obszar objęty ostrzeżeniem jest niezwykle rozległy i obejmuje aż 33 stany. Łącznie zamieszkuje je ponad połowa mieszkańców USA, bo aż 160 mln ludzi. Jedenaście stanów ogłosiło stan sytuacji nadzwyczajnej. Obszar objęty ostrzeżeniem rozciąga się od Gór Skalistych po Wschodnie Wybrzeże.

O niebezpieczeństwie informowała także ambasada RP. Zaapelowała, by śledzić komunikaty pogodowe oraz ostrzeżenia wydawane przez miejscowe władze.

Czytaj także: Mróz to brutalny test dla organizmu. Sprawdź, czy go zdasz

Ten atak zimy spowodują rozbudowany nad Kanadą wyż, który niesie arktyczne powietrze, oraz niż powstały nad Nowym Meksykiem i Teksasem. Rozdzielający je front atmosferyczny będzie od piątku do poniedziałku przesuwał się na północny wschód, przynosząc na południu opady marznącego deszczu, w centrum deszczu ze śniegiem, a na północy śniegu. Na północnym wschodzie od Bostonu przez Nowy Jork i Filadelfię po Waszyngton spodziewane są największe od kilku lat opady śniegu.

Czy pół Stanów stanie w korkach?

Najtrudniejsze warunki służby przewidują na południu kraju, którego mieszkańcy nie są przyzwyczajeni do zimowych warunków, nie jest też do nich przystosowana lokalna infrastruktura. Teksańczycy pamiętają, atak zimy w 2021 r., gdy marznący deszcz i wiatr zrywały linie energetyczne, co pozostawiło miliony mieszkańców tego stanu bez prądu. Mróz rozsadzał też rury wodociągowe i wywołał przerwy w dostawie wody.

Amerykanie do nadciągającego ataku zimy przygotowują się już od kilku dni. Gromadzą zapasy żywności i wody. Z półek sklepowych znika też sól do posypywania lokalnych dróg i chodników.

Spływające z północy arktyczne powietrze przyniesie gwałtowny spadek temperatur, zwłaszcza w północnych stanach USA. Silny wiatr dodatkowo obniży temperaturę odczuwalną nawet do –46 st. C. Amerykanie ostrzegani są od kilku dni przez służby i władze, by chronili się przed utratą ciepła, przemarznięciem i odmrożeniami.

Meteorolodzy NWS Rich Otto i Tony Fracasso powiedzieli stacji telewizyjnej CBS, że „w szczycie tej burzy podróże będą niemal niemożliwe”. Od Gór Skalistych na zachodzie po Wirginię Zachodnią na południowym wschodzie i Boston na północnym wschodzie może spaść ponad stopa, czyli ponad 30 cm śniegu. Taka ilość zatrzymuje ruch samochodów osobowych i sprawia, że trudność z poruszaniem się zaczynają mieć nawet pojazdy cięższe.

Także linie lotnicze przygotowują się do opóźnień i odwołanych lotów. Niektóre z nich zaoferowały pasażerom możliwość darmowych zmian rezerwacji terminów lotów.

Arktyczne temperatury już od kilku dni utrzymują się w Kanadzie. Tam ostrzeżenia dotyczą opadów śniegu na wschodzie Quebecu, przez Ontario po Nową Funlandię i Labrador oraz prowincje atlantyckie: Nowy Brunszwik, Nową Szkocję i Wyspę Księcia Edwarda.

Czytaj także: Huraganowe wiatry, oblodzenia, brak prądu. „Bombowy cyklon” przyniósł Ameryce zimę stulecia

Atak zimy, czyli gdy wir polarny słabnie

Takie „ataki zimy”, gdy z Arktyki napływa zimne powietrze, nie są niczym niezwykłym na kontynencie północnoamerykańskim. Przyzwyczajeni są do nich Kanadyjczycy. Amerykanów chroni przed nimi zwykle dominująca na niższych szerokościach geograficznych cyrkulacja zachodnia. Niesie masy powietrza o umiarkowanych temperaturach (zwanego polarnym) znad Pacyfiku przez Góry Skaliste nad Atlantyk.

Te masy powietrza: arktyczną i polarną, rozdziela prąd strumieniowy wiejący zwykle na wysokości kilkunastu kilometrów z zachodu na wschód, napędzany przez masy powietrza krążące w niżu atmosferycznym wokół bieguna, zwane „wirem polarnym”.

Zdarza się jednak, że prąd strumieniowy słabnie, co otwiera arktycznym masom powietrza drogę na południe. Amerykanie mówią wtedy czasem o „wirze polarnym” (polar vortex), co jest nieporozumieniem. Jest bowiem dokładnie odwrotnie, szarża arktycznego powietrza na południe następuje, gdy wir polarny słabnie lub całkiem zanika, a wraz z nim prąd strumieniowy słabnie i wędruje daleko na południe.

Czytaj także: Gwałtowna zima w USA, wiry arktyczne i prądy strumieniowe

W Europie takie zjawisko rzadziej przynosi ataki zimy. Od zachodu ogrzewa ją Prąd Zatokowy (Golfsztrom) niosący ciepłe zwrotnikowe wody na północny wschód. Po drugie, od spływu arktycznego powietrza z północnego zachodu chronią nas częściowo Góry Skandynawskie. Arktyczne powietrze może napłynąć nad Europę w zasadzie tylko z północnego wschodu lub ze wschodu. Co zresztą ma miejsce w ostatnich dniach stycznia – właśnie z powodu zaniku wiru polarnego.

Zwykle mroźna zima w USA przynosi łagodniejsze warunki w Europie. Ale zdarzają się wyjątki od reguł i tym razem nie zanosi się na większe ocieplenie. W Polsce od poniedziałku temperatury za dnia będą powyżej zera, w nocy na minusie.

Reklama

Czytaj także

null
Świat

Lęk przed drugą Jałtą. Trzech drapieżców gra już nowy koncert mocarstw? Trudny czas dla Europy i Polski

Amerykańska interwencja w Wenezueli i zapowiedzi Donalda Trumpa o zagarnięciu Grenlandii zapowiadają inny porządek świata. Fatalny dla takich krajów jak Polska.

Tomasz Zalewski z Waszyngtonu
13.01.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną