Pacjenci onkologiczni przegrywają z czasem, nie z możliwościami medycyny. Ten system wciąż kuleje
Pacjenci onkologiczni przegrywają z czasem. Ten system wciąż kuleje
Nigdy wcześniej medycyna nie dysponowała tak skutecznymi narzędziami leczenia nowotworów – i nigdy wcześniej czas nie był tak kosztownym luksusem. Paradoks polskiej onkologii polega na tym, że nowoczesne terapie od dawna przegrywają z organizacją systemu, który nie potrafi działać wystarczająco szybko. Nawet mimo toczących się w tle reform.
Dlatego gdyby ten system był partią szachów, moglibyśmy powiedzieć, że mamy świetnie przygotowane figury, ale kompletnie zapomnieliśmy o zegarze. Państwo inwestuje w nowoczesną aparaturę do radioterapii oraz refunduje coraz droższe leki, jednak fundament, na którym opiera się szansa na przeżycie – czas od pierwszego niepokoju do pierwszej chemioterapii lub wycięcia zmiany – dla wielu chorych pozostaje odległy.
Czytaj także: Rak młodnieje. Złośliwą diagnozę słyszą coraz częściej 30- i 40-latki. I tak już będzie
System: leczenie raka nadal kuleje
Tuż przed Światowym Dniem Walki z Rakiem, który przypada 4 lutego, Onkofundacja Alivia przedstawiła raport „Potrzeby i doświadczenia pacjentów onkologicznych 2026”, który jest bolesną lekcją realizmu. Dokument ten nie jest jedynie zbiorem statystyk; to zapis zbiorowego lęku i bezsilności osób, które w najważniejszym momencie swojego życia zostały uwięzione w systemie opieki onkologicznej. Przy czym od razu powiedzmy, że nazywanie tego opieką jest stanowczo na wyrost.
Dane są bezlitosne: co trzeci pacjent czekał na diagnozę nowotworu ponad trzy miesiące, a niemal co piąty – ponad pół roku. W chorobie, w której o życiu decydują tygodnie, te miesiące są straconym czasem, którego nie da się odzyskać żadną późniejszą, nawet najdroższą terapią.