Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

I polecieli! Misja Artemis II: po ponad 50 latach ludzie znów zmierzają ku Księżycowi

Rakieta Space Launch System (SLS) agencji NASA startuje ze statkiem kosmicznym Orion, na pokładzie którego znajduje się załoga misji Artemis II. Start odbył się w środę, 1 kwietnia 2026 r., o godzinie 18:35 czasu lokalnego (EDT) z kompleksu startowego 39B w Centrum Kosmicznym im. Kennedy’ego na Florydzie. Rakieta Space Launch System (SLS) agencji NASA startuje ze statkiem kosmicznym Orion, na pokładzie którego znajduje się załoga misji Artemis II. Start odbył się w środę, 1 kwietnia 2026 r., o godzinie 18:35 czasu lokalnego (EDT) z kompleksu startowego 39B w Centrum Kosmicznym im. Kennedy’ego na Florydzie. Bill Ingalls / NASA
Rakieta SLS ze statkiem kosmicznym Orion i załogą astronautów NASA oderwała się od Ziemi o godz. 00:35 w nocy ze środy na czwartek (2 kwietnia). Czworo śmiałków ruszyło w najdalszą wyprawę załogową od czasów programu Apollo. W stronę Księżyca.
Wyjście załogi Artemis II. Od prawej do lewej: astronauci NASA – dowódca Reid Wiseman, specjalistka misji Christina Koch, pilot Victor Glover oraz astronauta CSA (Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej) i specjalista misji Jeremy Hansen – machają do rodzin i przyjaciół. Załoga opuszcza budynek operacyjny im. Neila A. Armstronga i udaje się do statku kosmicznego Orion, umieszczonego na szczycie rakiety Space Launch System (SLS) w kompleksie startowym 39B. Środa, 1 kwietnia 2026 r.Aubrey Gemignani/NASA Wyjście załogi Artemis II. Od prawej do lewej: astronauci NASA – dowódca Reid Wiseman, specjalistka misji Christina Koch, pilot Victor Glover oraz astronauta CSA (Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej) i specjalista misji Jeremy Hansen – machają do rodzin i przyjaciół. Załoga opuszcza budynek operacyjny im. Neila A. Armstronga i udaje się do statku kosmicznego Orion, umieszczonego na szczycie rakiety Space Launch System (SLS) w kompleksie startowym 39B. Środa, 1 kwietnia 2026 r.

Chodzi oczywiście o program Artemis amerykańskiej agencji kosmicznej NASA, która ma z powrotem dostarczyć ludzi na Księżyc – w perspektywie dwóch, trzech lat. Obecna misja nosi kryptonim Artemis II. Dwa lata temu w stronę Srebrnego Globu z zadaniem okrążenia go i powrotu na Ziemię udanie poleciał ten sam zestaw, a więc największa rakieta NASA, czyli Space Launch System (SLS), i statek Orion, czyli misja Artemis I, ale nie z ludźmi na pokładzie, lecz manekinami, naszpikowanymi czujnikami wszelkiego rodzaju. Tamta misja się udała i specjaliści z NASA chyba dość dobrze ją przeanalizowali. Miejmy nadzieję, że obecna wyprawa (Artemis II) już z ludźmi też się powiedzie. Też nie dostarczy nikogo na powierzchnię Księżyca, a ma jedynie okrążyć raz – dość blisko – naszego satelitę i bezpiecznie wrócić na Ziemię. Głównym celem programu jest kolejna misja – Artremis III, za mniej więcej dwa lata, gdy dwóch astronautów amerykańskiej agencji ponownie, po ponad 50 latach od załogowych wypraw Apollo, wyląduje na powierzchni naszego satelity.

Artemis II – misja wokół Księżyca

Czwórka astronautów obecnie leci w stronę Księżyca. Po co, jeśli nie mają na nim wylądować? Chodzi o wszechstronny test startu, przelotu, zbliżania do Księżyca, jednokrotnego okrążenia go i powrotu, a w tym czasie testowania wszystkiego: systemu podtrzymywania życia na pokładzie statku Orion, pracy jego silników, możliwości jego manewrowania i częstego odpalania silników, odporności astronautów na oddziaływanie bardzo niebezpiecznego dla życia promieniowania kosmicznego, stanu psychicznego załogi. Ale to wszystko przypomnijmy – już z ludźmi na pokładzie. Poza tym uczestnicy misji mają dokonać szczegółowych obserwacji nie tylko fotograficznych (także naocznych) powierzchni Srebrnego Globu, zwłaszcza okolic jego południowego bieguna, wokół którego znajduje się wiele bardzo zasobnych w wodę (lód wodny) kraterów pouderzeniowych i w pobliżu którego nastąpi ponowne przyszłe lądowanie człowieka. Artemis II najbliżej powierzchni Księżyca znajdzie się w odległości ledwie siedmiu kilometrów. To niżej niż Himalaje.

Czytaj także: Artemis 2 w cieniu Challengera. Nie chcieli odwołać startu. Ta katastrofa zmieniła astronautykę

Po dziesięciu dniach tej kosmicznej podróży amerykańscy astronauci Christina Koch, Gregory Wiseman, Victor Glover oraz Kanadyjczyk Jeremy Hansen wrócą na Ziemię i dostarczą naukowcom oraz inżynierom kosmicznym ogrom danych, które umożliwią kolejną po misjach Apollo załogową misję księżycową – Artemis III. Już w zupełnie innych czasach – i cywilizacyjnych, i technicznych.

Po co wracać na Księżyc?

Koch, Wiseman, Glover i Hansen lecą w stronę Księżyca. Jesteśmy z nimi myślą, trzymamy za nich kciuki, ale jednocześnie pytamy, dlaczego właściwie chcemy na nasz Księżyc wracać. Czy to jest konieczne i czy to dążenie usprawiedliwia ogrom kosztów i pracy, które NASA i ich partnerzy muszą ponieść, by cały program Artemis się udał? Jest kilka powodów. Po pierwsze: Księżyc jest bardzo blisko i dzisiaj wyprawa do niego to kwestia kilkudziesięciu godzin, a w końcu jest to przecież obce ciało kosmiczne. Jego dokładne badanie (do tej pory Księżyc jest o wiele słabiej zbadany niż np. Mars) może nam przynieść wiele ważnych informacji naukowych. Po drugie: Księżyc jest zasobny w wodę (lód wodny w kraterach), z której można wytwarzać wodór (paliwo) i tlen (też ważny). Po trzecie: jest też bardzo zasobny w niektóre minerały, ale głównie w He-3, trwały izotop helu, praktycznie nieobecny na Ziemi, a bardzo nam już potrzebny, bo w przyszłości może odegrać niebagatelną rolę w opanowaniu kontrolowanej reakcji syntezy termojądrowej, dającej niewyczerpalne i niezwykle wydajne oraz czyste źródło energii po wsze czasy. He-3 bowiem najłatwiej wchodzi w reakcję fuzji jądrowej z izotopami wodoru (deuterem i trytem). Do takiej kontrolowanej reakcji syntezy pierwiastków najłatwiej doprowadzić mając właśnie izotop helu. Może się on w przyszłości okazać istnym skarbem.

Czytaj także: Po latach Księżyc wraca do łask. Kto i czego tam szuka?

Artemis IV: stacja kosmiczna i ludzkie bazy na Księżycu

Wreszcie Księżyc, z racji swojej bliskości, będzie idealnym poligonem do testowania wypraw i obecności na obcym ciele kosmicznym załóg ludzkich przed planowaną wyprawą na Marsa. A to z kolei, czyli budowa stacji kosmicznej orbitującej wokół Księżyca i baz ludzkich na jego powierzchni, jest już celem misji Artemis IV. Tam, w księżycowych bazach, ma się wykuć nasza wiedza i umiejętności przed planowanym podbojem Marsa (chociaż projekt stacji wokół Srebrnego Globu, tzw. program Gateway właśnie, został niedawno przez NASA odłożony ad acta). Ale bazy księżycowe wciąż są poważnie planowane. Z kolei czy sama wyprawa na Marsa jest konieczna, to już inna kwestia. Wielu znawców Układu Słonecznego twierdzi, że nie jest, inni, w tym wielu ludzi wpływowych, także polityków, uważają, że owszem. Ale jeśli mamy w końcu na Czerwoną Planetę polecieć, to bardzo rozumnie – rzeczywiście – byłoby najpierw jakoś opanować Księżyc. I stąd również cały program Artemis.

Czytaj także: Artemis leci do Srebrnego Globu. Wielki powrót na Księżyc

Obecna misja Artemis II z pewnością pozwoli nam się w tym gąszczu zagadnień i pytań lepiej zorientować. Dlatego jest ważna. Doskonale wiedzą to trzej astronauci i jedna astronautka, którzy właśnie w statku Orion osiągnęli wysoką orbitę okołoziemską i na razie, na krótko, pozostaną na niej, by zaraz wyruszyć w precyzyjny lot w stronę Księżyca. Trajektoria statku Orion, w którym się znajdują, zatoczy krzywą przypominającą wielki matematyczny znak nieskończoności; w nim Księżyc znajduje się w centrum prawego owalu znaku, a Ziemia w środku lewego. W najdalszym od Ziemi punkcie tej misji astronauci znajdą się też najdalej w kosmosie w historii lotów załogowych. Za dziesięć dni wrócą.

Reklama

Czytaj także

null
Świat

Wet za wet. Wojna z Iranem zaczyna być droga. Ajatollahowie wcale jej nie przegrywają

Amerykanie szykują się do lądowej inwazji w pobliżu cieśniny Ormuz, Izraelczycy – w Libanie, Iran strzela na 4 tys. km, a wojna trwa już prawie miesiąc.

Łukasz Wójcik
24.03.2026
Reklama