Powstanie rejestr firm pożyczkowych. Z jednej strony to krok naprzód w walce z lichwą, z drugiej...

Pożyczki bezpieczne, ale nielegalne?
Nikt nie kontroluje rynku pożyczek. Czy nowy rejestr KNF będzie skutecznie walczył z lichwą?
Wreszcie będzie można sprawdzić, czy firma pożyczkowa działa legalnie.
Luis Llerena/StockSnap.io

Wreszcie będzie można sprawdzić, czy firma pożyczkowa działa legalnie.

Wreszcie będzie można sprawdzić, czy firma pożyczkowa działa legalnie. Tylko że przy okazji większości pożyczek może stać się nielegalna, jeśli resort Zbigniewa Ziobry w walce z lichwą posunie się za daleko.

Nad rynkiem pożyczek nikt nie panuje ani go nie kontroluje. Nie wiadomo nawet, ile firm na nim funkcjonuje. Te największe wiele osób dobrze zna z reklam, ale przecież działają też setki małych podmiotów, często nawet jednoosobowych, ograniczonych do jednej gminy czy powiatu. Większość pożyczkodawców jest uczciwa, ale nie brakuje oszustów, podszywających się pod prawdziwe firmy. Inkasują oni najpierw prowizję za rozpatrzenie wniosku, a potem znikają bez śladu. Zamiast pożyczki są jeszcze straty.

Od dawna mówi się o rejestrze wszystkich firm pożyczkowych działających w Polsce. Teraz wreszcie ma on powstać, jeśli stosowna ustawa przejdzie przez parlament. Rejestr będzie prowadzić Komisja Nadzoru Finansowego, chociaż nadal nie będzie ona takich firm kontrolować. Nie dowiemy się zatem, kto jest w jakiej kondycji ani skąd bierze pieniądze na swoją działalność. Ale przynajmniej każdy dostanie szansę sprawdzenia, czy firma, w której chce się zadłużyć, legalnie działa. To spory krok naprzód.

KNF uda się skutecznie zwalczyć lichwę?

Tylko że przy okazji grozi nam krok w tył. W swojej walce o społeczną sprawiedliwość minister Zbigniew Ziobro postanowił znacznie obniżyć ceny pożyczek. Jego resort przygotował nową ustawę, zgodnie z którą pozaodsetkowe koszty (czyli np. prowizja czy obowiązkowe ubezpieczenie) nie mogą przekroczyć 20 proc. wartości pożyczki dla tych udzielanych na rok. W tej chwili ten limit jest znacznie wyższy i dla rocznych pożyczek wynosi 55 proc.

Inicjatywa, wydawałoby się, bardzo szlachetna. Niestety, może poczynić spore szkody, bo tak tanio pożyczać pieniędzy żadna firma nie będzie. Co więcej, nawet niektóre banki nie spełniają dziś tak zaostrzonych reguł, a przecież one są z reguły tańsze od firm pożyczkowych.

Co zatem zrobi branża pożyczkowa? Będzie przepisy omijać albo nawet zejdzie do podziemia. I zamiast otrzymać większą ochronę, klienci znajdą się w jeszcze gorszej sytuacji. Już teraz, jak informuje Rzecznik Finansowy, niektóre firmy próbują na przykład dzielić umowę na dwie części – oficjalną pożyczkową i drugą, za tzw. pośrednictwo. W ten sposób omijają ustawowe limity. Wkrótce taka praktyka może stać się powszechna. Inna opcja to udzielanie podstawowej pożyczki i drugiego kredytu na pokrycie kosztów dodatkowych tej pierwszej. Takie zapętlanie również pozwoli omijać przepisy.

Wysokie opłaty za pożyczki na pewno bolą, ale tak ten sektor, niestety, działa. Kryteria udzielania pożyczek są bardzo liberalne, więc sporo klientów spóźnia się ze spłatą albo nigdy nie oddaje pieniędzy. To ci uczciwi muszą się zrzucać na straty z powodu niesolidnych dłużników.

Do tego dochodzą spore koszty walki o klienta na coraz bardziej zapchanym rynku. Weszło na niego sporo zagranicznych graczy, zwłaszcza działających w internecie, więc ci polscy muszą zwiększyć wydatki na reklamę. Limity kosztów można oczywiście ustawowo obniżać, nawet i do zera. Ale to nie znaczy, że pożyczki będą za darmo. Nawet minister Ziobro takich cudów nie uczyni.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną