Pięć powodów rezygnacji z fuzji Pekao i Aliora
Trzeba było ośmiu miesięcy analiz i negocjacji, by dojść do oczywistych wniosków – że trudno połączyć dwa tak bardzo różniące się od siebie banki.
Banki Pekao i Alior odstąpiły od negocjacji w sprawie fuzji. Problemowe były m.in. odmienne modele biznesowe, profil działalności czy stopnie zaawansowania cyfrowego.
Krzysztof Mazur/Agencja Gazeta

Banki Pekao i Alior odstąpiły od negocjacji w sprawie fuzji. Problemowe były m.in. odmienne modele biznesowe, profil działalności czy stopnie zaawansowania cyfrowego.

Kontrolowane przez grupę PZU banki Pekao i Alior odstąpiły od negocjacji w sprawie ich połączenia. Decyzja jest o tyle zaskakująca, że analizy opłacalności połączenia wykazały, że fuzja operacyjna tych instytucji byłaby najbardziej korzystną dla akcjonariuszy formą współpracy. Powody porzucenia pomysłu były inne.

Unia personalna sposobem na fuzję

Głównym pomysłodawcą łączenia banków był szef Banku Pekao Michał Krupiński. Będąc jeszcze prezesem PZU, ściągnął do spółki obecnego prezesa towarzystwa Pawła Surówkę, a jako przewodniczący rady nadzorczej Aliora zaproponował Michała Chyczewskiego, swojego bliskiego współpracownika, na szefa tej instytucji. Unia personalna miała ułatwić przeforsowanie fuzji.

Chyczewski odszedł jednak z posady. Pokrzyżowało to nieco plany Krupińskiego, bo na czele Aliora stanęła wiceprezes ds. ryzyka Katarzyna Sułkowska, jedna z twórczyń banku. Analizy miały jednak pokazać, że taka fuzja opłaca się bankom, właścicielowi (PZU) i mniejszym inwestorom (PFR, UniCredit, OFE), i zachęcać wszystkie strony, by się na nią zgodziły.

Czytaj także: Fuzja Aliora z Pekao SA. Czy jest się z czego cieszyć?

W branży zwykło się mówić, że „fuzja zawsze się opłaca”, ponieważ taka operacja pozwala połączyć departamenty, zamknąć dublujące się oddziały, zwolnić część pracowników czy zwiększyć skalę prowadzonego biznesu. Problem pojawia się wtedy, gdy ryzyko transakcji jest wyższe niż potencjalne korzyści, jakie ona daje. Tak było w tym przypadku.

Czy fuzja zawsze się opłaca? Powody rezygnacji z fuzji Pekao i Aliora

Po pierwsze, przeniesienie nowoczesnych systemów informatycznych Aliora do zacofanego technologicznie Pekao byłoby zbyt trudne do przeprowadzenia. Nikt w Polsce nie próbował wcześniej wdrożyć systemu małego banku do znacznie większej i bardziej rozbudowanej instytucji. Problemem były m.in. odmienne modele biznesowe, profil działalności czy stopnie zaawansowania cyfrowego.

Po drugie, banki zbyt mocno się od siebie różniły, co utrudniałoby osiągnięcie synergii i budowę nowej większej instytucji, dobrze wycenianej przez inwestorów. Alior stawiał przede wszystkim na szybki wzrost i udzielał głównie wysokomarżowych kredytów gotówkowych. Pekao zaś słynął ze stabilności, specjalizował się w obsłudze dużych firm i nie podejmował zbyt dużego ryzyka kredytowego. Rozwój Aliora po fuzji mógłby wyhamować, ponieważ probiznesowy zespół tego banku musiałby ustąpić miejsca starszym i bardziej konserwatywnym pracownikom Pekao.

Czytaj także: Od teraz w ofercie banków podstawowy rachunek płatniczy – bez opłat, podwyżek i zmian w ofercie

Po trzecie, banki miałyby problem z realizacją celów strategicznych, do których się zobowiązali przed inwestorami. Oba liczyły na osiągnięcie 14-proc. rentowności kapitału do 2020 r., jednak wymagająca dużych nakładów fuzja jedynie opóźniłaby osiągnięcie tego poziomu wskaźnika. Dodatkowo akcjonariusze Pekao, dotychczas otrzymujący najhojniejsze dywidendy wśród polskich banków, musieliby liczyć się z tym, że przynajmniej w 2018 i 2019 r. dywidenda mogłaby być mniejsza.

Po czwarte, analizy, jakie przeprowadził zespół Pekao w Aliorze, wykazały, że w razie osłabienia koniunktury klienci Aliora będą mieli problemy ze spłatą rat kredytów w terminie. Już teraz, w okresie bardzo dobrej koniunktury, koszty ryzyka banku (udział odpisów na pokrycie ryzyka kredytowego w portfelu kredytowym banku) sięgają 1,7 proc., co jest najwyższym wynikiem wśród giełdowych banków. Pekao obawiał się też roszczeń nabywców funduszy W Investments, które dystrybuował Alior. Według naszych informacji oba te ryzyka, wraz z ryzykiem informatycznym, sprawiły, że zespół Pekao pracujący nad fuzją stracił do niej zapał.

Alior liczył na premię, Pekao nie chciał przepłacać

Jednak najważniejszym problemem miała być cena takiej transakcji. Spółki ustaliły, że Pekao, czyli podmiot przejmujący, wyemitowałby akcje połączeniowe, które objęliby akcjonariusze Aliora. Kwestią sporną był parytet wymiany akcji, tj. jaką część akcji Aliora trzeba posiadać, żeby otrzymać jedną akcję połączonego banku. Alior był lepiej wyceniany przez inwestorów, co mogłoby faworyzować udziałowców tej instytucji kosztem akcjonariuszy Pekao. Problemem była też cena transakcji – Alior liczył, że Pekao zapłaci premię za przejęcie kontroli, co obniżyłoby zyski przejmującego banku. Pekao nie chciał natomiast przepłacać.

Alior i Pekao jednak osobno. Inwestorzy zadowoleni

Na wieść o rezygnacji z fuzji inwestorzy zareagowali bardzo pozytywnie. W środę kurs akcji Pekao wzrósł o 7,1 proc., a Aliora o 4 proc. Na konferencji prasowej Pekao jeden z inwestorów zabrał głos tylko po to, aby pogratulować zarządowi banku dobrej decyzji, jaką była rezygnacja z połączenia z Aliorem. W podobnym tonie wypowiadają się dziś specjaliści w mediach. Zbliżone komentarze padały już jesienią ubiegłego roku.

Czytaj także: Cyberprzestępczość w polskich bankach

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj