Rynek

Donald Trump gra z Chinami w cykora

Donald Trump gra z Chinami w cykora

Ekonomiści ostrzegają, że wprowadzenie dodatkowych ceł może osłabić wzrost gospodarczy w Chinach, w USA z kolei wyższe cła mogą doprowadzić do wzrostu cen i inflacji. Ekonomiści ostrzegają, że wprowadzenie dodatkowych ceł może osłabić wzrost gospodarczy w Chinach, w USA z kolei wyższe cła mogą doprowadzić do wzrostu cen i inflacji. chuttersnap / Unsplash
Nakładając kolejne cła na Chiny, Donald Trump stawia władze w Pekinie w bardzo trudnej sytuacji. Nie są one w stanie odpowiedzieć cłami w podobnej skali, a każde działanie Chin na niekorzyść USA jeszcze bardziej rozkręci trwającą wojnę handlową.

Działania amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa przypominają „grę w cykora”, w której dwa samochody jadą z dużą prędkością na zderzenie czołowe. Tylko że Trump siedzi w wielkim amerykańskim SUV-ie, a Chińczycy w samochodzie kompaktowym. Trump ciągle naciska na pedał gazu, Chińczycy też nie odpuszczają, ale wiedzą, że mogą na tym dużo więcej stracić.

Czytaj także: Donald Trump prowadzi już nie jedną, a trzy wojny handlowe. Najgroźniejszą z Chinami

Kolejne cła, kolejny odwet

Donald Trump zdecydował, że od 24 września wejdą w życie 10-proc. cła, które od początku 2019 r. wzrosną do 25 proc. Obejmą towary, których roczny import z Chin sięga 200 mld dol. Na liście jest 5745 kategorii towarów, m.in. artykuły spożywcze, części samochodowe, chemikalia, sprzęt elektroniczny.

Donald Trump próbuje w ten sposób wymusić zmianę polityki handlowej Chin, które w 2017 r. miały 375 mld dol. nadwyżki w handlu z USA. Stany zarzucają też Pekinowi, że chińskie firmy kradną własność intelektualną od amerykańskich i dzięki temu zyskują nieuczciwą przewagę konkurencyjną na światowych rynkach.

To kolejna fala ceł nałożonych na Chiny. Wcześniej objęły one już chińskie panele fotowoltaiczne, stal i aluminium. Latem w dwóch turach weszły w życie amerykańskie cła na chińskie towary m.in. samochody i sprzęt elektroniczny, których roczny import sięga 50 mld dol. Chiny odpowiedziały cłami odwetowymi o podobnej skali. Ocliły dodatkowo m.in. samochody, amerykańską soję, wołowinę, warzywa, owoce, co zmusiło amerykańską administrację do udzielenia dodatkowego wsparcia rolnikom.

Tym razem Chiny też zapowiedziały odwet. Nowe chińskie cła na amerykańskie towary mają wejść w życie 24 września. Sięgną 5-10 proc. i obejmą towary, których roczny import z USA sięga 60 mld dol. Dlaczego „tylko” 60 mld dol.? To proste, roczny chiński import z USA sięgnął w 2017 r. niecałe 130 mld dol., więc Chiny nie są w stanie odpowiedzieć z podobną siłą co USA, chyba że wykorzystałyby inne instrumenty polityki gospodarczej, np. utrudniłyby działalność amerykańskich firm w Chinach. Ale na razie na to się nie zanosi.

Chiny nie chcą eskalacji konfliktu

Jeszcze na początku września wydawało się, że USA i Chiny są na dobrej drodze do załagodzenia konfliktu. Rozmowy na niższym szczeblu miały na celu doprowadzenie do rozpoczęcia nowych negocjacji handlowych. Decyzja Trumpa o nałożeniu nowych ceł prawdopodobnie przekreśliła te szanse.

Chińskie władze są w trudnej sytuacji i mają więcej do stracenia. Ich gospodarka jest dużo bardziej uzależniona od produkcji i handlu zagranicznego niż gospodarka USA. Dlatego władze w Pekinie w oficjalnych wypowiedziach starają się nie podsycać konfliktu. Jednak każde ich działanie wymierzone w gospodarkę USA powoduje natychmiastową reakcję Trumpa. Amerykański prezydent już zapowiedział, że jeśli Chiny wprowadzą cła odwetowe, to bardzo szybko wprowadzi kolejne cła na chińskie towary, które tym razem obejmą import z Chin o wartości 267 mld dol. To oznacza, że dodatkowymi cłami objęty zostanie niemal cały amerykański import z Chin.

Czytaj także: Polityka Donalda Trumpa zagraża światowemu handlowi

Ekonomiczna zimna wojna

Wprowadzone do tej pory cła nie zachwiały póki co globalnym handlem ani gospodarkami Chin czy USA. Jednak ekonomiści ostrzegają, że wprowadzenie dodatkowych ceł może osłabić wzrost gospodarczy w Chinach o 0,5–1 pkt. proc. Z kolei w USA wyższe cła mogą doprowadzić do wzrostu cen i inflacji. Niektórzy analitycy ostrzegają, że światu grozi ekonomiczna zimna wojna.

Chińskie władze obawiają się, że cła mogą doprowadzić do trwałego ograniczenia potencjału produkcyjnego Chin, część firm w USA zdecyduje się bowiem na zmianę dostawców. Chińskie firmy, by ograniczyć skutki ceł, mogą chcieć przenosić produkcję do innych krajów, co może mieć wpływ na zatrudnienie w Chinach. Trump liczy, że Pekin w końcu się tego przestraszy i pójdzie na ustępstwa. Póki co jednak „gra w cykora trwa” i żadna ze stron nie chce zjechać na bok.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Bajki dla suwerena. Dlaczego filmy Patryka Vegi są tak popularne?

Rozmowa z dr. hab. Jackiem Wasilewskim o tym, co takiego wie o Polakach Patryk Vega, czego nie wiedzą inni.

Joanna Cieśla
20.03.2018
Reklama