Rynek

Uber wjeżdża na giełdę

Choć giełdowa wartość Ubera to ok. 90 mld dol., jego wyniki finansowe są marne. Choć giełdowa wartość Ubera to ok. 90 mld dol., jego wyniki finansowe są marne. Pixabay
Giełdowy debiut Ubera to okazja dla ludzi o mocnych nerwach, którzy mimo ogromnych strat wierzą, że to właśnie ta firma stanie się Amazonem mobilności.

W środę kierowcy Ubera strajkowali w wielu miastach na całym świecie, manifestując niezadowolenie z powodu niskich zarobków, wysokich prowizji pobieranych przez platformę i sposobu traktowania przez nią swoich „partnerów”, jak głosi korporacyjna nowomowa. Protesty okazały się znacznie mniejsze, niż zapowiadano, a np. w Polsce w ogóle ich nie było.

Nie znaczy to wcale, że debiutujący dzisiaj na nowojorskiej giełdzie Uber nie ma powodów do zmartwień. Przeciwnie, jest to spółka bardzo wysokiego ryzyka. Wciąż bowiem notuje ogromne straty, a ekspansję może finansować tylko dlatego, że zdobywa kolejnych inwestorów. Oni wszyscy wierzą, że przyjdzie moment, gdy Uber zamiast przepalać, zacznie zarabiać wielkie pieniądze. Tylko kiedy to nastąpi?

Czytaj także: Kogo zadowoli ustawa o transporcie drogowym?

Czy Uber zbliży się do taksówkowej korporacji?

Bo choć z jednej strony giełdowa wartość Ubera to ok. 82 mld dol., jego wyniki finansowe są marne. Na przykład w pierwszym kwartale tego roku Uber miał 3 mln dol. przychodów i aż miliard straty. Do tego tempo ekspansji powoli maleje, Uber wycofuje się z kolejnych rynków, takich jak Chiny czy Rosja, a sam zarząd przyznaje, że na zyski w najbliższym czasie nie ma co liczyć. Poza tym protestujący kierowcy chcą lepszych zarobków, ale opłat za przejazdy podnieść nie można, bo wtedy klienci wrócą do tradycyjnych taksówek.

Tymczasem w kolejnych miastach (np. w Nowym Jorku) wprowadzane są przepisy mające zapewnić kierowcom Ubera lepsze płace. Londyn chce, żeby byli oni formalnie pracownikami Ubera, a nie drobnymi przedsiębiorcami. Nawet w Polsce Uber ma zacząć spełniać pewne standardy i zbliżyć się do taksówkowej korporacji.

Czytaj także: Kierowcy Ubera nie powiozą już bez licencji taksówkarskiej

Uber wyrasta na giganta mobilności

Czy zatem inwestorzy dający Uberowi kolejne miliardy postradali zmysły? Niekoniecznie. Liczą na to, że Uber powtórzy historię giganta handlu internetowego Amazona, który również przez wiele lat przynosił straty, a dziś ma coraz większe zyski i nikt już nie wątpi w jego gigantyczny sukces. Uber stara się z odpowiednika taksówkowej korporacji przekształcić w centrum mobilności.

Już teraz Uber to nie tylko samochody wożące klientów, ale także dostarczanie jedzenia pod marką Uber Eats czy platforma transportu towarów Uber Freight. To także wypożyczalnie elektrycznych hulajnóg i rowerów oraz oddział prowadzący prace nad pojazdami autonomicznymi, które w przyszłości mają zastąpić kierowców i rozwiązać w ten sposób problem ich zarobków.

Uberyzacja nadal ma się świetnie

Podstawowe pytanie brzmi: czy Uber zdąży ze zbudowaniem tego całego ekosystemu, czy też jednak najpierw zniecierpliwieni inwestorzy zakręcą mu kurek z pieniędzmi? Na razie jest wciąż traktowany jak cudowne dziecko mobilnej ery. Choćby dlatego, że zrewolucjonizował pojęcie pracy. Słynna uberyzacja to zjawisko bardzo niepokojące, niszczące tradycyjne reguły zatrudnienia i odpowiedzialności pracodawcy, przerzucające całe ryzyko na każdego z nas, ale inwestorom liczącym pieniądze bardzo się ono podoba.

Nawet jeśli sam Uber nie przetrwa i w końcu załamie się pod ciężarem wielomiliardowych długów czy zbyt gwałtownego rozwoju, to akurat uberyzacja ma się świetnie i jej nic nie zagraża.

Czytaj także: Georgette Mosbacher broni Ubera

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Brunatne Podhale: Fajne chopaki, ideologiczne i narodowościowe

„Mundury – co tam. Schludnie ubrani. Po Chochołowskiej chodzą? A gdzie mają chodzić? Co do tych Żydów, to raczej niepotrzebnie na nich krzyczą. On osobiście raczej by nie krzyczał. Ale Żydzi są przebiegli, mają pieniądze, rządzą na świecie. Tak było, jest i będzie”.

Przemysław Witkowski
24.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną