Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Rynek

PiS wycofuje się z własnych zmian i łagodzi Kodeks drogowy. Szuka poparcia za wszelką cenę

Nasze drogi wciąż należą do jednych z najniebezpieczniejszych w Europie. Nasze drogi wciąż należą do jednych z najniebezpieczniejszych w Europie. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl
Zmiany, zmiany, zmiany. Ledwie PiS przeforsował zaostrzenie Prawa o ruchu drogowym, a już mamy kolejny projekt, którego celem jest jego złagodzenie. A właściwie powrót do tego, co było do 2022 r.

Chodzi oczywiście o najbardziej bolesny dla kierowców system punktów karnych, zasad ich naliczania i kasowania, możliwości redukowania punktowego konta. No i mandatów, które w zeszłym roku radyklanie poszły w górę. Wszystko to miało służyć poprawie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Czy zadziałało? A kto to może wiedzieć? Po roku trudno o jednoznaczną ocenę, trudno też wyodrębnić te czynniki spośród wielu innych wpływających na bezpieczeństwo drogach. A nasze drogi wciąż należą do jednych z najniebezpieczniejszych w Europie.

Kodeks drogowy. Co się zmieni, żeby było jak wcześniej?

Może zadziałało, może nie, niewątpliwie jednak zadziałało na polityków PiS, którzy czując zbliżające się wybory, starają się przypodobać elektoratowi, zwłaszcza temu zmotoryzowanemu. Trochę to przypomina znany dowcip z kozą. W ubiegłym roku wprowadzono kozę (to znaczy zaostrzono przepisy), by teraz tę kozę wyprowadzić, co ma dać poczucie ulgi. Zwłaszcza tym, którzy sporo jeżdżą i mają ciężką nogę. Dlatego poseł Jerzy Polaczek, były minister transportu, przekonywał podczas prac sejmowych, by przywrócić szkolenia reedukacyjne dla kierowców, którzy chcą zmniejszyć liczbę punktów karnych, bo w zeszłym roku reedukację zlikwidowano. Kierowcy znów, maksymalnie raz na pół roku, będą mogli wziąć udział w odpłatnym szkoleniu, które pozwoli zredukować 6 punktów karnych. Przywrócony ma zostać roczny okres, po którym usuwa się punkty karne, zamiast dwuletniego, jak było to przez ostatni rok. Przywrócony ma też zostać mechanizm, zgodnie z którym zatrzymane prawo jazdy – po okresie, na który zostało zatrzymane – będzie automatycznie zwracane, bez konieczności składania wniosku.

Czytaj także: Jak walczyć z zabójcami drogowymi

Punkty karne, czyli magiczna wiara w przepisy

Zajmuję się sprawami bezpieczeństwa ruchu drogowego od kilkudziesięciu lat i od lat widzę tę samą magiczną wiarę w przepisy. Że wystarczy zmienić przepisy i sytuacja się poprawi. Nie poprawia się? To znaczy, że coś z przepisami jest nie tak. Trzeba je zmienić. Więc zmienia się, tu się coś dopisze, tam co innego, wciąż z tą sama wiarą, że prawo wpłynie na sytuację na drogach. Dziś Prawo o ruchu drogowym z 1997 r. ma tyle zmian, że niektóre pojedyncze przepisy tak się rozrosły, że zajmują kilka stron z dziesiątkami dopisanych paragrafów. Prawo sobie, a życie sobie.

Czytaj także: Nowe kary, stare problemy. Czy system punktów karnych w ogóle działa?

Zawsze przy okazji takich wydarzeń jak obecne liberalizacyjne zmiany Kodeksu drogowego odwołuję się do unijnego opracowania przygotowanego przez zespół fachowców z krajów nieźle radzących sobie z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Raport „Najlepsze praktyki w zakresie bezpieczeństwa drogowego. Przewodnik po środkach na szczeblu krajowym” analizuje, co działa, a co nie działa. Zwraca uwagę na dziesiątki szczegółowych kwestii – projektowania i budowy dróg, szkolenia kierowców, nadzoru, rozwiązań technicznych itd. Autorzy analizują sposoby dyscyplinowania uczestników ruchu. Zajmują się też systemami punktów karnych i reedukacji kierowców często łamiących przepisy. „W wielu krajach europejskich obowiązuje już system punktów karnych. Środek ten cieszy się w społeczeństwie popularnością, prawdopodobnie dlatego, że ludzie uważają surowsze traktowanie recydywistów za sprawiedliwe” – czytamy w raporcie. „Mierzenie efektów, jakie przynoszą systemy punktów karnych, jest złożone, natomiast zakłada się, że korzystne oddziaływanie jest oczywiste. Istnieją wskazania, że ich wkład jest co najwyżej skromny i że w głównej mierze ogranicza się do pierwszych miesięcy po wprowadzeniu. Dzieje się tak dlatego, gdyż kierowcy szybko orientują się, że prawdopodobieństwo wykrycia wykroczenia jest w rzeczywistości raczej niewielkie”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Nauka

Kleszcz: pospolity, łąkowy, afrykański. Dlaczego nam grożą i jak się ich pozbyć

Wiktoria Romanek z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego opowiada „Polityce” o tym, jak rozróżnić kleszcze, o Narodowym Kleszczobraniu oraz tym, co robić, gdy znajdziemy kleszcza wbitego w nasze ciało lub ciało naszego czworonożnego przyjaciela.

Maciej Jaźwiecki
16.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną