Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Policjanci przyłapani na kradzieży... koksu. Polskie służby psują się od głowy

Rozbity radiowóz, którym jechały nastolatki. 2 stycznia 2023 r. Rozbity radiowóz, którym jechały nastolatki. 2 stycznia 2023 r. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl
Wybuch granatnika, kradzież koksu pod osłoną nocy, małolaty i rozbity radiowóz, złamana ręka protestującej młodej kobiety... Co jeszcze się kryje pod puchatym policyjnym dywanem?

Służba Ochrony Kolei zamontowała fotopułapkę w okolicach stacji Dąbrowa Górnicza Towarowa. Miała mieć szeroko otwarte oko na ewentualnych złodziei węgla i koksu. Złodzieje naszych cennych podziemnych skarbów otwierają burty węglarek w trakcie biegu pociągów albo na stacjach, bezczelnie robią wysypy, a potem kto może, zbiera urobek z torów i nasypów. Bez fedrowania. Węgiel i koks są w cenie, więc interes kwitnie. Coś o tym wiem, bo na spacery z psem chodzimy wzdłuż kolejowej linii towarowej, po której składy jeżdżą w tę i we w tę.

Poprzedniej nocy pułapka zadziałała, sokiści rzucili się łapać złodziei – no i pojmali na gorącym uczynku... dwóch policjantów. Starszy sierżant i starszy aspirant ładowali do przygotowanych uprzednio worków koks wysypany na tory. Ładowali jak swoje, nawet nie rozglądając się wokół. Stojący nieopodal policyjny opel corsa na cywilnych tablicach, zawnioskowany tej nocy do tajnych operacyjnych działań, brał udział w zmowie.

Czytaj też: „Nie potrzebuje pani węgla?”. Uwaga, grasują oszuści

Policja ma złą passę

Operacja była tajna, choć nie do końca skuteczna... Wartość upchniętego do worków koksu wstępnie oszacowano na 300 zł. Szkoda dla właściciela – pewnie niedalekiej Koksowni „Przyjaźń” w Dąbrowie Górniczej – minimalna. Zwykli złodzieje mogliby się z tego czynu wywinąć tanim kosztem. Ale to nie byli zwykli złodzieje – to byli złodzieje... elitarni. Wrażenie robi zuchwała brawura – policjanci postanowili grać w otwarte karty, nie przebierać się dla niepoznaki w łachmany – pozostali w służbowych uniformach, zwanych pospolicie mundurami. Ruszyło wewnętrzne dochodzenie, które najpewniej zakończy się wydaleniem ze służby i zawiadomieniem prokuratora. Policja ma zdecydowanie złą passę.

Zaczęło się od popisów strzeleckich z granatnika w wykonaniu komendanta głównego gen. Jarosława Szymczyka, przed laty dowódcy śląskiego garnizonu. Wobec tego zdarzenia szachrajstwa z koksem to pestka, choć wydaje się, że nocni złodzieje polecą ze stołków w przeciwieństwie do swego przełożonego. Może nawet dlatego, że brat szefa policji jest prawdopodobnie ważną szychą w mafii vatowskiej, a kto chciałby podkładać się mafii! Tak, tak, tej mafii, która była na zwycięskich sztandarach dobrej zmiany i – jeśli wierzyć zmianie? – została wypalona żywym ogniem.

Po drodze był roztrzaskany radiowóz z małolatami. A teraz jeszcze gliniarze na koksie. Trzeba naprawdę nie mieć farta.

Czytaj też: Policja chce pieniędzy. Polacy jej nie poprą, nie ufają służbom PiS

Policja psuje się od głowy

Te sprawy wyszły. Ile zamieciono, jak to się mówi, dla dobra służby? Pod puchate policyjne dywany? Czyżby policja psuła się od głowy?

Trochę to śmieszne, ale bardziej straszne. Niepokoi mnie osobiście lekceważący stosunek właściwych służb do wydarzeń w gabinecie komendanta głównego. Jego ministerialni i polityczni przełożeni robią wrażenie, że przeszli nad tym wyczynem do porządku dziennego. Naprawdę nic się nie stało?

A gdyby tak piętro niżej, pod sufitem, przez który przebił się granat, odbywało się spotkanie, dajmy na to, z prezesem prezesów Jarosławem Kaczyńskim, to też minister Mariusz Kamiński mówiłby, że nic się nie stało? A gdyby to było spotkanie dziękczynne ku chwale funkcjonariuszy, za perfekcyjną ochronę świętego spokoju prezesa w trakcie spotkań z wyborcami w całym kraju? I potem, jak już jest w domu? Szczelny kordon jest tak szczelny, że mysz nawet nie przemknie, ku rozpaczy kota, który jest w środku twierdzy. Sam śląski garnizon wystawiał dla prezesa, jak nas nawiedzał, po 400–500 funkcjonariuszy na każde spotkanie!

Złośliwi złapią mnie za słowo i powiedzą, że gdyby było takie spotkanie, to uczestniczyłby w nim sam gen. Szymczyk. Wszak to on wysyła policjantów na służbę u Kaczyńskiego. Uczestnicząc w takim evencie, nie mógłby równocześnie bawić się granatnikiem, to jasne. Przedstawiam wprawdzie sytuację teoretyczną, lecz przecież nie niemożliwą. Mogło tak być.

Czytaj też: Granice w państwie PiS. Policja wciąż atakuje

Pod puchatym dywanym policyjnym

Jeżeli komendantowi głównemu się upiekło, to czy taki sam los mógłby spotkać dwóch prostych policjantów z komisariatu w Sławkowie, podległego Komendzie Powiatowej w Będzinie? Jak już wspominałem – los może być dla nich niełaskawy, tak jak dla ich bezpośrednich przełożonych. Komendant główny może zażądać ich ukarania za brak nadzoru nad podwładnymi. Podobnie jak posłankę Gabrielę Lenartowicz za przechadzanie się po ulicy na czerwonym świetle, co miało pozbawić ją immunitetu poselskiego. Czerwone światło jest tą granicą, która rozdziela przejście po pasach od wybuchu granatnika, w wyniku czego zawaliły się ściany najgłówniejszej komendy wraz z sufitem.

Komendant główny jest uprzywilejowany, bo nad swoim policyjnym sufitem nie ma przełożonego po policyjnej linii – wyżej jest tylko minister i premier. Czerwone światło pulsuje i alarmuje – kradzież koksu pod osłoną nocy, małolaty i rozbity radiowóz, złamana ręka protestującej młodej kobiety i to wszystko, o czym nie wiemy, kryje się pod puchatym policyjnym dywanem.

Żal mi tych dwóch funkcjonariuszy, bo koledzy jaja sobie z nich po kątach robią... Żeby polec na paru łopatach koksu? Niechby przynajmniej bank obrabowali... Czyn potępiam, ale sercem jestem z nimi, bo przypuszczam, że koks zbierali do domowych pieców, żeby ogrzać po służbie siebie i dziatwę. Tak sobie myślę. Gdybym był ich obrońcą, radziłbym iść w zaparte. Kradzież, jaka kradzież?! Zabezpieczaliśmy jedynie dowody popełnienia przestępstwa, bo można domniemywać, że w ciągu nocy zniknęłyby z torów Dąbrowy Górniczej Towarowej. Jak amen w pacierzu.

Czytaj też: Coraz liczniejsi, coraz brutalniejsi. Policja naprzeciw obywateli

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Fotoreportaże

Świat kolekcjonerów zabawek. Ludzie bez pasji ich nie zrozumieją

Świat kolekcjonerów zabawek niewiele ma wspólnego z zabawami.

Juliusz Ćwieluch
28.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną