Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Oskar Szafarowicz ukarany przez UW. Powinien uderzyć się w pierś i przeprosić

Oskar Szafarowicz ukarany przez UW Oskar Szafarowicz ukarany przez UW Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
Młody działacz PiS wciąż niczego nie zrozumiał i bardzo możliwe, że komisja UW nie dołożyła należytych starań, aby pojął, jak bardzo niepolityczna była jego sprawa i jak straszną rzecz zrobił Magdalenie Filiks.

Zgodnie z przewidywaniami Uczelniana Komisja Dyscyplinarna Uniwersytetu Warszawskiego ukarała studenta prawa i działacza PiS w jednej osobie Oskara Szafarowicza, udzielając mu nagany z ostrzeżeniem, czyli nagany surowej. Jeśli pozwoli sobie na kolejny naganny czyn, będzie mógł poszczycić się relegowaniem z uczelni. Gdyby miał nadal rządzić PiS, zapewne by mu taki obrót spraw odpowiadał. W obecnej sytuacji – niekoniecznie. Na jakiś czas Szafarowicz będzie musiał spuścić z tonu.

Opluł publicznie matkę w żałobie

Czyn, którego dopuścił się Szafarowicz, polegał na brutalnym zniesławieniu posłanki Magdaleny Filiks poprzez wpisy w mediach społecznościowych oskarżające ją o udział w rzekomym tuszowaniu przestępstwa pedofilii, którego ofiarą stał się jej syn Mikołaj. W wyniku ujawnienia przez dziennikarza Radia Szczecin informacji pozwalających łatwo zidentyfikować ofiarę pedofila (działacza PO skazanego przez sąd na więzienie) oraz wynikłej z tego nagonki medialnej Mikołaj Filiks popełnił samobójstwo. Każdy, kto wziął udział w obrzydliwej akcji politycznej w mediach rządowych, polegającej na zohydzaniu PO jako partii rzekomo kryjącej pedofilów z własnych szeregów, akcji wykorzystującej dramat szesnastoletniego chłopca i prowadzącej do ujawnienia jego personaliów, jest współwinny jego śmierci.

Oskar Szafarowcz miał szczęście, że przyłączył się do nagonki dopiero po śmierci Mikołaja. Jego wina polega na tym, że opluł publicznie matkę w żałobie, rzucając na nią absurdalne oszczerstwo, jakoby dla kariery milczała w sprawie krzywdy doznanej przez jej syna. Miałaby go więc niejako zdradzić, a jednocześnie dopuścić się współudziału w rzekomym tuszowaniu pedofilskiej afery w PO. Dla porządku tylko przypomnę, że nie było tuszowania, Magdalena Filiks aktywnie broniła swojego skrzywdzonego dziecka, a sprawca, Krzysztof F., trafił do więzienia. Natomiast oczywista konieczność chronienia ofiary pedofila wykluczała, aby opisywać te wydarzenia w mediach czy też mówić o nich publicznie.

Dla jeszcze większego porządku przypomnę najbardziej haniebny spośród wpisów Szafarowicza: „Najbardziej wstrząsające jest to, że matka ofiary pedofila z PO (13-letniej poddanej pedofilii córki i 16-letniego syna), którego skazany kusił narkotykami, znana posłanka PO, milczy od ponad roku, stawiając karierę partyjną ponad dobro jej dzieci. Zmuszona przez władze PO do milczenia”. To są słowa groteskowego oszczercy napadającego (właśnie dla kariery!) na zbolałą po śmierci syna matkę. Słowa w przewrotny sposób przedrzeźniające moralną reprymendę, jakiej młodzieniec udziela obcej sobie dorosłej kobiecie, którą spotkała tragedia. Obrzydliwość tego czynu miesza się tu z niechcianym i budzącym nasze zażenowanie komizmem, towarzyszącym tego rodzaju absurdalnej pretensji do formułowania moralnych pouczeń.

Zgrywał prześladowanego za wiarę

Ciężar własnej podłości bardzo trudno jest unieść, zwłaszcza gdy jest się jeszcze bardzo młodym. Wielu ludzi, przerażonych tym, co zrobili, wypiera się swojej winy, reagując na zarzuty agresją, której typowym przejawem jest bezczelność i szyderstwo. Albo operetkowy patos. Tak właśnie postępował Szafarowicz, który w toku trwających od roku kłopotów (sprawa dyscyplinarna była następstwem petycji podpisanej przez wiele tysięcy studentów), stroił się piórka obrońcy prawdy i wolności słowa, a jednocześnie odgryzał się w komicznie butny i bezczelny sposób, obrażając przy tym m.in. komisję dyscyplinarną i Uniwersytet Warszawski. Na przykład w dniu przesłuchania przez rzecznika dyscyplinarnego pisał tak: „Pierwsze przesłuchania w orwellowskiej kontr-rzeczywistości miały zacząć się o 11 […] Czyż nie łatwiej oszczędzić formalności i od razu ogłosić wyrok w TVN24?”. Już choćby za te słowa powinien zostać ukarany, a obraźliwych i amoralnych wypowiedzi młody człowiek ma na swym koncie więcej.

Od samego początku Szafarowicz, udając, że nie wie, czego dotyczy sprawa i jak wstrętnego czynu się dopuścił, zgrywał osobę prześladowaną za wiarę i poglądy polityczne. W śmiesznych i napuszonych słowach oświadczał narodowi swoje niezłomne przywiązanie do wartości moralnych i wiary katolickiej oraz gotowość poniesienia wszelkich konsekwencji swojej postawy. Bardzo możliwe, że naprawdę myśli, że w jego sprawie jest coś politycznego i że chodzi w niej o to, że jest działaczem PiS, a Magdalena Filiks posłanką KO.

O tym, jak daleko posunięte jest to groteskowe wyparcie i ucieczka Szafarowicza w patetyczne urojenia narcyza, świadczy jego wpis z 7 listopada, zamieszczony na portalu X w oczekiwaniu na wyrok: „To było jedno z najtrudniejszych przeżyć w moim życiu. Niezależnie od wyroku nigdy się nie poddam. Odwaga, wiara, miłość do Polski. Przejęcie i wzruszenie odebrało mi mowę, gdy na zakończenie procesu jedna z osób z publiczności, prawniczka, powiedziała, że 55 lat temu (w marcu 1968 r.) czuła się tak, jak zapewne ja dziś. Oświadczył Komisji Dyscyplinarnej: »Oglądałam przed chwilą obrazy, które przeżywaliśmy pół wieku temu, walcząc z komunistyczną cenzurą”. Dobry Boże! Oskarek zrównał się z Michnikiem, Kuroniem i Modzelewskim! Czy usłyszymy dziś coś zabawniejszego?

Szafarowicz niczego nie zrozumiał i bardzo możliwe, że Komisja nie dołożyła należytych starań, aby pojął, jak bardzo niepolityczna jest to sprawa i jak straszną rzecz zrobił Magdalenie Filiks. Nie byłem tam, lecz mam takie podejrzenie. Możliwe, że zadecydowały o tym obawy, że obrona mogłaby zawnioskować o wezwanie posłanki Filiks na świadka, a to oznaczałoby dla niej otrzymanie bolesnej i niechcianej korespondencji. Są to jednak tylko moje domysły.

Musi uderzyć się w pierś i przeprosić

Nie mam natomiast wątpliwości, że proces docierania do świadomości młodego działacza PiS, co zrobił i co się wydarzyło, będzie długi. Dziś jednak, gdy zapadł wyrok, proces ten się już zaczął. Chętnie pomogę go przyśpieszyć, korzystając z tego, że moje słowa z całą pewnością zostaną przez niego przeczytane. Otóż, młody człowieku, to jest tak, że gdy zrobisz komuś potworne świństwo i wszyscy o tym wiedzą, to masz tylko jeden sposób, aby się ratować: musisz uderzyć się w pierś i przeprosić. Jeśli teraz, za miesiąc, może za pół roku zdobędziesz się na odwagę i przeprosisz za swoje podłe oszczerstwo oraz znieważenie osoby w żałobie, jest szansa, że zostanie ci wybaczone. Obronić cię może skrucha oraz młody wiek. Jednakże jeśli nie przeprosisz, nie okażesz skruchy, to ta niewinna, niemalże tylko symboliczna kara, która cię spotkała, z czasem zamieni się w potężną kulę u nogi. Nigdy – ani za rok, ani za 40 lat – twoje nazwisko nie przestanie być kojarzone z łajdactwem, którego się dopuściłeś. Niemożliwe będzie jego wymazanie, bo twoje haniebne słowa będą w internecie na wieczność. Wierz mi, będą ci one przypominane zawsze, ilekroć będziesz się starał o pracę bądź usiłował jako prawnik zaprezentować się w jakimś otoczeniu jako osoba godna szacunku. Bez pokajania się to się już nie zdarzy. Nie masz wyjścia. To jedyny sposób, a jedyna osoba mająca władzę przywrócenia cię do życia pośród ludzi przyzwoitych to Magdalena Filiks. Lepiej nie zwlekaj z błaganiem jej o wybaczenie.

I jeszcze jedna uwaga o partiach politycznych, a PiS w szczególności. Otóż wiem z doświadczenia, jak silnie partie polityczne przyciągają różnego rodzaju osoby zaburzone, cyniczne, amoralne, a także wszelkiego rodzaju nieudaczników i frustratów. W obrzydliwych środowiskach politycznych, gdzie za fasadą mniej czy bardziej chamskiej i głupiej ideologii krzątają się zwykli złodzieje i zdrajcy, łatwo jest zrobić karierę, ostentacyjnie manifestując podłość i wycierając sobie gębę wartościami. Bezwstyd i obłuda są w takich towarzystwach powodem do dumy, a młodzi ludzie, którym imponuje władza i znajomość z politykami, bardzo szybko uczą się, jak być cynicznymi karierowiczami z gębami pełnymi frazesów. Za to bowiem są poklepywani po plecach i nagradzani. Doprawdy, tego rodzaju partie to jedno z najbardziej odrażających moralnie zjawisk, jakie zna socjologia i etyka życia publicznego. Sprawa Mikołaja Filiksa jest jak wizjer, przez który zaglądamy do społecznego piekła, gdzie podłość, karierowiczostwo, pycha i bezczelność splatają się w gruzły i węzły pętające małych ludzi, pragnących jedynie zrobić karierę i zarobić, a nie wiedzieć kiedy, z małych stających się wielkimi. Wielkimi swą podłością.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Nauka

Kleszcz: pospolity, łąkowy, afrykański. Dlaczego nam grożą i jak się ich pozbyć

Wiktoria Romanek z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego opowiada „Polityce” o tym, jak rozróżnić kleszcze, o Narodowym Kleszczobraniu oraz tym, co robić, gdy znajdziemy kleszcza wbitego w nasze ciało lub ciało naszego czworonożnego przyjaciela.

Maciej Jaźwiecki
16.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną