Wybory komunalne w Czechach

Zwichnięta prawica
Przez 20 lat od upadku komunizmu „czeska prawica” była wzorem dla sąsiadów, powoływali się na nią także w Polsce liderzy dawnego Porozumienia Centrum. Czyżby teraz znów Czesi mieli stać się wzorem, ale dla odrodzenia regionalnych partii lewicowych?

Pytanie takie zadają sobie czescy komentatorzy od ostatniej soboty. Wtedy stało się jasne, że dominująca na ich scenie politycznej prawicowa Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS) z kretesem przerżnęła wybory komunalne w ostatni weekend.

ODS – jej ojcem założycielem jest obecny prezydent kraju Vaclav Klaus - dominowała od wczesnych lat 90. we władzach wielkich miast: Brnie, Ostrawie, Pilznie, Czeskich Budziejowicach. W samej Pradze – mawiano – wygrałaby nawet rakieta tenisowa Klausa. Dla lewicowej opozycji oraz chadeków zostawały tylko wsie i maleńkie miasteczka.

W sobotę po ogłoszeniu wyników wyborów okazało się, że ta trwająca prawie 20 lat sielanka została przerwana jednym cięciem. W Pradze kandydat ODS przepadł. Burmistrzem został kandydat prawicowej partii TOP 09 Zdeniek Tuma, cieszący się sporą renomą ekonomista i były szef banku centralnego. I tak nieźle, bo w pozostałych miastach z kandydatami ODS wygrali socjaldemokraci. Szokujące to o tyle, że lewica od wyborów parlamentarnych wiosną tego roku nie mogła się pozbierać. Dla przypomnienia: partia wprawdzie wybory wygrała, ale z powodu autorytarnego, chamskiego stylu jej ówczesnego szefa Jirziego Paroubka nikt nie chciał z nią wejść w koalicję. W efekcie została w opozycji, a Paroubek zrezygnował z funkcji szefa partii i socjaldemokratom do dziś nie udało się wybrać jego następcy. Mimo to odniosła w wyborach lokalnych spektakularny sukces.

Komentatorzy przypomnieli przy tej okazji, że obecnie od Warszawy po Budapeszt całą Europą Środkową rządzą partie albo koalicje prawicowe. Poza Polską, wszystkie zdobyły władzę w wyborach wiosną tego roku, kiedy kryzys już dał się solidnie we znaki wyborcom. Chwalono wtedy ich odpowiedzialność, rzekomo za to, że świadomie, jak przystało na odpowiedzialnych obywateli godzą się na niepopularne reformy, odrzucając lewicowe rozpasanie.

Teraz Czesi pytają, czy klęska prawicy nie jest zapowiedzią odwrócenia tego trendu? W końcu we wszystkich krajach regionu partie lewicowe są w głębokim kryzysie - głównie personalnym – a mimo to cały czas spora część elektoratu deklaruje, że chciała by głosować na lewicę. Czescy socjaldemokraci dali wyborcom szansę, odsuwając niepopularne kierownictwo. Czy inne kraje regionu pójdą ich śladem?

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj