W Libii USA nie chcą grać pierwszych skrzypiec

Nie za każdą cenę
50 lat temu prezydent J.F.Kennedy powiedział, że w obronie wolności Ameryka "poniesie każdy ciężar i zapłaci każdą cenę". Jak wiele zmieniło się od tego czasu, pokazuje interwencja wojskowa w Libii.

Jej inicjatorami były mocarstwa europejskie - rząd USA długo się opierał. Zgodził się w końcu, ale podkreślając, że jej nie przewodzi, a jedynie "popiera". Prezydent Obama zapowiada, że akcja ma charakter ograniczony. Powtarza, że akcja jest nie amerykańska, lecz "międzynarodowa".

Obama twardo trzyma się kursu będącego odwrotnością unilateralizmu George'a W. Busha - USA będą interweniować za granicą tylko z mandatu ONZ i w porozumieniu z sojusznikami. Nie wynika to tylko z jego przekonania, że na imperialnej arogancji Ameryka wychodzi źle, co pokazała inwazja Iraku.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną