Ułatwienia wizowe dla Ukraińców

Tylko we Lwowie
O zniesieniu wiz dla Ukraińców na czas Euro 2012 marzyć nie ma co, ale przynajmniej samo ich wydawanie będzie ułatwione. W każdym razie we Lwowie.

Otwarliśmy tam właśnie nowy budynek konsulatu RP. Wiadomość jest nadzwyczajna dlatego, że o poprawę warunków, w jakich Ukraińcy załatwiają sprawy wizowe Warszawa walczyła równe 12 lat. Najpierw władze Lwowa nie chciały się zgodzić na sprzedaż parceli, do dziś toczą się też w sądzie sprawy sporne z generalnym wykonawcą, ukraińską firmą, która nie dotrzymywała terminów i z dnia na dzień podnosiła ceny. Tymczasem przed polskim konsulatem we Lwowie kłębiły się legendarne już kolejki, działała mafia kolejkowa, inkasowano haracze, biura pośrednictwa zarabiały krocie, wybuchały bitwy. A konsulowie i polski MSZ byli nieustannymi obiektami ataków ukraińskich mediów za bierność.

Lwów jest wyjątkowym miejscem, polski konsulat w tym mieście przyjmuje dziennie nawet 2 tys. interesantów i wydaje 300 tys. wiz rocznie, większość to wizy Schengen. Jest liderem, żaden inny polski konsulat na świecie nie wydaje tylu wiz. W ogóle, polskie konsulaty na Ukrainie, a jest ich siedem, wystawiają blisko połowę wszystkich wiz Schengen wydawanych na Ukrainie. Jak mówi minister Radosław Sikorski, Ukraińcy przychodzą po wizy do nas, bo widocznie czują się w naszych konsulatach obsługiwani lepiej niż w placówkach innych państw.

Konsulat ma 18 okienek obsługi, 2 okienka kasowe, pokoje biurowe, gdzie urzędnicy nie są stłoczeni niczym przysłowiowe sardynki. Ale czy kolejki przed nowym konsulatem znikną? Nie wydaje się, 2 tys. osób w jednym miejscu zawsze tworzy tłum. Konsul Generalny RP we Lwowie Grzegorz Opaliński zapowiada ułatwienia, od 1 czerwca będzie działać system elektroniczny e-konsulat i pierwsza rejestracja dokumentów odbędzie się przez Internet. To ułatwi i przyspieszy pracę, ale radykalnie zapewne kolejek nie zlikwiduje. Nowa placówka, otwarta niemal w przeddzień polskiej prezydencji w Unii ma też znaczenie prestiżowe, pokazuje, że Ukraina jest naszym ważnym partnerem, że nie rezygnujemy z pomocy w jej integracji z UE. Ukraina zresztą spodziewa się, że podczas naszej prezydencji jej negocjacje z Brukselą nabiorą tempa, a może nawet zostanie podpisana umowa stowarzyszeniowa. Polska nie mówi nie, ale podkreśla, że Kijów musi spełnić warunki, jakie mu postawiono, taryfy ulgowej nie będzie.

Jest jeszcze problem wiz: Ukraina zabiega o ruch bezwizowy z Unią, sama zniosła obowiązek wizowy dla obywateli Wspólnoty. Na razie nie wydaje się to możliwe, bo jednym z warunków jest uszczelnienie granicy wschodniej i południowej, a do tego wciąż daleko. Polska jednak wspiera i te aspiracje sąsiada. Jeśli takie otwarcie kiedyś nastąpi nasz konsulat będzie miał zawsze do wypełnienia wiele innych niż wizowe funkcji, choćby w dziedzinie propagowania naszej kultury. Jest wreszcie ważnym przedstawicielstwem Unii na Ukrainie.

Jeśli chodzi o Euro 2012 i spodziewany szturm na polskie konsulaty: posiadacze ważnych biletów na mecze mogą spać spokojnie, taki bilet ma być jedynym wymaganym do wydania wizy dokumentem. Będzie też wzmocniona obsada kadrowa konsulatu, a wizy będą wydawane z marszu. Wszyscy zdążą, zresztą i dziś przyjmowani są wszyscy interesanci. Bardziej niż o polskie wizy Ukraińcy powinni się jednak martwić o to, czy będzie jak, czym i po czym do Lwowa przyjechać i wyjechać. Terminal nowego lotniska dopiero powstaje, plan uruchomienia wąskiego (normalnego) toru kolejowego, co umożliwiałoby podróż bez czasochłonnej operacji wymiany osi na granicy, przepadł. A drogi do wszystkich przejść granicznych – Rawa Ruska - Hrebenne, Krakowiec – Korczowa i Szeginie – Medyka składają się z samych dziur między którymi prześwitują kawałki asfaltu. Tu i ówdzie na stare dziury kładziony jest nowy asfalt, ale obraz i tak jest ponury. Dziurawe są też ulice w samym Lwowie. Jak się tu zgryźliwie żartuje: są takie, jakie nam zostawiliście.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj