Ukraina odwołała szczyt w Jałcie

Nie, bo nie
Szczyt prezydentów Europy Środkowej miał się w najbliższy weekend odbyć w Jałcie. Zbojkotowała go jednak część zaproszonych, prezydenci Niemiec, Włoch, Czech i jeszcze kilku.

Powodem był protest przeciw przetrzymywaniu w więzieniu w Charkowie i złe traktowanie Julii Tymoszenko, byłej premier, liderki opozycji. W wtorek okazało się, że ukraiński MSZ wydał komunikat o odwołaniu szczytu i przeniesieniu go na termin bliżej nieokreślony.

Widać prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz uznał, że sprawa Julii Tymoszenko zdominuje spotkanie jałtańskie, będzie indagowany, naciskany, będzie musiał się tłumaczyć. A usprawiedliwienia nie ma. Jedna kwestia to w jakich warunkach odbywał się proces Julii Tymoszenko i podstawa prawna, na jakiej ją osądzono: paragraf kodeksu karnego, który jest dziwadłem we współczesnym ustawodawstwie europejskim. Znacznie bardziej naganne jest to, że nie reagowano na jej informacje o stanie zdrowia i nie umożliwiono natychmiast leczenia, póki nie powstał międzynarodowy skandal. Choćby nawet Tymoszenko nie była ciężko chora, jak mówiła, ma prawo robić co możliwe żeby wyjść na wolność, tak samo jak ma prawo do obrony jako oskarżona. A już poza sporem pozostaje fakt pobicia jej przez strażników więziennych , złego traktowania w kolonii karnej i braku reakcji prokuratury na te zdarzenia.

Wiadomo, że Janukowycz nienawidzi swojej przeciwniczki politycznej, że chciał się zemścić, że sprawy zaszły tak daleko, iż trudno było się wycofać, a na „sprawie Tymoszenko” zawisła właściwie przyszłość kontaktów Ukrainy ze strukturami europejskimi. Ale oprócz politycznego istnieje aspekt humanitarny. Z możliwości, jaką otwierał mógł skorzystać Janukowycz: wysyłając Julię na leczenie do cywilnej kliniki mógł rozwiązać i zażegnać narastający konflikt. Zwłaszcza, że obiecał to zachodnim politykom, interweniującym w sposób mniej czy bardziej jawny w Kijowie. Wygląda na to, że oszukiwał. Bo nie miał zamiaru niczego łagodzić. 

W Jałcie prezydent Bronisław Komorowski również zamierzał rozmawiać z Wiktorem Janukowyczem o Tymoszenko. Wiązaliśmy z tym spotkaniem nadzieje, bo nasza sytuacja jest trudniejsza, za plecami mamy problem bojkotu (przynajmniej przez zachodnich polityków) wspólnie organizowanych mistrzostw Euro 2012; choćby to była wyłącznie ukraińska część rozgrywek sprawa i tak wygląda poważnie. Spotkania nie będzie, rozmowy też nie. Źle to wróży, bo dowodzi, że Janukowycz trwa w uporze i nie zamierza wyjść z patowej sytuacji. Mamy więc kłopot, całkiem niemały, bo na te akcję będzie pewnie kolejna reakcja. I trudno już zrozumieć dokąd zmierza prezydent Ukrainy.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną