Państwa Unii podzielone w sprawie uchodźców, zaczynają radzić sobie na własną rękę
Środowy szczyt ministrów spraw wewnętrznych państw tzw. korytarza bałkańskiego organizowany jest bez udziału Grecji. To kolejny dowód na to, że kraje unijne nie widzą możliwości wspólnego działania.
Część krajów unijnych bardziej skupia się na tym, żeby trzymać imigrantów poza granicami.
European Parliament/Flickr, CC by 4.0

Część krajów unijnych bardziej skupia się na tym, żeby trzymać imigrantów poza granicami.

W sprawie imigrantów kraje Unii Europejskiej przestają działać razem, dziś powstają raczej mniejsze koalicje krajów, które są najbardziej dotknięte problemem i które na własną rękę i we własnym towarzystwie wprowadzają rozwiązania zmniejszające napływ imigrantów.

Z jednej strony organizowane są wielkie szczyty na poziomie Unii Europejskiej, ale z drugiej w zaciszu gabinetów poszczególnych krajów, które są bezpośrednio dotknięte problemem imigracyjnym, podejmowane są działania, które mają sprawić, że problem z imigrantami będzie od tych krajów odsunięty.

I jak ostatnio powiedział Filippo Grandi, wysoki komisarz ONZ ds. uchodźców, z tygodnia na tydzień widać coraz wyraźniej, że część krajów unijnych bardziej skupia się na tym, żeby trzymać imigrantów poza granicami, niż na tym, żeby odpowiedzialnie zarządzać ich napływem i pracować nad wspólnymi rozwiązaniami.

Dania właśnie ogłosiła, że przedłuża o kolejne dwa tygodnie kontrole na granicy z Niemcami. Słowacja chce budować płot na granicy z Węgrami i Austrią. Rząd Holandii już pod koniec roku proponował wprowadzenie małej strefy Schengen, złożonej z mniejszej liczby krajów gotowych na współpracę w kwestiach związanych z imigrantami. Premier Węgier zdecydował się nawet ogłosić referendum w sprawie liczby przyjmowanych imigrantów (terminu jeszcze nie podano), twierdząc, że narzucone przez Brukselę kwoty „doprowadzą do przekształcenia etnicznej, kulturowej i religijnej mapy kraju”.

Jednocześnie koalicja, do której należą m.in. Austria, kraje Beneluksu, Finlandia, Niemcy i Szwecja, zaczęła odbywać regularne spotkania. Osobno organizuje się też spotkania z Turcją.

Wspólnie zaczęły też działać kraje, które są na tzw. szlaku bałkańskim: Macedonia, Serbia, Chorwacja, Słowenia i Austria. Organizują się pod przewodnictwem Wiednia, z którego w ostatni piątek wypłynęło zarządzenie o tym, że dziennie na jej terytorium może wjechać tylko 80 osób ubiegających się o azyl i do 3200 udających się dalej tranzytem. Co w praktyce oznacza, że kraje poprzedzające Austrię też więcej imigrantów nie będą przepuszczać.

Kraje szlaku bałkańskiego już od jesieni zeszłego roku wspólnie działają, żeby zmniejszyć przepływ imigrantów. Kontrolują, selekcjonują i wzmacniają poszczególne granice. Większość tych państw wykorzystuje wojsko. W tym tygodniu słoweński parlament zgodził się, żeby wojsko chroniło ich granic. Podobną decyzję wcześniej podjęli już Austriacy i Macedończycy. Na części granic pojawiły się bariery z drutu kolczastego. Imigrantów cofa się do kraju poprzedzającego.

Jak tylko Austria podejmuje jakąś decyzje, to jest ona wprowadzona również na granicy macedońskiej. Czyli gdy w Wiedniu postanowią, żeby nie wpuszczać Afgańczyków, to kilka dni później na granicy macedońskiej szlaban przed Afgańczykami się zamyka. Niedawno Serbia nie wpuściła z Macedonii blisko 600 Afgańczyków, bo jak tłumaczyli, decyzję wcześniej podjęły Austria i Słowenia, więc Serbowie muszą się dostosować. Zarówno Serbowie, jak i Macedończycy w kwestii imigrantów wolą współpracować z Wiedniem, niż zostać z setkami czy nawet tysiącami imigrantów, którym nie są w stanie zapewnić u siebie godnego życia.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną