Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Trump wycofuje żołnierzy z Niemiec. To „prezent dla Władimira Putina”. Tusk: trwa rozpad sojuszu

Donald Trump Donald Trump Nathan Howard / Reuters / Forum
Decyzja Pentagonu o redukcji amerykańskiego kontyngentu nad Renem to nie tylko zmiana logistyczna, ale też sygnał polityczny w stronę Berlina i europejskich sojuszników, który stawia pod znakiem zapytania dotychczasową architekturę bezpieczeństwa Starego Kontynentu.

W piątek rzecznik Pentagonu Sean Parnell potwierdził, że na polecenie sekretarza obrony Pete’a Hegsetha Stany Zjednoczone wycofają z Niemiec ok. 5 tys. żołnierzy. Proces ten ma zająć od sześciu do dwunastu miesięcy i obejmie m.in. jedną brygadę bojową. Dodatkowo wstrzymano plany rozmieszczenia batalionu artylerii dalekiego zasięgu. Choć oficjalne komunikaty mówią o „analizie potrzeb operacyjnych” i przesunięciu uwagi na region Indo-Pacyfiku, tło tej decyzji jest jednoznacznie polityczne.

Odwet za „brak strategii”

Ruch Białego Domu nastąpił niemal natychmiast po krytycznych uwagach kanclerza Friedricha Merza. Niemiecki polityk stwierdził niedawno, że USA dają się „upokarzać” Iranowi i prowadzą wojnę bez jasnej strategii. Donald Trump nie pozostał dłużny, sugerując na platformie Truth Social, że Berlin powinien skupić się na naprawie własnego państwa – zwłaszcza w obszarze energetyki i migracji – zamiast przeszkadzać Ameryce w eliminowaniu irańskiego zagrożenia nuklearnego.

Amerykańska administracja od dłuższego czasu nie kryje irytacji postawą sojuszników, którzy – zdaniem Waszyngtonu – niedostatecznie wspierają działania USA w rejonie cieśniny Ormuz. Na czarnej liście Trumpa oprócz Niemiec znalazły się także Włochy i Hiszpania, którym również grozi redukcja amerykańskiej obecności wojskowej.

Niemcy: do przewidzenia. Tusk: groźny rozpad sojuszu

Niemiecki minister obrony Boris Pistorius przyznał, że decyzja USA była „do przewidzenia”. Podkreślił przy tym, że Europa musi wziąć na siebie większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, by sojusz transatlantycki mógł przetrwać w nowej formule. Podobny ton płynie z kwatery głównej NATO – rzeczniczka Allison Hart wskazała, że redukcja sił USA to impuls do zwiększenia wydatków obronnych przez europejskich członków (cel to obecnie 5 proc. PKB).

Głos w sprawie zabrał również premier Donald Tusk. W mediach społecznościowych zamieścił ostrzegawczy komentarz: „Największe zagrożenie dla wspólnoty transatlantyckiej to nie jej zewnętrzni wrogowie, a trwający rozpad naszego sojuszu. Musimy zrobić wszystko, co konieczne, by odwrócić ten katastrofalny trend”.

Kongres postawi weto?

Mimo determinacji prezydenta sprawa nie jest przesądzona. Amerykański Kongres przyjął przepisy zabraniające redukcji sił w Europie poniżej 76 tys. żołnierzy bez szczegółowych raportów uzasadniających taki krok. Demokraci, a także część Republikanów, ostrzegają, że osłabianie obecności USA w momencie rosyjskiej agresji na Ukrainę to „prezent dla Władimira Putina”. Czy administracji Trumpa uda się ominąć te bariery prawne? Najbliższe miesiące pokażą, czy 5 tys. żołnierzy faktycznie opuści bazy w Ramstein lub Grafenwoehr, czy też pozostanie elementem licytacji politycznej.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Świat na zakręcie

Aleksander Kwaśniewski dla „Polityki”: Pracowałem z Clintonem i Bushem. Polityka Trumpa jest bezrozumna

Czy Polska powinna bezgranicznie wierzyć w amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa? Czy Rosja może kiedyś przestać zagrażać Europie? Jaka powinna być nasza polityka zagraniczna? Mówi o tym Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz i Mateuszem Mazzinim w najnowszym odcinku „Świata na zakręcie”.

Agnieszka Lichnerowicz, Mateusz Mazzini
20.04.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną