Recenzja płyty: Cała Góra Barwinków, „Beat 2 Meet U”
Ach, to bujanie...
Jest poprawnie, sekcja dęta działa, jak należy, ale brzmienie nie wychodzi poza nazbyt oczywistą estetykę.
materiały prasowe

Dziesięć lat temu o Całej Górze Barwinków mało kto słyszał, ale kiedy w 2004 r. ukazał się debiutancki album zespołu, fani rodzimego reggae mogli mieć powody do zadowolenia – dynamika i energia muzyki łączyła się z entuzjazmem muzyków i to już był sukces. Najnowsza płyta kapeli z Kłobucka „Beat 2 Meet U” niby ma to, co mieć powinna, ale... Czegoś jakby brakuje, czegoś jakby za dużo. Przede wszystkim brak tego, z czego zespół słynął, czyli reggae’owego bujania i inspirowanego muzyką ska czadu. W zamian mamy lekko podlany soulem funk, w swojej specyfice, niestety, wybitnie krajowy, niczym ze sztancy szkolnych bigbandów katowickich z lat 70. Raczej Łobaszewska niż James Brown. Jest poprawnie, sekcja dęta działa, jak należy, ale brzmienie nie wychodzi poza nazbyt oczywistą estetykę, co jeszcze bardziej podkreśla mało wyrazisty wokal Kuby Kaczmarka. Nic to, wierzymy, że lepsze nadejdzie.

 

Cała Góra Barwinków, Beat 2 Meet U, Fonografika

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj