szukaj
Naukowcy badają moralność dwulatków. Co siedzi w głowie twojego dziecka?
Aniołki i diabełki
Nawet trzymiesięczne dzieci pojmują, co jest dobrym, a co złym zachowaniem w sytuacji społecznej.
Caters News Agency/Anna Eftimie/Forum

Nawet trzymiesięczne dzieci pojmują, co jest dobrym, a co złym zachowaniem w sytuacji społecznej.

materiały prasowe

Ciekawi mnie, czy obserwując dzieci podczas badań, dostrzegał pan u niektórych jakieś zalążki złej części ludzkiej natury?
Podczas eksperymentów z pomagającymi i przeszkadzającymi postaciami pojawiały się nieliczne niemowlaki, które miały odmienną intuicję. To znaczy interesowała je bardziej „zła” postać. I nie wiemy, czy to dlatego, że np. kiepsko spały czy coś innego spowodowało odmienną reakcję. A może były inne? Jednak nie wierzę w coś takiego jak „złe ziarno”, czyli dzieci złe od urodzenia. Moralność to skomplikowane zjawisko, na które składają się m.in. zdolność współczucia, samokontrola przejawiająca się m.in. tym, jak szybko wpadamy w złość, nasz temperament. To jest tak jak z inteligencją – są ludzie z wysokim IQ, średnim i niskim. Podobnie z dziećmi: są bardziej i mniej impulsywne. Jestem jednak optymistą i postać całkowicie bezemocjonalnego psychopaty mordującego z zimną krwią to w dużym stopniu mit.

Czyli dzieci to raczej aniołki niż diabełki?
Nie ma dzieci wyłącznie dobrych. One potrafią mścić się, karać, być skąpe i egocentryczne, spontanicznie donosić. Maluchy są też bardzo agresywne. To pewnie zaskakujące, ale pod względem poziomu przemocy fizycznej w ciągu całego życia człowieka najgorzej wypadają dwulatki. Gdyby były duże i silne jak dorośli, świat stałby się przerażający.

Podobno małe dzieci wykazują też tendencje rasistowskie, preferując twarze własnej rasy?
Tak się wydawało na podstawie niektórych badań. Ale ich weryfikacja wykazała, że kolor skóry nie ma jednak znaczenia. Preferencje maluchów rozwijają się na podstawie tego, jacy ludzie pojawiają się w ich otoczeniu. Dlatego bardzo istotny jest język – malutkie dzieci wolą osoby posługujące się językiem ludzi z ich bliskiego otoczenia. Badania wskazują także, że zjawisko to może występować zaraz po urodzeniu, gdyż jeszcze będąc w łonie matki, dziecko uczy się rozpoznawać dźwięki jej języka. Z pewnością mamy więc wrodzoną bardzo silną skłonność do faworyzowania swoich.

W ostatnich latach wielu naukowców wypowiada się na temat genezy ludzkiej moralności. Np. neurofilozofka Patricia Churchland (rozmowa w POLITYCE 26/14) doszukuje się jej początków dziesiątki milionów lat temu u ssaków, które zaczęły opiekować się potomstwem. Żeby rozumieć jego potrzeby i na nie reagować, konieczne były zalążki empatii, tak istotnej dla moralności. Jakie jest pańskie zdanie w tej kwestii?
Jestem dość sceptyczny co do znaczenia empatii dla powstania moralności. Ocenianie czegoś jako dobre czy złe ma bowiem niewiele wspólnego z opieką matki nad dzieckiem. Nie twierdzę, że empatia nie ma znaczenia, ale równie ważne są inne czynniki.

Jakie?
Rozum, inteligencja. To one pozwalają nam np. pojąć, że nie jesteśmy wyjątkowi. Że pańskie życie ma dla pana takie samo znaczenie jak moje dla mnie. Prawdziwa moralność przekracza egocentryzm każdego z nas.

No to muszę zadać panu w takim razie klasyczne pytanie, jak wiele w tej kwestii zależy od genów, a ile od środowiska?
Udzielę klasycznej odpowiedzi: w połowie od genów, w połowie od środowiska. Dzieci przychodzą bowiem na świat z zaskakująco bogatym moralnym posagiem. Ewolucja wyposażyła je w empatię, elementarne rozumienie sprawiedliwości i równości, umiejętność oceny działania innych. Ale dzieci dorastają, więc zapytajmy, w jakim stopniu ich późniejsza moralność zależy od kultury, w której żyją? Odpowiedź brzmi: w ogromnym. Wiemy na przykład, że rasizm czy dyskryminacja z powodu płci są złe. Ale łowcy-zbieracze czy dzieci nie mają o tym bladego pojęcia. Środowisko, kultura, społeczeństwo ogrywają ogromną rolę w kształtowaniu naszej moralności.

Jak już mówiłem, moja żona przed laty wykazała, że dzieci od bardzo wczesnych etapów życia rozumieją prostą arytmetykę. Przychodzą z tym na świat. Natomiast matematyka, którą pan i ja znamy, czyli z ułamkami, zerem, nieskończonością etc., to już jest kultura. I pod tym względem moralność jest do matematyki bardzo podobna.

rozmawiał Marcin Rotkiewicz

***

Właśnie ukazał się polski przekład głośnej książki prof. Paula Blooma pt. To tylko dzieci. Narodziny dobra i zła, wyd. Smak Słowa, Sopot 2015 r.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj