LOT walczy o pasażerów na trasach krajowych. Kto zapłaci za tanie podróże?
Nowa oferta Lotu to kolejna salwa w bitwie o polskich klientów. Ceny na wielu połączeniach są już dumpingowe.
LOT/Facebook

Lot na połączeniach krajowych oferuje teraz bilety po 60 zł, jeśli nie lecimy z dużym bagażem. To próba walki o rynek, na którym zrobiło się bardzo ciasno.

Obok narodowego przewoźnika o pasażerów rywalizują Ryanair, PKP Intercity ze swoim Pendolino, przewoźnicy autobusowi, a także tysiące kierowców szukających towarzyszy podróży poprzez BlaBlaCar i podobne serwisy. Ceny spadają coraz bardziej, bo nikt nie chce się poddać. Przeciwnie, konkurentów jeszcze przybywa. Tydzień temu z Warszawy do Krakowa wygodnymi autobusami zaczął jeździć estoński Lux Express.

Na razie dla pasażerów ta wojna cenowa ma same plusy. Ryanair na loty krajowe sprzedaje bilety nawet za 9 zł. PKP Intercity znacznie zwiększyło pulę najtańszych miejsc w składach Pendolino, żeby nie jeździły puste. Polski Bus też obniżył ceny, gdy okazało się, że jest teraz wolniejszy od pociągów dzięki zakończonym remontom torów na kilku ważnych trasach.

Wreszcie idea wspólnego podróżowania samochodami staje się coraz popularniejsza, więc kolejni kierowcy próbują w ten sposób ograniczyć swoje koszty i oferują wolne miejsca po niskiej cenie. A przecież jeszcze kilka lat temu były tylko drogie i powolne pociągi oraz Lot, który jednak celował wyłącznie w bogatych klientów biznesowych.

Ta rywalizacja na razie cieszy, ale wszyscy jej raczej nie przetrwają. Wiadomo, że Ryanair dopłaca do polskich lotów krajowych i choć ma z czego, nie jest przecież instytucją charytatywną. Tak samo szkocki właściciel Polskiego Busa to przede wszystkim biznesmen. I choć Brian Souter prowadzi też działalność filantropijną, jej elementem raczej nie będzie dotowanie przewozów autobusowych po Polsce.

Jednak losem prywatnych firm martwić się zbytnio nie powinniśmy. Większe obawy budzą Lot i PKP Intercity, które również włączyły się do cenowej wojny. Obie spółki są wciąż, delikatnie mówiąc, w trudnej sytuacji finansowej. Lot dostał niedawno łącznie pół miliarda złotych pomocy publicznej, a PKP Intercity mimo dotowania przez państwo pociągów pospiesznych przynosiło w ostatnich latach duże straty.

Ci przewoźnicy są w szczególnie trudnym położeniu. Z jednej strony muszą organizować promocje, bo stracą pasażerów na rzecz tańszej konkurencji. Jednak równocześnie powinni bardzo uważać, żeby nie wpaść w jeszcze większe tarapaty. Wojna cenowa zawsze bowiem niesie za sobą ofiary. Tymczasem Lotowi rząd już więcej nie pomoże, a i samego Pendolino dotować mu nie wolno.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj