Egipt pogrąża się w chaosie
Po równi pochyłej
Unia Europejska opublikowała komunikat zapowiadający rewizję stosunków z Egiptem jeśli powaśnione strony nie znajdą drogi do porozumienia. Równie dobrze Bruksela mogła zagrozić zerwaniem stosunków, jeśli Nil nie popłynie z północy na południe, od Morza Śródziemnego w kierunku Sudanu.

Dopóki 80 milionów niezadowolonych Egipcjan nie znajdzie vademecum na własne bolączki, stabilizacja najstarszej na Bliskim Wschodzie cywilizacji wydaje się być zadaniem niewykonalnym. Żadne groźby ani żadne obietnice z zewnątrz nie zmienią istniejącego stanu rzeczy. Niestety, zawirowania przekształcające ten kraj w ruinę gospodarczą, religijną i polityczną nie wskazują na lepsze jutro. Armia może trzymać w ryzach zmiecione z wierzchołka sceny politycznej Bractwo Muzułmańskie, ale nie może rządzić. Ludność przekonała się, że ani wiara w Allaha, ani broń palna żołnierzy, nigdy nie zastąpią władzy, która oprze swoją siłę na demokracji i na właściwej gospodarce narodowej. Zrozumiał to także Dr Muhammad el-Baradei, polityk reprezentujący poglądy zbliżone do demokracji, który po zaledwie miesięcznej kadencji na stanowisku wiceprezydenta rządu tymczasowego, 14 sierpnia złożył rezygnację i wrócił do swego zacisznego mieszkania w Wiedniu.

W ubiegłym tygodniu, w Gizie władze wojskowe aresztowały brata nowego lidera Al Kaidy, Aymana al-Zawahiri. Czego szukał w Egipcie? W ciągu ostatnich kilku miesięcy Al Kaida oraz inne islamskie organizacje terrorystyczne opanowały niemal całkowicie wnętrze Półwyspu Synajskiego, a więc obszar ok. 60 tysięcy kilometrów kwadratowych. Policjanci i żołnierze egipscy są tam zawsze na celowniku. Jeśli jest to krok do zbrojnej interwencji także na zachód od Kanału Sueskiego, możliwość iż Europa będzie miała groźnego sąsiada na wybrzeżu Morza Śródziemnego, nie jest wykluczona.

W powszechnym chaosie trudno ustalić, czy liczba śmiertelnych ofiar przekroczyła tysiąc czy dwa tysiące osób, czy spalono 35 chrześcijańskich (koptyjskich) kościołów, czy tylko osiemnaście, czy tłum islamistów ukryty za bramą kairskiego meczetu Fath przeżyje, czy zginie, czy wprowadzenie stanu wyjątkowego wycisza starcia społecznie czy wręcz przeciwnie – zaognia istniejącą nienawiść. Jedno jest tylko pewne: złudne dążenie do złudnej sprawiedliwości społecznej pchnęło Egipt na równię pochyłą, po której stacza się coraz niżej.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj