Recenzja płyty: Sufjan Stevens, Bryce Dessner, Nico Muhly&James McAlister, „Planetarium”
Wyszło ekscentrycznie, efektownie, ale i całkiem głęboko.
Wyszło ekscentrycznie, efektownie, ale i całkiem głęboko.
Rocznicowe wydanie „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” imponuje szlachetnością formy, na którą ta muzyka zasługuje.
Otrzymujemy dość skromny zestaw 9 piosenek, z zawartą w tytule sugestią, że będzie ciąg dalszy.
Album obfituje w efekty dźwiękowe. Ale nie jest to efekciarstwo, które odbierałoby przekazowi piosenek sens i siłę.
Program jest kunsztownie skonstruowany, a solista jest muzycznym erudytą o gruntownej znajomości epoki i kontekstów.
XVII Festiwal im. Franciszka Wybrańczyka – Sinfonia Varsovia Swojemu Miastu – jest kolejną okazją dla naszej świetnej orkiestry do pokazania się z różnych stron – w tym roku tych bardziej popularnych.
Samo znalezienie wykonawców, którzy jeszcze nie śpiewali Agnieszki Osieckiej, jest dzisiaj nie lada sztuką. Więc kolejna próba odświeżenia tego wielkiego repertuaru interpretowanego przez wszystkich budzi podejrzliwość.
Niemal w całości płyta instrumentalna i, niestety, dość krótka.
Na płycie przeważają urzekające ballady.
Wszyscy znają pokazywane przez telewizję koncerty noworoczne Filharmoników Wiedeńskich.
Ta płyta jest niezłą ilustracją mechanizmu powtarzającej się od dekad rewitalizacji rocka.
Nie było równie udanej wizyty w archiwum Komedy od dobrych 20 lat.
W tym roku Lublin świętuje jubileusz 700-lecia lokacji miasta na prawie magdeburskim. Dlatego też w ramach festiwalu Kody pojawią się nawiązania do tradycyjnej muzyki Lubelszczyzny.
To nie tylko najdojrzalsza, ale też najlepsza solowa płyta artysty.
Raczej do smakowania bez pośpiechu niż do odtwarzacza podczas joggingu.
Udanych utworów na płycie nie brakuje.
Jak wiadomo, nic tak nie ożywia artystycznie jak ograniczenia. A już ograniczenie tematyczne do tekstów mówiących tylko o śmierci ożywia wyjątkowo.
Oczekiwać od Dylana wokalnego mistrzostwa to tak jak spodziewać się gwiazdki Michelina w fast foodzie.
Dzięki różnorodności rytmów i nastrojów piosenki z tego albumu z pewnością zaspokoiłyby zapotrzebowanie niejednej potańcówki.
Może po prostu odpowiednie osoby spotkały się ze sobą w odpowiednim czasie i miejscu?