Recenzja serialu: „Ponies”, scen. Susanna Fogel i David Iserson
Werbowanie agentów, zmiany tożsamości i pościgi, dorzucając przyjaźń i romanse.
Werbowanie agentów, zmiany tożsamości i pościgi, dorzucając przyjaźń i romanse.
Hit przełomu roku, jeden z tych seriali, które rozgrzewały (nomen omen) fora internetowe, wreszcie dociera do Polski.
Wiele produkcji spod znaku Marvel Cinematic Universe powstało z miłości do komiksów, tu dołącza miłość do kina nie tyle jako sztuki, ile fascynującej, choć niezmiennie trudnej branży.
Tajemnice i kłamstwa się piętrzą, alianse się tworzą i rozpadają, a gry w kotka i myszkę okazują się największą pasją wszystkich niemal bohaterów.
Serial Murphy’ego to mieszanka gatunków, klisz, kiczu, campu i pruderii.
W najlepszych momentach „Śmierć…” jest przejmująca niczym społeczne dramaty Mike’a Leigh, w nieco słabszych – także w onirycznym odcinku finałowym – przypomina podróbkę stylistyki Davida Lyncha.
Niedawny rajd Trumpa na Wenezuelę dodał serialowi aktualności i ciężaru.
„Klangor” to wciąż rozrywka z wyższej półki. Czekamy na kolejne opowieści z uniwersum Świnoujścia.
Całość jest – świetnie zagraną i sfilmowaną – mieszanką komedii i dramatu, z ostrymi ripostami i realistycznie pokazaną przemocą.
Autorskie podsumowanie 2025 r. na rynku seriali.
Finał osadzonego w latach 80. XX w. młodzieżowego horroru retro, który stał się wielkim hitem Netflixa, wykracza poza ramy prezentacji zwykłego sezonu.
Serial okrzyknięty „najgorszym” – co najmniej w tym roku, ale może i w całej współczesnej, streamingowej telewizji. Czy słusznie?
Serial ogląda się świetnie przede wszystkim dzięki aktorom.
Spin-off amerykańskiej wersji „The Office” zbudowany został na identycznym co oryginał pomyśle: znów ekipa dokumentalistów śledzi codzienne życie grupy niekompetentnych, choć budzących sympatię pracowników.
Pięć lat po wybuchu pandemii Covid-19 TVP przypomina epidemię ospy prawdziwej we Wrocławiu latem 1963 r. i lockdown miasta.
Kameralna opowieść, z żałobą i samotnością na pierwszym planie.
Śledztwo bohaterek przeplata się z akcją tajnych agentów i wtedy wkraczamy w świat znany z „Kulawych koni”.
To kolejny sezon, w którym trójka bohaterów, rozłączona, toczy swoje walki osobno.
Pierwszy sezon cofa się do wczesnych lat 60.
Nie jest to serial silący się na oryginalność, nigdy nie miał takich ambicji. Jako odprężająca rozrywka sprawdza się jednak nieźle.