Kawalerowie orderu Złotego Runa

Rycerze Złotego Runa
Co łączy byłego prezydenta Francji Sarkozy’ego z obecnym cesarzem Japonii i Zygmuntem III Wazą? Wszyscy są kawalerami tego samego odznaczenia.
Filip II, książę Burgundii.
Wikipedia

Filip II, książę Burgundii.

Order Złotego Runa.
Forum

Order Złotego Runa.

Filip II, książę Burgundii, z insygniami Orderu Złotego Runa – obraz Hendrika Leysa z 1863 r.
EAST NEWS

Filip II, książę Burgundii, z insygniami Orderu Złotego Runa – obraz Hendrika Leysa z 1863 r.

Order Złotego Runa ustanowił w 1430 r. władca Burgundii Filip II z okazji swego ślubu z Izabelą Portugalską. Kawalerowie orderu tworzyli rodzaj świeckiego zakonu, bractwa rycerskiego cieszącego się znacznymi przywilejami. Odznaczenie to jest przyznawane do dziś, nieprzerwanie od XV w. A wśród jego żyjących kawalerów są monarchowie i książęta, osoby z zasługami, a zwykle i z dużymi pieniędzmi. Gdyby wszyscy zjechali się na kapitułę generalną, może mogliby wymyślić jakiś dobry plan ratowania Europy? W końcu niektórzy działają w Parlamencie Europejskim, a wielu z nich idea zjednoczonej, liberalnej i chrześcijańskiej Europy była bliska, kiedy jeszcze nie było Unii.

Ale takiej wspólnej kapituły nie będzie, bo od XVIII w. order przyznają niezależnie od siebie i na różnych zasadach dwaj tzw. suwereni. Jednym jest obecny król Hiszpanii Jan Karol I, drugim wnuk ostatniego cesarza Austro-Węgier arcyksiążę Karl von Habsburg. Ten drugi, urodzony w 1961 r., jest lojalnym obywatelem demokracji, posłował do europarlamentu z ramienia austriackiej centroprawicy, udziela się w Ruchu Paneuropejskim. Jego ojciec Otto (zm. 2011 r.) również był działaczem paneuropejskim i przez 20 lat deputowanym do Parlamentu Europejskiego (z ramienia niemieckiej CSU). Karlowi powtarzał, że Habsburgowie mają politykę w genach od 800 lat, potępiają tępy nacjonalizm i fanatyzm i uważają siebie za Europejczyków. W czasach Hitlera Otto musiał uciekać z Austrii. Walczył z oboma totalizmami: nazistowskim i komunistycznym. Karl, jak jego ojciec, jest katolikiem, ale nie uważa, by dzisiaj wyznacznikiem Europy było tylko chrześcijaństwo.

Nie kłuje w oczy swymi tytułami. Zresztą nie może, bo Republika Austrii zniosła cesarstwo po katastrofie państwa Habsburgów w I wojnie światowej i zakazała używać publicznie tytułów monarszych i szlacheckich. Na co dzień więc arcyksiążę (a dla monarchistów cesarz Karol II) funkcjonuje pod nazwiskiem Karl von Habsburg, polityk, biznesmen, kiedyś dziennikarz. Prywatnie jest głową domu (rodziny) Habsburgów i wielkim mistrzem Orderu Złotego Runa.

Ciekawie mówił o tym w wywiadzie dla dodatku historycznego tygodnika „Der Spiegel” (2009 r.). Zapytany, kogo z przodków uważa za szczególnie dla siebie ważnego, odpowiedział: Filipa Dobrego. A to właśnie założyciel Zakonu Złotego Runa.

Zdaniem Habsburga był to polityk nowoczesny, miał dalekowzroczną wizję i zapał reformatorski, przecierał drogę ideom renesansu. Stworzone za jego władztwa insygnia Orderu to arcydzieła sztuki – dziś przechowywane w Wiedniu – jubilerskiej, zdobniczej, krawieckiej (kapy i dalmatyki jako element uroczystego stroju rycerskiego) i hafciarskiej. Podczas całonocnych uczt urządzanych przez jego rycerzy nie brakowało występów artystycznych.

Habsburg podkreśla, że Filipowi nie chodziło tylko o to, by mieć wokół siebie grono zaufanych i doborowych rycerzy gotowych zawsze i wszędzie służyć jemu i Burgundii. Filipowi zależało na stworzeniu przymierza władców Europy. Zakon Złotego Runa miał ich gromadzić ponad podziałami polityczno-narodowymi. Miał reprezentować jakiś wyższy rodzaj suwerenności, odrzucający władzę absolutną. Dlatego otrzymał niespotykane specjalne przywileje.

Na przykład, aby aresztować rycerza Złotego Runa, trzeba było zgody aż sześciu innych rycerzy, co utrudniało monarsze ewentualne ingerencje. Aresztowanego oskarżano i osądzano w zakonie, co oznaczało zawieszenie jurysdykcji sądów królewskich nawet w przypadku oskarżenia o zdradę. Rycerzy pytano o zdanie w sprawach państwa, np. ewentualnego wypowiedzenia wojny, co dawało im wpływ polityczny na władcę. W zakonie rycerze byli pod względem prawnym równi monarsze, co odbierało mu władzę absolutną. Nie do pomyślenia w Europie wstrząsanej wojnami dynastycznymi!

A jednak to wskutek takiej właśnie wojny w XVIII w., między Habsburgami a Burbonami, doszło do rozłamu w Zakonie Złotego Runa na dwie gałęzie: hiszpańską (burbońską) i austriacką (habsburską), i odtąd jego Order przyznają niezależnie od siebie dwaj zwierzchnicy (suwerenowie) tych dwóch gałęzi. Różnica nie jest tylko historyczno-dynastyczna czy terytorialna. Kiedy Filip Dobry fundował Zakon i Order, chrześcijaństwo w Europie nie było jeszcze podzielone na katolicyzm i protestantyzm.

Zgodnie z duchem tamtych czasów rycerze Złotego Runa, choć nie byli mnichami, byli chrześcijanami. Ale nazwa ich bractwa odwołuje się do antycznej legendy o Jazonie i jego towarzyszach argonautach poszukujących złotego runa, czyli skóry i sierści mitycznego złotego barana (symbolu fortuny). Nie szkodzi. Liczy się etos śmiałków gotowych do podjęcia ryzyka.

Złote runo, które Jazon zabrał z drzewa pilnowanego przez smoka w gaju Aresa, to stały centralny element Orderu, jego znak rozpoznawczy na portretach, malowidłach i fotografiach kawalerów. Możemy go podziwiać m.in. na portrecie Filipa Dobrego pędzla niderlandzkiego mistrza Rogiera van der Weydena albo w tarczy herbowej Zygmunta III Wazy na wieży Zamku Królewskiego. Lub w Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu. Szczególnie tam, bo ekspozycja pokazuje całe bogactwo artystyczne Orderu.

W czasie wojen i konfliktów obozu reformacji z obozem katolicyzmu Order przyznawano jedynie katolikom. Co oznaczało, że Zakon stanął po stronie papiestwa. Jednak od czasu rozłamu na gałęzie hiszpańską i habsburską prowadzone są dwie polityki orderowe. Habsburska wierna tradycji katolickiej i burbońska (hiszpańska), nierobiąca z wyznawania wiary katolickiej warunku przyznania tego odznaczenia.

Na liście osób uhonorowanych znajdziemy zatem i koronowane głowy państw protestanckich (w tym królową Elżbietę II, anglikankę), prawosławnego cara Bułgarii i władców spoza świata chrześcijańskiego, np. króla Tajlandii Bhumibola, panującego od 1946 r., cesarza Japonii i króla Arabii Saudyjskiej.

Pierwszym protestantem odznaczonym Orderem był książę Wellington, pogromca Napoleona pod Waterloo. Rycerzami burbońskiego Złotego Runa są też, acz w mniejszości, wpływowi cywile o bliżej nieokreślonej tożsamości religijnej, jak były szef NATO i komisarz UE socjalista Javier Solana i były prezydent Francji Nicholas Sarkozy (z urzędu pełniący za prezydentury także funkcję współwładcy Księstwa Andory).

Lista żyjących kawalerów habsburskich nie prezentuje się tak efektownie, ale i tam znajdziemy osobistości znane nie tylko na salonach arystokracji europejskiej: księcia Karla Schwarzenberga, obecnego ministra spraw zagranicznych Republiki Czeskiej, czy króla Belgów Alberta II (jedynego monarchę, który jest kawalerem Orderu odznaczonym przez obie gałęzie Zakonu).

Kawalerów władców Polski przez wieki uzbierało się ośmiu: trzech Zygmuntów, Władysław IV, Jan Kazimierz, Michał Korybut Wiśniowiecki, dwóch Augustów Sasów. Odznaczono orderem także kilku wielmożów, w sumie wśród blisko 2 tys. odznaczonych Orderem Złotego Runa w całej jego historii – nadań polskich było 15. Ostatnim Rycerzem cesarz Austro-Węgier Franciszek Józef mianował w r. 1908 ordynata łańcuckiego Romana Potockiego.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną