Polska PiS, czyli nagromadzenie nonsensów

Gabinet osobliwości
Prywatne rozmowy i komentarze medialne coraz częściej wskazują, że obracamy się w swoistym teatrum absurdum.
To, co się obserwuje, to gwałtowny wzrost rozmaitych nonsensów.
Erik Witsoe/Unsplash

To, co się obserwuje, to gwałtowny wzrost rozmaitych nonsensów.

Wiele osób zżyma się, że jakiś proboszcz uczestniczył w procesji w czerwonym kabriolecie, że inny wielebny kazał dzieciom przynieść koperty, w których miała znajdować się część pieniędzy ofiarowanych jako prezenty, czy że jakieś dziecko przyjechało na komunijną uroczystość luksusową limuzyną. Można mieć rozmaite oceny tych (i podobnych) zdarzeń, ale są to wewnętrzne sprawy wspólnoty religijnej, w tym wypadku katolickiej. Jeśli wierni akceptują proboszcza „idącego” w procesji w kabriolecie, komunijne kopertówki czy limuzyny à la Carrington (aluzja do serialu „Pogoda dla bogaczy”, kiedyś bardzo popularnego) – ich sprawa i nikomu nic do tego.

Policja przed Bogiem

Podobnie Ordo Iuris ma prawo protestować przeciwko serialowi „Harmidom”, w którym pojawia się para homoseksualna wychowująca dziecko, minister zdrowia, policjanci czy strażacy demonstrować swoje postawy religijne, biskupi interesować się referendum konstytucyjnym i domagać się prawnego priorytetu religii katolickiej. To są normalne prawa obywatelskie, niezależne od tego, czy dotyczą działaczy organizacji pozarządowych, członków Rady Ministrów, stróżów porządku publicznego, ludzi walczących z pożarami czy hierarchów kościelnych.

Czasem wygląda to komicznie, jak w przypadku p. Brudzińskiego, który oświadczył w związku z zakupem dwóch helikopterów dla policji: „Jeśli taka będzie wola komendanta głównego Policji, to daj Boże, będziemy spotykać się przy podobnych okazjach”. Pan Brudziński zapewne bezwiednie uzależnił ewentualny dar od Boga od woli komendanta. W tzw. czasach słusznie minionych krążył taki kawał (trzeba go traktować fonetycznie): „Najwyżej jest Bóg, ale za Bugiem – Breżniew”. Jednak mniej heretycki niż komunikat p. Brudzińskiego, bo Breżniew był za Bugiem, ale komendant główny Policji jest jednak przed Bogiem.

Wiara zamiast wiedzy

Pomijając krotochwile, sytuacja jednak się zmienia, gdy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji solidaryzuje się z Ordo Iuris, pisząc: „Związki homoseksualne są (...) sprzeczne z nauczaniem moralnym Kościoła katolickiego”, gdy p. Szumowski powierza polską służbę zdrowia Matce Boskiej, gdy policjanci modlą się, zamiast kierować ruchem, skomplikowanym przez procesję w Boże Ciało, akurat idącą droga krajową, gdy komendant Straży Pożarnej oświadcza, że jego podwładni służą Bogu, a za Jego pośrednictwem – ludziom. Albo gdy dowiadujemy się, że rząd na serio traktuje konstytucyjne cele biskupów. Nie dowierzam komunikatowi Policji, że funkcjonariusze jednak kierowali ruchem w miejscowości Krypno 31 czerwca 2018 r. Kilka lat temu (za innej władzy, teraz opozycyjnej wobec PiS) jechałem na lotnisko akurat w Boże Ciało. W miejscowości Sułkowice odbywała się procesja. Drogę tarasowały dwa policyjne motocykle, przy których klęczeli funkcjonariusze w pełnym rynsztunku. Zapytani, dlaczego nie kierują ruchem, odpowiedzieli, że procesja jest ważniejsza, oni w niej uczestniczą, a więc trzeba poczekać. W tym samym miejscu, ale innym razem oddział strażaków maszerował do miejscowego kościoła w celu poświęcenia nowego sztandaru i też tarasował drogę.

Nie chodzi tylko o rytuały. Pan Szumowski ma do rozwiązania konkretne problemy, np. strajk pielęgniarek, rezydenci, darmowe leki dla seniorów (dalej fikcja w dużej mierze), kolejki do przychodni czy kilkuletnie oczekiwanie na zabiegi ortopedyczne. Być może wierzy, iż Matka Boska przyjdzie z pomocą, ale byłoby lepiej, gdyby kierował się wiedzą, a nie wiarą.

Gorzej: niewykluczone, że ta druga stanowi alibi dla lekceważenia tej pierwszej. Panowie policjanci mają zapewniać organizację i bezpieczeństwo ruchu drogowego, a to, że klęczą na procesjach, zamiast zapewnić płynność przemieszczania się pojazdów, może skutkować tym, że kierowca spieszący się na lotnisko lub na randkę spowoduje wypadek. Podobnie strażacy winni raczej koncentrować się na śledzeniu informacji o rozmaitych kataklizmach niż na bezpośrednim służeniu Bogu przez święcenie sztandarów czy posyłaniu wozów strażackich na procesje.

A rząd ma, zgodnie z jeszcze obowiązującą konstytucją, gwarantować to, że Polska nie jest państwem wyznaniowym. Pan Gursztyn z TVP wyjaśnia, że to tylko tzw. demony wynikające z wolności, a w związku z tym trzeba byłoby nakazać milczenie dużym grupom społecznym czy legalnie istniejącym instytucjom. W pewnym sensie ma rację, ale pod warunkiem, że nie ma równych i równiejszych – u nas chyba są.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj