Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Bodnar dla „Polityki”: Co ma Harvard do UW?

Adam Bodnar Adam Bodnar Andrzej Hulimka / Forum
Równoległe sprawy Kennetha Rotha i dr Hanny Machińskiej przypominają, że uniwersytety powinny być miejscem, gdzie wykuwa się debata publiczna. Bez wolności akademickiej nie może być mowy o wolności słowa i demokracji.

Kilka tygodni temu prof. Doug Elmendorf, dziekan Harvard Kennedy School, nie zgodził się na przyznanie specjalnego honorowego stypendium Kennethowi Rothowi, zasłużonemu obrońcy praw człowieka. Zakończył on właśnie 29-letnią służbę na stanowisku szefa Human Rights Watch. Jako tzw. senior fellow zamierzał na Harvardzie napisać książkę i podsumować swoją wieloletnią misję. Roth jest uznawany za jednego z największych autorytetów w dziedzinie ochrony praw człowieka. Dostał zaproszenie od The Carr Center for Human Rights, ale dziekan Elmendorf je odwołał. Powód? Nadmierna krytyka Izraela w działaniach Human Rights Watch.

Z kolei w Polsce rektor Uniwersytetu Warszawskiego prof. Alojzy Nowak odwołał zaplanowany wykład dr Hanny Machińskiej, byłej zastępczyni RPO, doktor honoris causa uniwersytetu w Zurychu, osoby o niekwestionowanym autorytecie i zasługach. Dr Machińska otrzymała zaproszenie od byłego rektora UW prof. Piotra Węgleńskiego, który uroczyste wystąpienia w ramach cyklu „Osiem wykładów na nowe tysiąclecie” organizuje od przeszło 20 lat. Ale pojawiły się „przyczyny techniczne”, które zmusiły rektora do odwołania spotkania.

Kenneth Roth i Hanna Machińska

Przeciwko decyzji dziekana Elmendorfa protestowali naukowcy, wykładowcy i studenci Harvardu, ale także osoby opiniotwórcze z całego świata. W wiodących dziennikach pojawiały się różne głosy. Decyzja była prześwietlana na rozmaite sposoby – jaki jest wpływ Izraela oraz jego możnych przyjaciół na politykę uczelni, zwłaszcza w kontekście sponsorowania różnych inicjatyw, jakie jest znaczenie przyznawania senior fellowship różnym osobom, czy prawa człowieka nie przegrywają z interesami sektora bezpieczeństwa i ludźmi ze służb specjalnych.

W Polsce decyzja rektora Nowaka również spotkała się z licznymi protestami. Pojawiły się tweety, listy społeczności akademickiej, zapowiedziana demonstracja przed Biblioteką Uniwersytetu Warszawskiego, dowody uznania i liczne zaproszenia kierowane do dr Hanny Machińskiej. Decyzja także była prześwietlana pod kątem wpływu polityki na działalność uczelni, osobistych relacji rektora z przedstawicielami władzy czy udziałem w radach nadzorczych spółek skarbu państwa.

Czytaj też: Hanna Machińska odwołana z funkcji zastępczyni RPO

Uniwersytet to przestrzeń wolności

Dziekan Elmendorf ostatecznie wycofał się ze swojej decyzji. Zaprosił Kennetha Rotha, aby jednak przyjął honorowe stypendium. Roth oświadczył, że skorzysta z tej możliwości. Również rektor Nowak zmienił swoją decyzję. Ostatecznie wykład zaplanowany na 17 stycznia 2023 r. mógł się odbyć. Miał co prawda inną formę niż oryginalnie zapowiadany, za to stworzył przestrzeń do poważnej dyskusji w gronie naukowym oraz licznych działaczy organizacji społecznych, zwłaszcza tych pomagających uchodźcom.

Ktoś mógłby powiedzieć – wszystko dobre, co się dobrze kończy. Kenneth Roth napisze książkę, która będzie miała istotne znaczenie dla debaty o prawach człowieka. Hanna Machińska przypomniała, na czym polegają mury budowane przez rządzących – nie tylko te fizyczne, ale i prawne. Co więcej, wykład trafił do setek tysięcy polskich domów, bo był w całości transmitowany przez TVN24.

Kenneth Roth w oświadczeniu opublikowanym 19 stycznia 2023 r. na Twitterze wyraził radość ze zmiany decyzji dziekana Elmendorfa, ale i upomniał się o wolność akademicką. Wskazał, że problem odsuwania od debaty osób krytykujących politykę Izraela nie jest nowy. Jednakże nie wszyscy naukowcy i studenci mają taką jak on możliwość mobilizacji wsparcia. Dlatego powstaje pytanie, czy zmiana decyzji jest tylko wynikiem szczególnego potraktowania jednej, znanej osoby, czy też wyrazem odnowionego przywiązania do wolności akademickiej.

Z kolei Hanna Machińska, komentując sprawę odwołanego wykładu, powiedziała, że być może komuś wadziła, być może „temat jest kontrowersyjny”. Ale podkreślała, że „uniwersytet jest właśnie taką przestrzenią, gdzie musimy mówić, rozmawiać o różnych trudnych sprawach, kontrowersyjnych. To jest przestrzeń wolności, przestrzeń swobody wypowiedzi”.

Co się dzieje na innych uczelniach?

Jedna i druga historia pokazuje, jak różne mechanizmy mogą wpływać na korzystanie z wolności akademickiej oraz ograniczanie autonomii uniwersytetów. Jeśli jednak tak poważne rzeczy dzieją się na najważniejszych uniwersytetach w USA i w Polsce, to jaki może być los mniej znanych uczelni? W jakiej sytuacji mogą znaleźć się naukowcy podejmujący kontrowersyjne tematy, którzy nie są powszechnie rozpoznawalni? To właśnie uniwersytety powinny być miejscem, gdzie wykuwa się debata publiczna. Bez wolności akademickiej nie może być mowy o wolności słowa i demokracji.

To władze uczelni powinny się upominać o wolność akademicką dla swoich pracowników, każdego dnia przypominać w czynach i słowach, że „na uniwersytecie zachęcamy do dyskusji za pomocą argumentów, do zadawania trudnych pytań i poszukiwania odpowiedzi. Naszym wspólnym celem jest dążenie do prawdy” (rektor UW Alojzy Nowak, wystąpienie inaugurujące nowy rok akademicki, 3 października 2022 r.).

Czytaj też: Władza przejmuje uniwersytety

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną