Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

SAFE 0 proc. może się odbić Nawrockiemu czkawką. Rząd Tuska już nad tym pracuje

Spotkanie poświęcone projektowi SAFE 0 proc. Spotkanie poświęcone projektowi SAFE 0 proc. Przemysław Keler / Kancelaria Prezydenta RP
Weto Karola Nawrockiego nie zamyka tematu programu SAFE. To początek walki o narrację i „prawdę” – kto chce źle, a kto chce dobrze i dla kogo. Rząd próbuje narzucić własne warunki gry w tej debacie, ale z jakim skutkiem?

Dyskusja o programie SAFE przycichła po prezydenckim wecie. Rząd zapowiedział „plan B”, w ramach którego umowę na pożyczkę opiewającą na prawie 200 mld zł podpisze szef resortu obrony. Do tego ustawa potrzebna nie była, choć umożliwiała dofinansowanie nie tylko wojska, ale również innych służb.

W czwartek marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zabrał głos w sprawie pomysłu Karola Nawrockiego, nazywanego „SAFE 0 proc.”: „Nie nadaję numeru druku temu projektowi. (...) Są wątpliwości bardzo poważne co do konstytucyjności tej ustawy” – przekazał Czarzasty. Tym samym zakończył się kolejny polityczny etap dyskusji o SAFE. I ten koniec jest już nowym początkiem.

Czytaj też: Polska mniej zbrojna. Nawrocki zatrzasnął sejf przed armią. Jak się przed tym obronić?

Czarzasty: Nawrocki nie ma prawa wnosić tej ustawy

Czarzasty informował, że prezydencki projekt został przeanalizowany przez biuro legislacyjne i Biuro Ekspertyz i Skutków Regulacji w Sejmie. Wnioski? Art. 221 konstytucji przyznaje prawo do inicjatyw ustawodawczych w zakresie udzielenia gwarancji finansowych przez państwo wyłącznie rządowi. Dlatego marszałek postanowił projekt odrzucić. „Nie blokuję żadnych ustaw. Postępuję zgodnie z prawem i jeszcze raz powtarzam: nie będzie Sejm procedował ustaw populistycznych. (...) Jeżeli projekt nie będzie miał zabezpieczenia finansowego i będzie rocznie kosztował 100 mld zł, to nie będzie takiej sytuacji, że w uzasadnieniu finansowym projektu będzie: »rząd niech znajdzie na to pieniądze«” – tłumaczył.

Czy to początek kłopotów prezydenta Nawrockiego? Z trzech powodów – być może. Po pierwsze, Czarzasty zapowiedział kolejne analizy, które mają wykazać dziury w projekcie finansowania polskich inwestycji obronnych z zysków NBP. Te są ewidentne – na co ochoczo zwracają uwagę politycy koalicji – bo NBP dziwnym trafem od zmiany władzy w Polsce nie wykazuje zysku: prawie 11 mld zł nadwyżki z 2021 r. zamieniło się rok później w prawie 17 mld straty, a w kolejnych latach w ponad 20 mld (2023) i 13 mld (2024). Ta dynamiczna zmiana może rodzić pytania, zwłaszcza że ustawowo 95 proc. zysku wędruje do budżetu państwa, a reszta zostaje w banku. Marszałkowskie analizy mogą rzucić dodatkowe światło na polityczne kalkulacje prezesa NBP Adama Glapińskiego i dziurawość projektu Nawrockiego.

Po drugie, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że z chęcią włoży nogę w drzwi zamykające się dla „SAFE 0”. Podczas czwartkowej konferencji z okazji powołania Ośrodka Systemów Autonomicznych szef MON oznajmił, że chciałby naprawić konstytucyjne wady projektu i wykorzystać odnalezione 200 mld zł. „Jeżeli wreszcie, po czterech latach braku zysku i odnotowywania gigantycznych strat, Narodowy Bank Polski jest gotowy przelać pieniądze, to najlepiej, jakby to zrobił w ustawach dzisiaj istniejących – stwierdził. – Jeżeli nie chce tego wykonać, to ja nie odpuszczę tych pieniędzy, powiem szczerze. Jeżeli padła deklaracja, że te pieniądze są, one mają tu i teraz trafić na bezpieczeństwo”.

Po trzecie – badania. Sondaże wskazują, że weto Nawrockiego „negatywnie” ocenia 56,9 proc. respondentów, „pozytywnie” 33,8 proc. (IBRiS dla Polsat News). W tym samym badaniu „przeciw” prezydenckiemu projektowi opowiedziało się 45,9 proc. pytanych, „za” – 38,4 proc. Tymczasem „za” programem SAFE optuje 43,1 proc., „przeciw” 39,2 proc. (CBOS dla „DGP”). Na pytanie, „czy rząd powinien realizować program mimo weta?”, 47,1 proc. odpowiada, że tak, 43,9 proc. jest innego zdania. Lekką przewagę mają więc nadal zwolennicy SAFE, krytycy weta i prezydenckiej kontrpropozycji. To podłoże, na którym rząd może pracować i siać, o ile znajdzie odpowiedni przekaz i nie pokłóci się sam ze sobą.

Czytaj też: Uwodzeni siłą głosu. Rozpoczął się znany od lat pisowski „szantaż patriotyczny”

PSL do Republiki, KO w kraj

„Najpierw – powoli – jak żółw – ociężale, / Ruszyła – maszyna – po szynach – ospale, / Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem”. To nie lokomotywa z wiersza Juliana Tuwima, a rządowa walka o polityczne „wygranie” narracji o SAFE (ten prawdziwy). Zadanie jest trywialne, ale wymaga niejednego gwizdu i świstu: trzeba przekonać obywateli, że rząd robi dobrze, a prezydent blokuje reformy.

Podjął takie próby w tym tygodniu. Kosiniak-Kamysz przekroczył bramy piekieł i odwiedził poranny program Telewizji Republika. „Weto jest po prostu złe, utrudnia modernizację polskiej armii. Nie rozumiem, dlaczego prezydent nie chce stać na czele pospolitego ruszenia zmian w polskiej armii” – przekonywał.

Jak dodał, „suwerenność to jest silna armia, a my jesteśmy częścią Unii Europejskiej”. „A niektórzy stawiają nas jako wroga suwerenności, widzę niektóre paski także u państwa, w Republice. Chcemy inwestować w polski przemysł. Może przekonam państwa widzów słowami Jarosława Kaczyńskiego, który kiedyś powiedział, zresztą bardzo słusznie, że lepiej być zadłużonym niż okupowanym” – perorował. I podkreślił, że jest zwolennikiem SAFE 0 proc. „Ja wiem, jakie są potrzeby polskiego wojska. Powinniśmy pracować nad programem SAFE 0 proc.”, stwierdził pytany, czy będzie namawiać marszałka Czarzastego, aby „odmroził” prezydencki projekt.

Oddolne działania – mniej widoczne w mediach ogólnopolskich, lecz organicznie skuteczniejsze – podjęli parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej. W poniedziałek ruszyli do 12 miast, aby głosić prawdę, a przynajmniej próbować. Wystąpili m.in. we Wrocławiu, Stalowej Woli, Inowrocławiu, Katowicach, Zielonej Górze, Tarnowie, Jaśle, Opolu, Łodzi, Kędzierzynie-Koźlu, Gdańsku i Biłgoraju. „Na wecie w sprawie programu SAFE stracą wszystkie ośrodki nauki w Polsce, również w województwie śląskim. To właśnie nauka jest platformą rozwoju, innowacji i tego wszystkiego, co pozwala zwyciężać i, przede wszystkim, odstraszać” – mówił w Katowicach wiceminister nauki Marek Gzik. Na Podkarpacie ruszyła posłanka Krystyna Skowrońska: „Z programu SAFE na Podkarpaciu miały skorzystać 764 podmioty, a w Hucie Stalowa Wola ulokowane miały być zamówienia za kwotę 20 mld zł, skorzystać miały jeszcze Dezamet w Nowej Dębie i Gamrat Jasło”.

W Lublinie europosłanka Marta Wcisło zwracała się do mieszkańców terenów, gdzie spadały już rakiety: „Dlatego niezwykle ważne jest, żeby z Unii Europejskiej, z Komisji Europejskiej płynęły pieniądze z największego do tej pory programu na rzecz bezpieczeństwa, odporności i odstraszania, jakim jest SAFE”. Na Pomorzu Agnieszka Pomaska wyliczała, kto skorzysta z pieniędzy: PGZ Stocznia Wojenna, Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej i Stocznia Remontowa Naut.

Politycy KO znaleźli sposób na to, jak opowiadać o SAFE: sprowadzają abstrakcyjne miliardy do konkretnych miejsc, znanych lokalnie zakładów i regionów. Ale to nie koniec. Kluczowa jest systematyczność i ciąg dalszy tej opowieści. Jeśli bezpieczeństwo i SAFE staną się tematem kampanii – PiS już przekierowuje uwagę na handel emisjami CO2 – to przed rządem wielomiesięczna podróż TLK, a nie ekspresowa trasa Pendolino. Opowieść musi być lekka jak lokomotywa Tuwima: „Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana, / Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana”.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną