Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Pięć lat Poczobuta w więzieniu. Łukaszenka nie odpuszcza, gra coraz wyżej

Andrzej Poczobut Andrzej Poczobut Leonid Shcheglov/AP / East News
Kiedy kilka dni temu, 19 marca, Aleksandr Łukaszenka uwolnił z więzień 250 osób, znów zaiskrzyła nadzieja, że może będzie wśród nich Andrzej Poczobut. Niestety, i tym razem nie. Jest więźniem Łukaszenki już od pięciu lat.

To nie był pierwszy raz, kiedy Andrzej trafił za kraty. Ale wtedy sprawa od razu wyglądała groźnie. Atmosfera była gęstsza niż kiedykolwiek po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach 2020 i gwałtownych protestach białoruskiego społeczeństwa. Reżim wzmógł represje ponad wszelkie wyobrażenia. A Poczobut, dziennikarz „Gazety Wyborczej” i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, pisał prawdę o tym, co dzieje się w jego kraju. Jak zawsze – pisał odważnie. I działał odważnie w nieuznawanym przez władze Związku Polaków.

Został zatrzymany 25 marca i następnie uwięziony. Najpierw w mińskim więzieniu Waładarka, potem w Żodzinie, jednym z najcięższych białoruskich więzień, wreszcie przeniesiony do Grodna. Tam czekał na proces, który rozpoczął się w styczniu 2023 r.

Poczobut, więzień polityczny

Białoruska prokuratura pracowała ciężko, żeby oskarżyć Poczobuta. Zarzucono mu „podżeganie do nienawiści na tle narodowościowym” i „rehabilitację nazizmu”. Oczywiście wszystkie zarzuty były wymyślone, ale za te wymyślone przewiny groziło 12 lat więzienia.

Nadzieja, że Poczobut zostanie uwolniony, słabła każdego dnia. Polskie władze wzywały wprawdzie Białoruś do uwolnienia dziennikarza, apelowała o to również Bruksela, grożąc kolejnymi sankcjami wobec Mińska. Niestety Mińsk na te wezwania nie reagował. Przeciwnie, represje wzmagano. Poczobut nie miał prawa do pisania ani otrzymywania listów od rodziny, utrudniano mu nawet kontakty z adwokatem, odmawiano niezbędnego leczenia i leków. Przetrzymywano w karcerze. Mijały całe tygodnie, kiedy o losie więźnia nie było żadnych wiadomości. Nie było nawet wiadomo, czy żyje.

Obrońcy praw człowieka w Białorusi uznali go za więźnia politycznego.

W lutym 2023 r. Poczobut został skazany na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Został osadzony w Nowopołocku, więzieniu o najgorszej opinii, uważanym za najcięższe w Białorusi, gdzie więźniowie pracują ponad siły, jedzą byle co, znoszą zimno, bicie, brutalne traktowanie. Umierają często, nawet bardzo często.

Drżeliśmy o los naszego kolegi, niezłomnego dziennikarza, więzionego za to, że szanował i bronił wartości. Że nie dawał się złamać. Nie prosił o łaskę, nie przyznawał się do winy, nie wyrażał zgody na przymusową emigrację. Nie przyjmował warunków reżimu.

Polski MSZ zabiega o uwolnienie Poczobuta od lat na wszelkie sposoby, ale nic nie przynosi rezultatów. Premier Donald Tusk i minister Radosław Sikorski podkreślają często, że na liście spraw najważniejszych zwolnienie Poczobuta jest priorytetem.

Z Łukaszenką negocjowali także Amerykanie. Dzięki temu udało się uwolnić noblistę Alesia Bialackiego i kilkaset innych osób. Ale nie Poczobuta.

Łukaszenka ma żądania

Cena, jaką wystawia Łukaszenka za jego uwolnienie, jest wysoka, warunki są tak postawione, że trudno je spełnić. To już nie tylko żądanie błagania o łaskę, zgięcia karku, deklaracji wyjazdu z kraju, a tych Poczobut nie chciał nigdy wypełnić. Teraz Łukaszenka gra znacznie wyżej. Za uwolnienie Poczobuta żąda np. zwolnienia zatrzymanych w Polsce agentów białoruskich i sabotażystów, najlepiej we wszystkich krajach UE i NATO.

Polska, która w ramach sankcji zamknęła przejścia graniczne z Białorusią, zgodziła się je otworzyć. A Stany Zjednoczone uwolniły objęty sankcjami eksport nawozów potasowych, niezwykle istotny dla białoruskiej gospodarki. Cofnęły też sankcje wobec białoruskiego sektora bankowego.

Ambicje Łukaszenki są o wiele większe. Od początku napaści Rosji na Ukrainę Białoruś wspiera działania i zamiary Władimira Putina, ale teraz dyktator chciałby uchodzić za „gołąbka pokoju” i odegrać rolę pośrednika między Moskwą i Waszyngtonem. Uważa, że jego kontakty z Putinem są na tyle bliskie, że mógłby patronować rozmowom o pokoju w Ukrainie. Wielokrotnie sugerował, że Mińsk może stać się miejscem spotkania Zełenskiego z Putinem. A jemu samemu uściśnie dłoń Donald Trump. Najlepiej w Białym Domu. Marzy, że w jego pałacu w centrum Mińska znów pojawią się europejscy i światowi przywódcy i przymkną oczy na wszystkie obowiązujące dziś sankcje. Jak wówczas, gdy finalizowano porozumienia mińskie.

Czytaj też: Poczobut laureatem Nagrody im. Sacharowa. Trump w końcu zwróci na niego uwagę?

Żałosna bezradność

Skoro pośrednictwo Waszyngtonu nie pomogło, jaka siła mogłaby przemówić do Łukaszenki? Bartosz Wieliński, przyjaciel Andrzeja, zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”, który od lat nieustannie o nim przypomina, jest zdania, że tylko Putin mógłby. Ale takie pośrednictwo jest przecież absurdalne.

Bo w tej sprawie absurdalne jest wszystko, zwłaszcza to, że od pięciu lat wszelkie starania o uwolnienie Andrzeja Poczobuta natrafiają na mur i rozbijają się o wciąż nowe żądania białoruskiego dyktatora. To, że dziennikarz stał się zakładnikiem, że jego los zależy od widzimisię dyktatora, który od lat ma za nic prawa człowieka, wolność prasy, zasady demokracji. Żąda, by świat respektował i akceptował jego zasady, jego racje i wyobrażenia o demokracji.

My, dziennikarze, musimy o Poczobucie przypominać niezmiennie. Może nawet częściej niż dotychczas. Również polskim władzom trzeba o tym przypominać, choćby codziennie. Ta bezradność jest żałosna.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną