Wieści o spodziewanej ucieczce Zbigniewa Ziobry przekazała w niedzielę rano Telewizja Republika. Minister za rządów PiS, podejrzany w aferze Funduszu Sprawiedliwości, miał opuścić Węgry niesprzyjającego mu Pétera Magyara i wylecieć do USA. Według informacji Onetu pomagali w mu w tym m.in. Patrycja Kotecka (żona Ziobry), Jacek Kurski, Adam Bielan i sama Republika.
Były minister sprawiedliwości jest od lutego ścigany listem gończym. Wcześniej ochronę Ziobrze, oraz Marcinowi Romanowskiemu, zapewniał węgierski premier Viktor Orbán. Śledczy chcą mu zarzucić kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywanie stanowiska do działań o charakterze przestępczym.
Ziobro miał popełnić 26 przestępstw m.in. po to, by zapewnić wybranym podmiotom dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. Według prokuratury ingerował w przygotowanie ofert konkursowych i dopuszczał do przyznawania środków osobom nieuprawnionym.
Czytaj też: Ziobro odroczony. W tej sprawie spektakularnego przyspieszenia raczej nie będzie
Nieuchwytność Ziobry
Dla rządu to zasadniczo dobra informacja. Gonienie króliczka jest w polityce prostsze niż oskórowanie go i przyrządzenie. A doświadczenie pokazuje, że w popisowskich procesach więcej jest show niż postępów i skuteczności organów ścigania. „Musimy czekać na potwierdzenie, czy była to podróż do USA, czy Stany Zjednoczone będą tranzytem”, skomentował minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Zapowiedział, że w poniedziałek wystąpi o jego ekstradycję.
Ucieczka Ziobry jest samoreżyserującym się spektaklem. Przypomina, kto jest miękiszonem, kto ucieka, kto się boi. Emocje podnoszą jeszcze zaangażowani w proceder: Kotecka, Kurski, Bielan, TV Republika. Z wyjątkiem Koteckiej, naturalnie zaangażowanej, wszyscy pozostali aktorzy na elektorat koalicji 15 października działają jak płachta na byka. Trudno o lepszy zestaw symboli rządów PiS niż stacja-spadochron dla pracowników szczujni publicznej, jej główny reżyser i człowiek od kolacji Jarosława Kaczyńskiego. Wszystkie dłonie na pokład, gdy trzeba ukryć głównego rzezimieszka sądownictwa.
Z drugiej strony nieuchwytność Ziobry może rodzić frustrację. To opowieść o bezsilności systemu, który nie potrafi złapać jednego z najperfidniejszych hersztów PiS, choć trzyma go za rękę w cudzej kieszeni. Tu nie ma wytłumaczenia dla nieszczelności listów gończych i europejskich nakazów aresztowania.
Trump nie pomoże
Na pocieszenie pozostaje wspomnieć kultowy serial „Better Call Saul”. Główny bohater – cyniczny i chciwy Saul Goodman, prawnik m.in. Walter White („Breaking Bad”) – musi uciekać po upadku narkotycznego imperium Waltera, a wcześniej Gustavo Fringa. Ukrywa się na północy Stanów. Wciąż żyje w strachu przed dekonspiracją i schwytaniem. Ucieczka okazuje się gorsza niż proces i wyrok, które go finalnie dosięgają.
Ministrowi Ziobrze pozostało już niewiele opcji. Donald Trump nie zostanie ponownie prezydentem, a jego następcy mogą obrać inny kierunek i np. zechcieć ocieplić relacje z Unią Europejską i polskim rządem. Co wtedy? Argentyna? Broda, okulary i sztuczny nos? Choć życzę szybkiego powrotu do kraju, na łono wymiaru sprawiedliwości, który osiem lat „naprawiał”, to nie mogę powstrzymać wyobraźni. Zbigniew Ziobro z gęstą brodą, w okularach w grubej oprawie, wita się na lotnisku: Hola señores, me llamo El Zbyszkos, soy tu amigo!