„Dotarliśmy do informacji, że siano z Niemiec, zamówione przez Rafała Trzaskowskiego, jest w drodze do Warszawy. Z listu przewozowego wynika, że siano zostało załadowane w zachodnich Niemczech nieopodal Kolonii” – poinformowała w piątek telewizja wPolsce24, mniej znana konkurentka TV Republika. Śmiechom na antenie nie było końca.
Stacja Karnowskiego apeluje do podobnego odbiorcy co telewizja Tomasza Sakiewicza, miała jednak nieszczęście wystartować jako druga. Mimo więc zaciągu z dawnego TVP (skąd przybieżeli m.in. Magdalena Ogórek, Marcin Wikło czy Michał Adamczyk) dystans między oglądalnością obu nadawców jest spory. Według raportu KRRiTV udział w rynku wPolsce24 wyniósł w maju 1,65 proc., tymczasem Telewizja Republika zagarnęła niemal czterokrotnie większy kawałek tortu.
Tej drugiej siano przeszło jednak koło nosa – choć tego samego dnia w ogrodzie zoologicznym gościli reporterzy „Expressu Republiki Luz”, swój materiał poświęcili na relację z urodzin 19-letniego hipopotama Hugo. Cóż, są niepokorni i niepokorniejsi; gdy nadarzyła się okazja na medialnego exclusive’a, wPolsce24 przystąpiło do żniw. Jak dowodzili jego dziennikarze: warszawskie zoo podlega miastu, stąd odpowiedzialność za narodowość paszy, jaką karmi zwierzęta, spada bezpośrednio na włodarza.
Czytaj też: Dobry błazen jednak zna granice. Czytamy prawicowe media
Siana mamy w Polsce pod dostatkiem!
Reporterzy zapytali o sprawę polityków jedynej słusznej partii. Poseł PiS Jarosław Krajewski okazał się pilnym uczniem swojego bardziej znanego imiennika, z łatwością dopatrzył się bowiem w niemieckim sianie win Donalda Tuska. „To jest wyłącznie kwestia obciachu Rafała Trzaskowskiego, który zapatrzył się jak Tusk na Niemcy” – ocenił rozbawiony.
Do śmiechu nie było za to Pawłowi Lisieckiemu, który uczynił z importu niemieckiego siana sprawę narodową oraz żywy dowód na to, że rząd nie wykorzystuje potencjału krajowego rolnictwa. „Nie wiem, dlaczego polskie siano mu nie pasuje, czy jest ono mniej kaloryczne? Czy może za mało europejskie? (...) Może te zwierzęta mają jakieś specjalne upodobania i poprosiły Rafała Trzaskowskiego o konkretne siano z Niemiec, z łąk bawarskich?” – pytał retorycznie. Jak dodał: to absurd, że skupujemy zagraniczne siano, skoro mamy go w Polsce pod dostatkiem (co roku produkujemy 10 mln ton).
„W tej sytuacji polski rolnik powinien na tym zarabiać, jeśli jednostki samorządowe kupują tego typu pasze. Trudno to racjonalnie inaczej skomentować” – uzupełnił na łamach były wiceminister środowiska z PiS Paweł Sałek.
To dobrze, że Niemcy mają mniej siana
W odpowiedzi na ich zarzuty władze ogrodu podkreśliły, że „w tym roku warszawskie zoo zakontraktowało 90 ton siana od polskiego rolnika”. Wywołany do tablicy prezydent stolicy powołał się na te dane, podkreślając dobitnie, że „bardziej polsko się nie dało”.
„Nawet gdyby siano było rzeczywiście z Niemiec, to czy nie powinniśmy się wszyscy cieszyć, że Niemcy mają coraz mniej siana?” – zapytał, wcale delikatnie grając na antyniemieckich resentymentach (zapewne pomny, jak świetnie wyszedł na wpisywaniu się w altprawicowe narracje 1 czerwca zeszłego roku).
Nie uspokoił jednak sytuacji, bo prawicowe media mają z Trzaskowskim na pieńku także w związku z drzewami. Jakiś czas temu okazało się, że do zadrzewiania Warszawy wiceprezes KO wykorzystuje – a jakże! – niemieckie rośliny. Tymczasem, dowodzili dziennikarze, mógłby nabywać je z polskich szkółek leśnych (Zarząd Dróg Miejskich Replikował, że odpowiednich szkółek leśnych w Polsce po prostu nie ma, idea dopiero u nas raczkuje). Osobną dramę kręcono o zakup przez Warszawę chińskich autobusów i koreańskich tramwajów.
„90 proc. drzew posadzonych w Warszawie to polskie drzewa i 80 proc. taboru, który się porusza po Warszawie, to tabor produkowany w firmach, które mają siedzibę w Polsce i które tutaj zatrudniają ludzi” – odpowiedział wówczas Trzaskowski. Niepokorne media swoje jednak wiedziały i nie dały się omamić twardym danym; wszak jeżeli teoria nie zgadza się z faktami, to tym gorzej dla faktów! Ważne, że udało się uderzyć w nielubianą partię, która tym razem oberwała paszą.
A choć może się zdawać, że wymyślający podobne spiny dziennikarze mają w głowie siano, z całą pewnością jest to siano wyprodukowane w Polsce.