Panowie, róbcie miejsce. Pora na reżyserki i producentki
Polscy fani wciąż przeżywają, że za sterami serialu Netflixa o wiedźminie stoi kobieta. Powinni się jednak przyzwyczaić, że podziały na „męskie” i „kobiece” historie się zacierają.
Kadr z serialu „Jessica Jones”
mat. pr.

Kadr z serialu „Jessica Jones”

W wydanej na początku tego roku książce „Stealing the Show. How Women Are Revolutionizing Television” dziennikarka Joy Press opisuje rewolucję na rynku telewizyjnym polegającą na wzroście znaczenia showrunnerek, czyli twórczyń i szefowych produkcji serialowych. Wskazuje na Lenę Dunham od „Dziewczyn”, przezabawną Tinę Fey („Unbreakable Kimmy Schmidt”) czy obecną królową małego ekranu Shondę Rhimes („Chirurdzy”, „Skandal”, „Sposób na morderstwo”).

Reżyserki, producentki

Idą zmiany, czego dowodem m.in. sukces „Wonder Woman”, filmu komiksowego wyreżyserowanego przez kobietę (Patty Jenkins) i z kobietą w roli głównej (Gal Gadot). W nowych producenckich czy reżyserskich rolach odnajduje się też coraz więcej aktorek, od Reese Witherspoon, czyli producentki „Zaginionej dziewczyny” oraz obsypanego nagrodami Emmy serialu „Wielkie kłamstewka”, przez Margot Robbie, nieograniczającej się wyłącznie do roli ekranowej piękności, ale produkującej filmy „Jestem najlepsza. Ja, Tonya”, „Terminal” i komiksowe „Gotham City Sirens”, po Angelinę Jolie (jako reżyserka ma na koncie cztery pełnometrażowe fabuły). Niedawno Jodie Foster wyreżyserowała odcinek kultowego serialu SF „Czarne lustro”, a Lucy Liu pierwszy odcinek drugiego sezonu „Luke’a Cage’a”. Nie należy też zapominać, że na czele Lucasfilm, jednej z najważniejszych firm w branży filmowej, zarządzającej „Gwiezdnymi wojnami” czy „Indianą Jonesem”, stoi kobieta – Kathleen Kennedy.

Zobacz także: Kobiety robią najlepsze seriale

Droga do równości nadal daleka

Oczywiście to wciąż wyjątki, zapowiedzi zmian. O tym zaś, że droga do równości wciąż daleka, przypomniał niedawno prestiżowy magazyn „Variety” – redakcja na panel dyskusyjny z udziałem showrunnerów seriali zaprosiła... dziesięciu mężczyzn i tylko jedną kobietę. Szybko wystosowano przeprosiny, a oburzone panie zorganizowały odpowiedź, czyli własny panel. Niesmak jednak pozostał. Oraz refleksja nad wciąż nieidealną sytuacją.

Bo choć zmiany nadchodzą, to panowie opornie oddają kobietom role reżyserów czy showrunnerów. Robią to warunkowo: kobiety powinny opowiadać historie kobiet. Wspomniana Patty Jenkins do filmowo-komiksowego uniwersum DC dołączyła nie przy okazji fabuły z Supermanem czy Batmanem, ale Wonder Woman. Podobnie konkurent DC Comics, Marvel, na kobietę reżysera postawił dopiero przy okazji 21. filmu w swoim Kinowym Uniwersum – tylko dlatego, że główną rolę odegra kobieta, Kapitan Marvel. Sukces jest połowiczny, bo tak naprawdę mowa o damsko-męskim duecie reżyserskim: Annie Boden i Ryanie Flecku.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj