Bernardo Bertolucci – polityka i erotyka
Bernardo Bertolucci, mistrz włoskiego kina, uważał się za nonkonformistę. Podczas wywiadów drażnił ponoć włoskich dziennikarzy, na pytania odpowiadając wyłącznie po francusku.
Bernardo Bertolucci
Capital Pictures/Forum

Bernardo Bertolucci

Bernardo Bertolucci, mistrz włoskiego kina i jedna z ikon tamtejszej kontrkultury, zdobywca dwóch Oscarów, dwóch Złotych Globów oraz weneckiego Złotego Lwa za całokształt twórczości, zmarł na raka. Miał 77 lat.

Bertolucci urodził się... za wcześnie i za późno

Krytyka pisała o Bertoluccim i bohaterach jego pierwszych filmów jako o spóźnionych; rozdartych i zawieszonych pomiędzy przeszłością a przyszłością. Dało się odczuć, że reżyser urodził się za późno, by móc walczyć z faszyzmem, ale i za wcześnie, by ramię w ramię buntować się wraz ze studentami podczas Maja 1968. Konrad Klejsa pisze w książce „Filmowe oblicza kontestacji”: „Jak nie udało się Bertolucciemu wejść w rolę grabarza neorealizmu, tak nie udało mu się zostać prawdziwym nowofalowcem”. Tym niemniej uważał się za nonkonformistę. Podczas wywiadów drażnił ponoć włoskich dziennikarzy, na pytania odpowiadając wyłącznie po francusku. Jego dzieła uchodziły za eklektyczne i nacechowane filozofią egzystencjalną, niejednokrotnie trudne percepcyjnie, mieszające porządki, naszpikowane symbolami i metaforami.

Entuzjasta Godarda, znawca Freuda

Na świat przyszedł w Parmie w 1941 r. jako syn poety i nauczycielki. Jego ojciec przyjaźnił się z Pierem Paolo Pasolinim, który zatrudnił młodego chłopaka na stanowisku asystenta na planie swojego „Włóczykija” (1961 r.), a następnie towarzyszył mu przy pracy nad scenariuszem do jego debiutanckiego filmu, czyli świetnie przyjętej „Kostuchy” (1962 r.). Obraz ten realizacyjnie nawiązuje do „Rashomona” (1950 r.) Akiry Kurosawy (w obu widz rekonstruuje wydarzenia na podstawie całkowicie odrębnych narracji), ale tematycznie bliżej mu do motywów pisarskich znanych z dorobku Pasoliniego. W „Przed rewolucją” (1964 r.), sięgając po poetykę nowofalową, dał się poznać nie tylko jako zaangażowany politycznie kontestator sympatyzujący z marksistami (w międzyczasie wstąpił do Włoskiej Partii Komunistycznej), ale także jako wielki entuzjasta Jean-Luca Godarda. W utworze tym po raz pierwszy pojawiają się też inne, często poruszane przezeń motywy: konflikt pomiędzy wolnością a konformizmem, kwestie płci i seksualności oraz psychoanaliza w kluczu freudowskim.

Z telewizji znów do łask krytyki

Ponieważ film okazał się porażką, Bertolucci uczynił zwrot w kierunku telewizji, gdzie również zajmował się komentowaniem bieżących tematów. Przygotował pierwszą wersję scenariusza „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie” (1968 r.), ale odrzucił ją reżyser Sergio Leone, tłumacząc, iż wymagałaby od Amerykanów zbyt dużo wysiłku intelektualnego. Do łask – zarówno krytyki, jak i publiczności – powrócił w roku 1970, robiąc dwa filmy, których głównym zagadnieniem jest rozliczenie z faszyzmem: najpierw „Strategię pająka”, a następnie „Konformistę” (oba zapoczątkowały długą współpracę z operatorem Vittorio Storaro).

Filmem, który uczynił z Bertolucciego jednym z najbardziej rozpoznawalnych, a z czasem także ostro krytykowanych włoskich reżyserów (głównie przez ruch #MeToo), jest „Ostatnie tango w Paryżu” (1972 r.). Historia erotycznej czy wręcz sadomasochistycznej relacji młodej paryżanki z dojrzałym Amerykaninem wchodziła na ekrany w atmosferze skandalu – i choć całość okazała się sukcesem komercyjnym, a wielu widziało w niej bardzo udaną wiwisekcję ludzkiej seksualności, niektóre rynki uznały ją za aż nazbyt obsceniczną, by mogła być wyświetlana w kinach. Zachęcony powodzeniem autor zrealizował następnie ponad pięciogodzinny epos historyczny pod tytułem „Wiek XX”, po którym – z uwagi na barokowy niemal przepych – porównywano go nawet z Luchino Viscontim. Rozmach dzieła nie zjednał producentów, którzy zdecydowali się na dystrybucję telewizyjną w formie miniserialu.

Nowa Fala, polityka, erotyka

Po kilku latach artystycznej posuchy – a należy zaznaczyć, iż Bertolucci cierpiał na depresję, która dawała o sobie znać zwłaszcza w momentach kryzysowych – stworzył „Ostatniego cesarza” (1987 r.), swój najbardziej utytułowany film (otrzymał aż dziewięć Oscarów; do dziś zaledwie kilka obrazów może się poszczycić taką bądź większą liczbą nagród Akademii).

Jego ostatnim znaczącym tytułem są „Marzyciele” (2003 r.), nostalgiczna opowieść o czasach paryskiej wiosny, w której powrócił do najbardziej interesujących go tematów z francuską Nową Falą, polityką i erotyką na czele.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj